fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

KRS punktuje sędziów - hejterów

Adobe Stock
Prezydium KRS potępia uchybienia godności urzędu, jakich mogli się dopuścić sędziowie dyskredytujący przeciwników.

To już trzeci dzień afery w ministerstwie. W czwartek na jaw wypłynęła sprawa hejtu wobec I prezes Sądu Najwyższego. Onet pisze, że prawnicy na zamkniętej grupie o nazwie „Kasta" w komunikatorze WhatsApp, m.in. z b. wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem, mieli organizować akcję dyskredytującą Małgorzatę Gersdorf. Według portalu pomysłodawcą akcji był obecny sędzia Izby Dyscyplinarnej SN Konrad Wytrykowski. Do „Kasty" mieli należeć też członkowie KRS Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz oraz pracujący dziś w Biurze Prawnym nowej KRS sędzia Tomasz Szmydt.

Czytaj także:

Sędziowie grzmią

W czwartek kilka godzin po ujawnieniu afery rzecznik dyscyplinarny SN wszczął postępowanie wyjaśniające wobec sędziego Wytrykowskiego (ten zaprzecza udziałowi w aferze).

Chwilę potem ostre w tonie uchwały podjęło prezydium Krajowej Rady Sądownictwa. Zebrało się w czwartek na nadzwyczajnym posiedzeniu. Mieli przygotowywać konkurs do SN, ale to, co się dzieje, sprawiło, że było inaczej.

– Z ogromnym zaniepokojeniem przyjmujemy doniesienia medialne dotyczące zachowań urzędujących sędziów, polegających na inspirowaniu lub nadzorowaniu zorganizowanej akcji insynuacji i oskarżeń pod adresem innych sędziów – napisało prezydium w uchwale. I choć przyznaje, że sędziowie, jako osoby sprawujące władzę publiczną, mogą być zawsze adresatami krytyki społecznej i medialnej, to jednak stanowczo protestują przeciwko takim działaniom, jakie zostały ujawnione w ostatnich dniach.

Ostro przeciw patologiom

Dalej jest już dużo ostrzej:

– Taka działalność zasługuje na najwyższe potępienie i uchybia godności urzędu sędziego – tłumaczył sędzia Maciej Mitera, rzecznik prasowy Rady. Prezydium KRS wezwało też sędziów, których nazwiska się pojawiają w związku z tą aferą, do złożenia pisemnych wyjaśnień co do swojego udziału w tym procederze.

Prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes SN mówiła w czwartek, że jest przerażona tym, co słyszy od rana. – Oczywiście hejty w stosunku do mnie były bardzo częste, ale nie przypuszczałam, że to jest jakaś zmasowana akcja – powiedziała dziennikarzom. Dodała także, że sytuacja, w której urzędnicy ministerstwa napadają na sędziów, nie jest niepokojąca.

– To jest przerażające – uważa.

Drugie ze stanowisk przyjętych w czwartek przez prezydium KRS dotyczy z kolei kandydowania członków tej instytucji na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego. W konkursie na wakaty w SN kandyduje ponad 30 prawników. Prezydium nie jest zadowolone, że w tym gronie są członkowie KRS – którzy zostali powołani do oceny kandydatów do SN. – Negatywnie oceniamy zgłoszenie się Dariusza Drajewicza i Rafała Puchalskiego na stanowiska w SN – mówił mediom Mitera.

Powód? – Mandat członka Rady sam w sobie jest zaszczytem, dlatego od członków Rady oczekuje się przede wszystkim poświęcenia ich sił i możliwości pracy w Radzie dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a nie dla zabezpieczenia własnych interesów zawodowych – napisano w uchwale prezydium KRS.

Wybierzcie, z czego zrezygnujecie

Prezydium Rady oczekuje, iż obaj ci sędziowie wycofają swoje zgłoszenia albo niezwłocznie zrzekną się mandatów członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Prezydium zajęło się też sprawą sędziego WSA w Warszawie Tomasza Szmydta, dyrektora wydziału prawnego w biurze KRS. Odwołano go z urlopu i wezwano do złożenia wyjaśnień. Według portalu to m.in. on w obelżywych słowach zachęcał I prezes SN do opuszczenia stanowiska. Zbada to rzecznik dyscyplinarny NSA. Sędzia Szmydt nie podlega pod pion dyscyplinarny sądów powszechnych.

Ziobro się odcina

Kilka dni po wybuchu afery głos zabrał Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

– Kiedy tylko dowiedziałem się o możliwym naruszeniu standardów przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości, natychmiast podjąłem decyzję o ich zwolnieniu. Nie będę tolerował tego rodzaju zachowań – zapewnia Ziobro.

I dodaje, że jeżeli pojawią się w przyszłości inne osoby, które byłyby zamieszane w ten proceder, niezależnie, z której będą strony, będzie działał równie stanowczo, czyli odwoła je z ministerstwa, złoży wniosek o postępowanie dyscyplinarne, a jeśli będą ku temu przesłanki, też oczywiście postępowanie karne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA