fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Przewlekłość postępowań sądowych: prawo procesowe a zdrowy rozsądek

Adobe Stock
Przepisy nie zezwalają na wybór sposobu ogłoszenia wyroku.

Ostatnio medialną ciekawostką stała się słynna sprawa Amber Gold, a to nie za sprawą społecznej wagi tej sprawy, lecz konieczności odczytania przez sędziego wyroku do pustej sali. Szok i niedowierzenie wzbudziła informacja, że sędzia ma odczytać ponoć kilka tysięcy stron wyroku, co może zająć cztery miesiące. Wówczas to dziennikarze zaczęli przeliczać, jakie są to koszty związane choćby z nakładem pracy sędziego. Zabrał głos nawet sam minister sprawiedliwości, który choć potrafi przeforsować dowolną ustawę ustrojową w ciągu jednej nocy, na zmiany w kodeksie postępowania karnego potrzebuje kilka miesięcy. Pewnie sędzia skończy czytać swój wyrok, zanim minister przygotuje projekt zmiany jednego przepisu w kodeksie postępowania karnego.

Prawnicy zaś, jak to prawnicy, zamiast zastanowić się nad racjonalną wykładnią przepisów dotyczących ogłoszeń spierają się, od kiedy rozpoczyna się bieg terminu do złożenia wniosku o uzasadnienie. I pewnie spory te będą również trwać przez kilka miesięcy.

Brak zdrowego rozsądku

Tak naprawdę dziwię się trochę zdziwieniu zaskoczonych dziennikarzy i odkryciu, że sąd musi odczytać wyrok, bo przecież tak przebiega nie tylko proces karny, ale i cywilny, a absurdów jest więcej. Dla uważnego obserwatora życia sądowego jest jasne, że odczytywanie wyroków do pustej sali dotyczy milionów spraw w Polsce i jest z perspektywy przeciętnego sędziego raczej normą w sprawach cywilnych i gospodarczych. Za sprawą słynnej reformy związanej z e-protokołem wprowadzono przecież nagrywanie rozpraw w sprawach cywilnych. I o ile wcześniej w sytuacji pustej sali sąd odstępował od odczytywania wyroku, tak obecnie wygłasza go do pustej sali przez kilkanaście minut. Jeśli sędzia sądu rejonowego skończy ok. 30 spraw miesięcznie i w każdej z tych spraw ogłosi wyrok, to niezależnie od obecności publiczności ma obowiązek odczytać wyrok i wygłosić motywy swojej decyzji, bo postępowania są nagrywane. Co średnio w drobnych sprawach zajmuje ok. 20 min. Miesięcznie przeciętny sędzia przeznacza więc minimum 600 min, czyli 10 godzin, na odczytywanie orzeczeń nawet do pustej sali. W skali roku to 100 godzin, a w skali 10 tys. sędziów to około milion godzin. Jest to przy tym scenariusz najbardziej minimalistyczny, że odczytanie orzeczenia zajmuje 20 minut, podczas gdy jak pokazuje sprawa Amber Gold czasem potrafi zająć i cztery miesiące.

Odczytywanie orzeczeń do pustej sali angażuje czas nie tylko sędziów, ale także pracowników sądowych. Te kilka tysięcy godzin na odczytywaniu orzeczeń spędzają również protokolanci, gdyż nawet ich przewodniczący nie może zwolnić od tego obowiązku. Tym bardziej więc szokują doniesienia medialne, że sędziom się zarzuca, że czasem odstępują z uwagi na ekonomikę postępowania od nagrywania orzeczenia do pustej sali, szczególnie gdy na wokandzie jest bardzo duże opóźnienie.

Wyłożenie wyroku do wglądu w sekretariacie

Przepisy czy to kodeksu postępowania karnego, czy cywilnego nie pozwalają sędziemu na wybór sposobu ogłoszenia orzeczenia. W Niemczech przykładowo sędzia może ogłosić orzeczenie przez wyłożenie jego tekstu do zapoznania się w sekretariacie, co z pewnością jest bardzo efektywnym rozwiązaniem. Sędzia powinien mieć swobodę decyzji, czy z uwagi na społeczno-wychowawcze znaczenie sprawy dokonać publicznego ustnego ogłoszenia czy też wyłożyć orzeczenie w sądzie do wglądu. Tym bardziej że wszystkie orzeczenia sądu i tak mają formę pisemną. Odczytanie wyroku i podanie motywów rozstrzygnięcia ma głównie walor informacyjno- edukacyjny. Jest przydatne, gdy na sali jest publiczność czy strony. Traci sens, gdy sąd odczytuje wyrok do pustej sali.

Odczytywanie zeznań świadków

Przykłady takich absurdalnych regulacji jednak można by mnożyć, jako choćby odczytywanie świadkom ich zeznań w postępowaniu karnym, zeznań, które zostały przez nich samych złożone i potwierdzone własnoręcznym przepisem. Również można by wyliczyć, ile przeciętny sędzia poświęca czasu na odczytywanie zeznań w skali roku. Rozprawa powinni służyć złożeniu zeznań przez świadków czy strony, a nie polegać na wielogodzinnym odczytywaniu protokołów rozpraw.

Mankamenty nagrywania

W sprawach cywilnych w sądach drugiej instancji sądy mają obowiązek odsłuchiwania wielogodzinnych nagrań zeznań świadków złożonych w I instancji, bo nagrywana jest cała rozprawa, a nie tylko istotna treść zeznań. Nie ma natomiast możliwości nagrywania ustnych uzasadnień w drobnych sprawach rozstrzyganych postanowieniami na posiedzeniu niejawnym, co znacząco usprawniłoby postępowania sądowe.

Natomiast sąd odwoławczy w sporach cywilnych ma możliwość wygłoszenia ustnego uzasadnienia w większych sprawach prowadzonych na rozprawie. W tym wypadku również ustawodawca przewiduje, że wyrok po naradzie wraz z ustanym uzasadnieniem ogłasza pełny skład sądu. Jeśli w składzie sądu jest trzech sędziów, to dwóch innych sędziów bezproduktywnie przez kilka godzin dziennie odsłuchuje ustne uzasadnienia wygłaszane przez swoich kolegów również do pustej sali w kilkunastu sprawach.

Potrzeba reformy uzasadnień

Dobrze byłoby, aby ustawodawca zreformował również model sporządzania uzasadnień w sprawach karnych. Przecież te kilka tysięcy stron wyroku w sprawie Amber Gold sędzia musiał własnoręcznie napisać, sprawdzić, przeczytać, co mogło mu również zająć co najmniej trzy miesiące pracy. Pytam już tylko retorycznie, ile czasu sędzia może pisać uzasadnienie w tej sprawie i jaka będzie jego objętość? Szkoda więc, że absurdy proceduralne wciąż budzą zdziwienie jedynie dziennikarzy i stają się ciekawostką na jeden dzień, bo jutro już nikt przecież nie będzie pamiętać, że sędzia wciąż czyta swój wyrok. Opracowanie zmiany modelu pisania uzasadnień jest rzeczą wyłącznie praktyki sądowej. Sami sędziowie powinni wypracować takie wzorce i je upowszechniać. Jak do tej pory jednak choćby sędziowie zrzeszeni w największych stowarzyszeniach sędziowskich nie opracowali nowej koncepcji sporządzania uzasadnień sądowych. Być może czekają na to, że minister sprawiedliwości zaproponuje im swoje wzorce w postaci szczegółowo rozpisanej procedury sądowej i recepty, jak pisać zwięzłe uzasadnienia.

Skostniała procedura

Sędziowie nie są skłonni do wykładni prawa procesowego, szczególnie prokonstytucyjnej, jak również do podejmowania odważnych czy precedensowych decyzji w kwestiach procesowych. Nie bardzo też do końca rozumieją, na czym polega klauzula fair trial w postępowaniu. Prawo procesowe nie jest celem samym w sobie, ma być ono użyteczne dla prawa materialnego. Przepisy prawa procesowego powinny być wykładane i interpretowane, a nie jedynie literalnie stosowane. Rolą sędziego jest użyteczna i mądre zastosowanie przepisów proceduralnych, które są tylko narzędziem do wydania wyroku. Jak długo jednak sędziowie nie będą mieli odwagi podejmować precedensowych decyzji, tak długo będą ślepo literalnie stosować najbardziej czasem kuriozalne normy proceduralne. Nierzadko w sytuacji tak absurdalnej, jak pokazał przykład Amber Gold, choć odium tej sytuacji obciąży sąd, a nie ustawodawcę

Z drugiej strony, biorąc pod uwagę unormowania proceduralne, zauważyć należy, że brak tam jest swobody decyzji sędziego, unormowania są sformalizowane i kazuistyczne, a wielu sędziów przepisy proceduralne odczytuje wyłącznie literalnie. Pewnie więc prędzej sędzia byłby w stanie oddalić powództwo z uwagi na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego na podstawie klauzuli generalnej, niż odstąpić od odczytania wyroku, powołując się na względy ekonomii postępowania. Taka postawa może nie dziwi mnie zresztą dziś, kiedy każde uchybienie formalne sędziego staje się podstawą do wszczęcia dyscyplinarki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA