fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Miała sypać znanych sędziów - była główna księgowa Sądu Apelacyjnego w Krakowie

Sad Apelacyjny w Krakowie
Fotorzepa/Marta Bogacz
- Proponowano mi układ w zamian za sypanie znanych sędziów - ujawnia w rozmowie z Onetem była główna księgowa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, jedna z oskarżonych w aferze korupcyjnej w tym sądzie.

Marta Kasprowicz, była główna księgowa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, została zatrzymana przez CBA pod koniec 2016 roku i trafiła na dwa lata do aresztu. w lipcu 2018 r. do sądu wpłynął akt oskarżenia. Według niej  prokuratura przez długi czas prawie jej nie przesłuchiwała. Zdarzać się to miało jedynie wtedy, gdy zbliżał się czas decyzji ws. przedłużenia tymczasowego aresztu. Po 9 miesiącach sytuacja jednak się zmieniła.

- Znienacka pojawiło się dwóch panów z Prokuratury Krajowej. Bardzo nieżyczliwych. Najpierw chcieli mnie trochę zastraszyć. Próbowali wpłynąć na mnie poprzez emocje. Mówili, że "to oczywiste, że nic nie powiem, bo mi nie zależy na rodzinie". Później zaczęli mówić wprost. Chcieli wymusić zeznania obciążające sędziów - powiedziała Onetowi.

Czytaj też: Korupcja w krakowskim sądzie: jest akt oskarżenia 10 osób

- Czy wiem, który sędzia przyjmował korzyści majątkowe, który współpracował i miał znajomych w Platformie Obywatelskiej, który pracował przy reprywatyzacji. Jak mówiłam, że nic nie wiem, to chcieli, żebym mówiła, co słyszałam na korytarzu. Nawet jakieś plotki - relacjonuje Kasprowicz. I zaznacza, że prokuratorzy oferowali jej za sypanie sędziów złagodzenie kary: - Mówiono wprost, że dostanę "sześćdziesiątkę".

"Sześćdziesiątka", czyli art. 60 Kodeksu karnego. Mówi on o instytucji tzw. małego świadka koronnego. Może nim zostać sprawca, który wraz z innymi osobami współdziałał w popełnieniu przestępstwa, a który ujawnił organom ścigania niezbędne informacje dotyczące okoliczności jego popełnienia. W takim przypadku sąd orzeka nadzwyczajne złagodzenie kary.

Marta Kasprowicz nie chce mówić, o których konkretnie sędziów mieli pytać prokuratorzy. Przekonuje, że śledczych interesowały osoby najbardziej aktywne medialnie w tym czasie. Twierdzi, że próbowano ją zmusić do odpowiednich zeznań, sugerując, że w tej sprawie odpowiedzialność mogą ponieść także jej bliscy.

O spotkania Marty Kasprowicz ze śledczymi z Prokuratury Krajowej Onet zapytał rzecznika Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo ws. krakowskiego sądu apelacyjnego.

- Nie mamy żadnej wiedzy na ten temat - usłyszeli dziennikarze od prokuratora Mariusza Chudzika.

W sprawie korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie zarzuty usłyszało prawie 50 osób. Według śledczych wyłudzenia opiewają na kwotę 30 milionów złotych.

Marta Kasprowicz nie przyznaje się do winy. Jest podejrzana m.in. o pranie brudnych pieniędzy i nadużycie władzy. Kobieta czeka na proces. Nie wiadomo jednak, kiedy się rozpocznie. Po trzech latach śledztwa aktu oskarżenia wobec niej wciąż nie ma. - Nie wierzę w sprawiedliwość - mówi Onetowi.

W sądzie przepracowała ponad 25 lat. Przekonuje, że nigdy nie docierały do niej sygnały, by w sądzie miały miejsce jakiekolwiek nieprawidłowości. Mówi, że raporty ze wszystkich kontroli były pozytywne.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA