fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Jakich kompetencji potrzebują dziś sędziowie?

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Znajomość przepisów i posłuszeństwo wobec nich, nie tylko w teorii czy w powszechnym przekonaniu, są nieodzownymi przymiotami sędziego.

W dniu powołania sędzia ślubuje w orzekaniu kierować się wyłącznie dwiema rzeczami, mianowicie przepisami prawa oraz własnym sumieniem. Czy obu kwestiom poświęcamy wystarczającą uwagę, wybierając sędziów?

Znajomość przepisów i posłuszeństwo wobec nich, nie tylko w teorii czy w powszechnym przekonaniu, są nieodzownymi przymiotami sędziego. Ich wagę potwierdza praktyka – zinstytucjonalizowany klucz, pozwalający nielicznym adeptom prawa zasiadać za sędziowskim stołem. Jest nim wiedza prawnicza oraz umiejętność zastosowania jej zgodnie z obowiązującym kanonem.

Posiadania tego klucza prawnik musi dowieść podczas odbywania aplikacji, w toku licznych egzaminów, wreszcie w toku tego najważniejszego, dwudniowego, państwowego egzaminu końcowego. Możemy więc spać spokojnie. O funkcję sędziego mają dziś szansę ubiegać się wyłącznie osoby, których znajomość prawa nie może budzić wątpliwości.

Sędziowskie sumienie i coś więcej

Wobec drugiej części przywołanego fragmentu sędziowskiego ślubowania instytucje naszego państwa wykazują znacznie mniejszą dociekliwość. Praktyka pokazuje, że zakładamy w sposób nieco naiwny, że jeśli przyszły sędzia nie ma na sumieniu zbrodni większych niż mandat za przekroczenie prędkości, to nie tylko sumienie posiada, ale także jest to sumienie zdolne prawidłowo odróżniać dobro od zła tak na sali sądowej, jak i w życiu osobistym.

Tymczasem media udowadniają nam już drugi tydzień, jak bardzo potrafimy się w swoich założeniach pomylić. Kolejne odsłony tzw. afery hejterskiej każą zapytać nie tylko o trafność obsady stanowisk przez ministra sprawiedliwości czy też wprost o jego odpowiedzialność za działania podwładnych sędziów.

Podają także w wątpliwość zdolność odróżniania dobra od zła wielu osób, które za stołem sędziowskim przez wiele lat miały zaszczyt zasiadać i być może wkrótce za niego wrócą.

Czy ten skandal sprawia, że powinniśmy się problematyce wyboru osób na stanowiska sędziowskie dokładniej przyjrzeć? Nie. Powinno być to bowiem przedmiotem naszej nieustającej, a nie tylko incydentalnej troski, aby władzę sędziowską przekazywać w ręce wyłącznie tych osób, których charakter wykazuje coś więcej niż nieskazitelność. Na marginesie należy zauważyć, że najłatwiej udowodnić nieskazitelność charakteru, gdy się go po prostu ma.

W toku badań nad sposobem, w jaki w Polsce przebiegają konkursy na wolne stanowiska sędziowskie, miałem okazję rozmawiać z wieloma członkami Krajowej Rady Sądownictwa odpowiedzialnymi za wybór kandydatów.

Każdy z moich rozmówców przyznawał, że niezwykle pomocna w podjęciu właściwej decyzji jest osobista rozmowa z kandydatami.

Jak ujął to jeden z członków Krajowej Rady Sądownictwa poprzedniej kadencji, przywołując słowa sędziego doświadczonego w przeprowadzaniu podobnej procedury w Holandii: „Trzeba człowiekowi, który chce zostać sędzią, spojrzeć w oczy i sprawdzić, czy nie kryje się w nich zło".

Nie musi przecież tak być

Mimo tego intuicyjnego, powszechnego przekonania o wartości osobistej rozmowy Krajowa Rada Sądownictwa (zarówno w starym, jak i nowym składzie) decydowała się je przeprowadzać w bardzo niewielu konkursach.

Z naszych badań wynika bowiem, że przez lata działania Rada nie wypracowała także żadnej spójnej metodologii prowadzenia tego rodzaju rozmów.

Z treści upublicznionych transkrypcji rozmów przeprowadzanych w ubiegłym roku z kandydatami do Sądu Najwyższego wynika, że cel pytań był mglisty, a odpowiedzi kandydatów zdradzające przeszkody w zachowaniu bezstronności – lekceważone.

Nie musi tak być. W ocenie cech potrzebnych do pełnienia urzędu sędziego nie musimy polegać wyłącznie na egzaminach z wiedzy i intuicji członków Krajowej Rady Sądownictwa (choć obie te rzeczy są nie do przecenienia). Dorobek nauk społecznych oraz nauk o zarządzaniu w obszarze selekcji kandydatów jest bardzo bogaty. Na co dzień korzystają z niego nie tylko organizacje sektora prywatnego, ale także instytucje powołane do wyboru sędziów w innych krajach. Żadna z metod nie gwarantuje, że do zawodu nigdy nie trafi nieodpowiednia osoba, ale wykorzystanie ich może znacznie ograniczyć takie ryzyko.

Wykorzystanie dorobku nauki i wiedzy praktyków przy selekcji kandydatów na urząd sędziego (a może już na aplikację) musi poprzedzać sprecyzowanie, jakich cech od dziś powinniśmy od sędziów oczekiwać.

W literaturze z dziedziny zarządzania zasobami ludzkimi kwalifikacje zawodowe często nazywa się kompetencjami i definiuje szeroko. Należą do nich: wewnętrzna motywacja, uzdolnienia i predyspozycje, wiedza, wykształcenie, doświadczenie i praktyczne umiejętności, zdrowie, jak również postawy i zachowania oczekiwane od osób zajmujących dane stanowisko.

Robimy co możemy

Fundacja Court Watch Polska inicjuje prace nad opracowaniem takiego komplementarnego profilu kompetencyjnego i zaprasza do rozmowy wszystkich przedstawicieli zawodów prawniczych.

Podczas najbliższej konferencji podsumowującej roczny cykl Obywatelskiego Monitoringu Sądów zaplanowana została dyskusja z udziałem sędziów z Polski i z zagranicy, jak również ekspertów od procesów selekcji, pod tytułem „Jakich kompetencji potrzebują dzisiaj sędziowie?". Odbędzie się ona 28 września w siedzibie Naczelnego Sądu Administracyjnego pod patronatem prezesa NSA prof. Marka Zirk-Sadowskiego.

Jestem przekonany, że zagadnienie warte jest podjęcia wysiłku. Każdy przypadek naruszenia zasad godnego i uczciwego postępowania przez sędziego bardzo dotkliwie obciąża wizerunek całego środowiska oraz – co najważniejsze – zaufanie społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości. Naszym obowiązkiem jest wykorzystanie dostępnych środków, tak aby takich przypadków było jak najmniej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA