fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Stępkowski: to sędzia Żurek wybrał, kto rozstrzygnie jego odwołanie

Waldemar Żurek
Fotorzepa/ Rafał Guz
Sędzia musi być odporny na presję, również ostentacyjne okazywanie mu niechęci – mówi Aleksander Stępkowski, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

Zainteresowały się panem portale za sprawą skargi sędziego Waldemara Żurka na przeniesienie go, bez jego zgody, do innego wydziału w krakowskim sądzie. Pojawiły się głosy, że SN tak długo ją rozpatrywał, aż stała się bezprzedmiotowa „dzięki sztuczce nowo mianowanego do SN Aleksandra Stępkowskiego, założyciela Ordo Iuris". Co pan sędzia na to?

Samo odwołanie sędziego Waldemara Żurka od uchwały KRS zapadłej we wspomnianej sprawie nie stała się bezprzedmiotowa, lecz doczekała się rozstrzygnięcia. Bezprzedmiotowy stał się natomiast – właśnie ze względu na zakończenie tej sprawy – złożony w jej trakcie wniosek o wyłączenie od orzekania wszystkich sędziów nowo utworzonych izb w Sądzie Najwyższym. Medialne wypowiedzi samego zainteresowanego i zaangażowanych w spory polityczne publicystów jednoznacznie wskazują, że to ten wniosek o wyłączenie koncentrował na sobie ich uwagę jako stwarzający perspektywę sformułowania pytań prejudycjalnych do TSUE.

No właśnie, w tej rozstrzygniętej już sprawie skierowano do poszerzonego składu Izby Cywilnej pytanie sugerujące, że pana postanowienie może nie istnieć „w sensie procesowym".

Całe pytanie oparto na postanowieniu NSA zapadłym wbrew wyraźnym przepisom ustawy o KRS przesądzającym, że odwołanie niektórych kandydatów od uchwały KRS nie ma wpływu na skuteczność tej uchwały względem pozostałych kandydatów. Dodatkowo postanowieniu temu przypisano nieznaną konstytucji moc blokowania prerogatywy prezydenta! W państwie prawa musimy jednak zaakceptować, że sędziowie podlegają zarówno konstytucji, jak i ustawom.

Czyli twierdzenie, że prezydent nie mógł powołać sędziów w związku z postanowieniem NSA, jest bezzasadne?

Całkowicie. Warto przypomnieć, jak w 2008 r. zarówno SN, jak i NSA uznały, że sądy nie mogą badać legalności powołania przez premiera prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, choć chodziło o osobę spoza grona kandydatów wskazanych przez jedynie uprawnioną do tego Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Tymczasem dziś forsuje się osobliwy pogląd, jakoby prezydent nie mógł wykonywać swej konstytucyjnej prerogatywy względem kandydatów wskazanych przez konstytucyjnie umocowany do tego organ.

A co lub kto zadecydował, że ta sprawa w ogóle trafiła do pana referatu?

W największym stopniu zadecydował o tym sędzia Waldemar Żurek, domagając się wyłączenia sędziów izby właściwej do rozstrzygnięcia tej sprawy. Decyzję w tej sprawie miała podjąć Izba Cywilna, co długo nie następowało. Wraz z moim powołaniem odwołanie mogło zostać wreszcie rozpatrzone. Pełnomocnik skarżącego kilkakrotnie komentował w mediach moje powołanie, jednak nie skłoniło go ono do rozszerzenia wniosku o wyłączenie. W tej sytuacji przekazano mi sprawę do rozstrzygnięcia.

Pojawił się konkretny zarzut, że rozpatrzył pan sprawę w kilka minut (jednoosobowo). Nie mając nawet akt sprawy.

Nikt chyba poważnie nie traktuje tego rodzaju zarzutów. Ustawa o ustroju sądów powszechnych wyraźnie wyklucza możliwość składania odwołań od decyzji o przeniesieniu sędziego do wydziału rozpatrującego sprawy z tego samego zakresu. To przesądza o niedopuszczalności odwołania i o właściwości składu jednoosobowego. Mimo to musiałem poświęcić sporo czasu, by zapoznać się z aktami sprawy. Z całą pewnością były to godziny, nie minuty.

Jednak akta tej sprawy jakoś tak krążyły po różnych komórkach SN?

Sytuacja była rzeczywiście niecodzienna. Dysponowałem kompletnym materiałem dowodowym w sprawie w postaci akt zastępczych. Akta główne sprawy były (i pozostają) w Izbie Cywilnej, która miała rozpatrzyć – obecnie już bezprzedmiotową – kwestię wyłączenia. Nasza Izba, jako właściwa do rozpatrzenia sprawy głównej, zwracała się z prośbą o dostęp do akt, jednak konsekwentnie spotykaliśmy się z odmową. Dlatego zaistniała konieczność orzekania na podstawie akt zastępczych. Przed przekazaniem mi akt sprawdzono w systemie, czy nie wpłynęły do sądu jakieś nowe pisma. Orzekając, dysponowałem kompletnym i aktualnym materiałem dowodowym. Nawet wspomniane pytania do składu siedmioosobowego nie nawiązują do legendy o „orzekaniu bez akt".

Nieprzychylne zmianom na szczytach Temidy portale podkreślają pana aktywność w Ordo Iuris oraz konserwatywne poglądy: – i„deolog gender" - piszą. Jak Pan ocenia takie łatki ?

Cóż, żadne ataki nie przyjemne. Sędzia musi być jednak odporny na wszelkie formy wywierania na nim presji, również te, które polegają na ostentacyjnym okazywaniu mu niechęci. Dbam o to, by zawsze racjonalnie i merytorycznie uzasadnić wszystko, co robiłem lub robię. Nie mam jednak wpływu na sposób, w jaki relacjonowane jest to w mediach.

Czy te łatki nie utrudniają panu pracy w SN?

Staram się tego typu trudności traktować jako motywację do stawiania sobie wyższych wymagań, by nieżyczliwe opinie okazywały się de facto bezzasadne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA