fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wyrok na zamówienie

123RF
Osoby niebędące sędziami na podstawie umów o dzieło pisały projekty orzeczeń Trybunału.

„Rzeczpospolita” dotarła do pięciu umów o dzieło, w których szef Biura Trybunału Konstytucyjnego zleca przygotowanie „projektu orzeczenia”. Wykonawcy za swoją pracę otrzymywali 4–10 tys. zł.

W sprawach tych sędzią sprawozdawcą był ówczesny wiceprezes TK Stanisław Biernat. Była też jeszcze przynajmniej jedna umowa innego sędziego. „Rzeczpospolita” ma również kopię rachunku dla prawnika z Instytutu Nauk Prawnych PAN.

W umowie o dzieło z 2 stycznia 2015 r. zobowiązano wykonawcę do „zebrania materiałów i przygotowania projektu orzeczenia wraz z analizą prawną i wnioskami” do sprawy o sygnaturze K 19/14. Szczegółowy zakres prac określał prof. Biernat. On też miał dokonać odbioru dzieła do 28 lutego 2015 r. Wyrok w tej sprawie zapadł niedługo później, bo 24 marca.

 – Kilka razy, bodaj trzy albo cztery, korzystałem z pomocy osób niebędących moimi etatowymi asystentami. Jedna była zatrudniona w Trybunale, a druga nie – przyznał „Rzeczpospolitej” Stanisław Biernat. – Był to wykwalifikowany prawnik o sprawdzonych kompetencjach, zobowiązany do poufności. Poprosiłem te osoby o pomoc, upewniając się, że są na to przewidziane środki w budżecie Trybunału, bo zależało mi na przyspieszeniu rozpoznawania kilku spraw. Te osoby nie przygotowywały projektów rozstrzygnięć ani uzasadnień, ale zbierały materiały i dokonywały analiz prawnych – podkreśla.

W sprawie K 19/14 Trybunał nie uchylił żadnego z zaskarżonych przepisów ustawy o ułatwieniu dostępu do wykonywania niektórych zawodów regulowanych, która doprowadziła m.in. do likwidacji samorządu zawodowego urbanistów.

Inna sprawa, z 28 października 2015 r. (SK 9/14), dotyczy podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne zatrudnionych przez polskiego pracodawcę. Trybunał go uchylił, co było korzystne dla firm delegujących pracowników za granicę.

Orzekający w tej sprawie obok prezesa Biernata sędzia Wojciech Hermeliński powiedział, że nigdy nie słyszał o zleceniach przygotowania projektów orzeczeń.

– Na żadnej naradzie ta kwestia nie stawała. Było oczywiste, że przygotowane przez sędziego sprawozdawcę materiały, projekt rozstrzygnięcia są jego dziełem i w jakiejś części jego asystentów – mówi Hermeliński.

Profesor Kamil Michał Zaradkiewicz, były dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów TK, o takich umowach dowiedział się dopiero przed zwolnieniem w 2016 roku.

Ówczesny prezes TK prof. Andrzej Rzepliński nie widzi w tym nic złego. Choć zaznacza, że sam nie korzystał z takiej pomocy.

– Chodziło o przyspieszenie kilku spraw w okresie przeciążenia TK. Pomoc ograniczała się do kwerendy orzecznictwa i stanowisk prawnych – mówi.

– Powierzenie czynności orzeczniczych asystentowi, a tym bardziej osobie z zewnątrz, nie da się pogodzić z niezawisłością sędziowską – ocenia prof. Maciej Gutowski, dziekan poznańskich adwokatów.

– Jeśli sędzia zamawia napisanie orzeczenia, to ktoś inny staje się sędzią w mojej sprawie – uważa mec. Andrzej Michałowski. 

Audyt umów w TK trwa.

„Rzeczpospolita” dotarła do pięciu umów o dzieło, w których szef Biura Trybunału Konstytucyjnego zleca przygotowanie „projektu orzeczenia”. To jedno ze zleceń TK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA