fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Młodzież daje radę

Vital Heynen. Pod jego wodzą polscy siatkarze będą w tym roku bronili mistrzostwa świata
Foto Olimpik/NurPhoto
Mistrza Polski poznamy w maju, ale finałową szóstkę już w niedzielę.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Skra Bełchatów i Trefl Gdańsk awans mają już zapewniony. O pozostałe trzy miejsca walczyć będą ONICO Warszawa, Jastrzębski Węgiel, Resovia i Indykpol AZS Olsztyn. Jedna z tych drużyn nie zagra w play-off, co będzie dla niej klęską.

– Ma się lać krew, ale musimy to wygrać – tak o piątkowym meczu z Cerradem w Radomiu mówi Andrzej Wrona, środkowy ONICO, rewelacji tegorocznych rozgrywek.

Drużyna Stephane'a Antigi długo była w ścisłej czołówce, ale kontuzje i przemęczenie zrobiły swoje. Przyszły porażki, a wraz z nimi widmo wypadnięcia z pierwszej szóstki.

Wydawało się, że warszawski zespół przypieczętuje awans w miniony weekend na Torwarze, grając z Cuprum Lubin, ale tak się nie stało.

– Trudno to wytłumaczyć, ale nie wykorzystaliśmy wielkiej szansy i teraz musimy pokazać charakter na trudnym terenie w Radomiu. Wiem, jak ciężko gra się takie mecze o wszystko – powiedział w jednym z wywiadów Wrona.

W podobnej sytuacji są siatkarze z pozostałych, walczących o play-off, drużyn. Jeszcze nie tak dawno Resovia była w najgorszej sytuacji i mogła liczyć jedynie na potknięcie rywali. Tak też się stało. ONICO przegrało u siebie 1:3 z Cuprum, Jastrzębski Węgiel 2:3 ze Stalą Stocznia w Szczecinie, a Indykpol AZS Olsztyn stracił punkt w meczu z GKS Katowice.

W niedzielę Resovia zagra u siebie z Stalą Stocznia, którą prowadzi niedawny asystent Andrzeja Kowala, trenera Resovii, 33-letni Michał Mieszko Gogol. – Paradoksalna sytuacja – mówi „Rz" Gogol. – Mam przecież świadomość, jak wiele zawdzięczam Resovii i Andrzejowi, ale nie oddamy za darmo nawet jednego punktu, a na wyjazdach gramy lepiej niż u siebie – mówi najmłodszy szkoleniowiec w PlusLidze (33 lata).

Gogol był jednym z kandydatów na nowego trenera kadry narodowej. Ostatecznie został nim Belg, Vital Heynen, szkoleniowiec niemieckiego Friedrichshafen, który walczył z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle o awans do Final Four Ligi Mistrzów (rewanżowy mecz tych drużyn skończył się po zamknięciu tego wydania gazety, w pierwszym ZAKSA wygrała 3:2). Teraz Gogol będzie jednym z asystentów Heynena i wiele sobie po tej współpracy obiecuje.

Wielu fachowców pytanych o rozgrywki ligowe mówi, że 16 drużyn to za dużo. Owszem, są nowe piękne hale, miasta zakochane w siatkówce i sponsorzy, ale wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie ligi do 12 zespołów.

Na to się jednak nie zanosi, nie brakuje nawet chętnych, by ją powiększyć. – Od środka, gdy w tym wszystkim uczestniczysz, widać więcej. PlusLiga jest w tym sezonie bardzo ciekawa i pełna sensacyjnych rozstrzygnięć – twierdzi Gogol.

Ale nie brakuje też głosów, że meczów na najwyższym poziomie jest niewiele, a międzynarodowe rozgrywki pokazują dystans jaki dzieli nas od najlepszych. Nawet takie tuzy jak Skra Bełchatów czy ZAKSA przegrywają w konfrontacji z europejskimi mocarzami, nie mówiąc o Klubowych Mistrzostwach Świata.

Cieszy natomiast fakt, że w PlusLidze gra coraz więcej młodych siatkarzy ze złotej drużyny juniorów (mistrzowie Europy i świata), a niektórzy z nich odgrywają w swoich zespołach kluczowe role, by wymienić chociażby Jakuba Kochanowskiego (AZS Olsztyn), Bartosza Kwolka (ONICO) czy Tomasza Fornala (Cerrad Czarni Radom). Nie zapomniano też o ich trenerze Sebastianie Pawliku, który będzie w sztabie Vitala Heynena.

Belg prowadził już reprezentacje Niemiec i Belgii. Z tą ostatnią zdobył czwarte miejsce ubiegłorocznych ME. Heynen uczy się języka polskiego, rozmawia z każdym, którego widzi w kadrze. W Turcji spotkał się z Bartoszem Kurkiem i Dawidem Konarskim, rozmawiał też z Michałem Kubiakiem, najlepszym zawodnikiem ligi japońskiej. Ma świetne rozeznanie w naszej rzeczywistości siatkarskiej, poznał ją pracując przed laty w Bydgoszczy i wiedział, na co się pisze, obejmując jedno z najbardziej wybuchowych stanowisk w polskim sporcie.

Mieszko Gogol ma nadzieję, że przeżyje u jego boku wielką przygodę, taką, jaką przeżył pracując z Andreą Anastasim. Heynena uważa za szkoleniowca nieszablonowego, mającego swój autorski pomysł na siatkówkę i drużyny, które prowadzi. – To trener, który twórczo myśli i niczego nie kopiuje, co cenię szczególnie – powiedział „Rz" Gogol.

Na przyszłość reprezentacji Polski młody trener radzi patrzeć z nadzieją, bo mamy dużo zdolnej młodzieży i rutynowanych graczy wciąż głodnych sukcesu.

W tym roku czekają nas mistrzostwa świata i obrona tytułu zdobytego cztery lata temu, a za rok w naszej reprezentacji wystąpi już Wilfredo Leon, genialny Kubańczyk z polskim paszportem, dziś najlepszy siatkarz na świecie. Dlatego już w tym sezonie Heynen zaprosi go na zgrupowanie kadry, by się lepiej ze wszystkimi poznał i nie czuł w niej obcy, gdy przyjdzie czas wspólnego grania. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA