fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Status KRS przed Trybunałem Sprawiedliwości UE

Adobe Stock
Przedstawiciel Zbigniewa Ziobry podważył niezależność prezesa Trybunału UE. To precedens.

Przed unijnym sądem w Luksemburgu stanęły we wtorek połączone sprawy dotyczące dwóch pytań prejudycjalnych o wykładnię unijnego prawa, zadanych przez sędziów Sądu Najwyższego oraz NSA. Zapytali oni TS, czy nowo utworzona Izba Dyscyplinarna w SN może zostać uznana za sąd niezależny i niezawisły w rozumieniu prawa UE, skoro jej członkowie zostali wybrani przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa.

Czytaj także: Tykający wyrok Trybunału

Sprawa ma znaczenie fundamentalne, bo ewentualne orzeczenie potwierdzi lub nie legalność KRS (decyduje o nominacjach sędziowskich) oraz Izby Dyscyplinarnej (prowadzi postępowania dyscyplinarne wobec sędziów). Zdaniem obrońców praworządności oba te organy zostały obsadzone ludźmi Zbigniewa Ziobry.

Według polskiego rządu ta sprawa w ogóle nie powinna znaleźć się na wokandzie unijnego sądu. Po pierwsze dlatego, że ustały przyczyny sporu. Skargi sędziów do TSUE dotyczyły bowiem procedury pozostawienia ich w Sądzie Najwyższym, co ostatecznie stało się faktem dzięki nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym dokonanej w listopadzie 2018 r. Po drugie, unijny sąd nie ma kompetencji w tej sprawie.

We wtorek wysłuchano stron postępowania, sędziowie unijnego sądu zadawali też pytania, z których można było wywnioskować, co głównie budzi ich zaniepokojenie w zasadach funkcjonowania KRS oraz Izby Dyscyplinarnej. A więc m.in. skrócenie kadencji poprzednich członków KRS, kryteria mianowania do KRS, tryb odwoływania się od decyzji KRS i decyzji Izby Dyscyplinarnej. – Po pytaniach widać było, że sędziowie są świetnie zorientowani w sytuacji w Polsce – mówiła Sylwia Gregorczyk-Abram, pełnomocniczka sędziów skarżących. Wyrok zapadnie za kilka miesięcy, natomiast opinia rzecznika generalnego TSUE, która zazwyczaj jest zbieżna z ostatecznym werdyktem, ma zostać ogłoszona 23 maja, na trzy dni przed wyborami do PE.

Polskę reprezentował tradycyjnie Bogusław Majczyna, pełnomocnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który od lat reprezentuje Polskę w sprawach przed TSUE. Nieoczekiwanie jednak o prawo odpowiedzi na pytania do polskiego rządu poprosił przedstawiciel prokuratora generalnego Tomasz Szafrański.

Zamiast spokojnych i merytorycznych wyjaśnień prawnika z MSZ sędziowie unijnego sądu wysłuchali pełnych ekspresji wystąpień prokuratora. Na początek rozprawy zażądał jej odłożenia pod pretekstem niedopełnienia wymogów formalnych. Na koniec złożył formalny wniosek o wyłączenie ze składu orzekającego prezesa TSUE Koena Lenaertsa, gdyż ten spotykał się z sędziami z Iustitii. – Jestem zaskoczony – mówił Bogusław Majczyna z MSZ. Według niego wniosek raczej nie zostanie uwzględniony i nie przyczyni się do uzyskania korzystnego dla rządu orzeczenia.

Nowe obszary

– Trybunał Sprawiedliwości ewentualnym orzeczeniem określiłby nowe standardy dla innych systemów prawnych i konieczność ich reformy – powiedział Tomasz Szafrański, który w postępowaniu uczestniczył jako przedstawiciel Prokuratury Generalnej. Według niego TSUE wyznaczyłby sobie nowe obszary kompetencji, do czego nie ma prawa, bo nie jest władzą ustawodawczą. – Po trzecie wreszcie nawet gdyby dwa poprzednie argumenty zawiodły, zdaniem rządu zarówno KRS, jak i Izba Dyscyplinarna są niezawisłe i niezależne. I to dużo bardziej niż podobne organy funkcjonujące w państwach Europy Zachodniej.

Przeciw destrukcji

Zupełnie innego zdania są skarżący. Według nich KRS i Izba Dyscyplinarna SN to element destrukcji państwa prawa w Polsce. I potrzebne jest orzeczenie sądu, żeby to zatrzymać. Skarżący skazywali na rozwiązania prawne, które nie gwarantują niezależności obu organom. Ale też na praktykę ich działania, która potwierdza, że są to organy upolitycznione. Michał Wawrykiewicz, pełnomocnik skarżących, wyliczał np. postępowania wobec konkretnych sędziów.

– Nawet jeśli jeszcze nie jest wszczęte formalnie postępowanie, to samo nękanie sędziów za koszulki, spotkania czy nagrody już jest formą represji. Chodzi o efekt mrożący, żeby sędziowie bali się wydawać wyroki, które mogłyby nie spodobać się władzy – powiedział pełnomocnik strony skarżącej.

Prokurator Szafrański odpowiadał, że nie chodzi o postępowania dyscyplinarne, tylko wyjaśniające. I zarzucał sędziom, że ich działalność publiczna ma charakter polityczny, czego dowodem ma być np. fotografia sędziego Igora Tulei z Henryką Krzywonos. Sędziowie TSUE pytali o szczegóły rozwiązań prawnych dotyczących kadencji, zasad powoływania, możliwości odwołania się od negatywnej rekomendacji KRS, czy też od decyzji dyscyplinarnej wydanej przez Izbę Dyscyplinarną.

Opinię w tej sprawie wyda 23 maja rzecznik generalny Jewgenij Tanczew. Orzeczenie TSUE zapadnie w późniejszym terminie, którego na razie nie sprecyzowano.

Głos środowiska

– Wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa w pełni zależnej od organów politycznych budzi wątpliwości co do niezależności wybranych sędziów – uważa adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram, reprezentująca inicjatywę Wolne Sądy

Adwokat Michał Wawrykiewicz, który podczas rozprawy w TSUE reprezentował sędziów SN i NSA, mówił, że sędziowie, którzy nie popierają władzy, są w Polsce represjonowani. Przekonywał, że Komitet Obrony Sprawiedliwości przypomina KOR, który chronił robotników przed represjami władzy komunistycznej.

– Komitet broni prześladowanych sędziów i prześladowanych prokuratorów – mówił Wawrykiewicz.

Podobnego zdania jest sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustita.

– Wraz z wnioskiem o wyłączenie z orzekania prezesa Trybunału Sprawiedliwości UE minister sprawiedliwości - prokurator generalny przeniósł do Luksemburga polskie obyczaje – uważa sędzia. Ocenia też, że ten wniosek był zupełnie niepotrzebny a jego autor zaprezentował się przed TSUE jak sądowy pieniacz.

Sędzia Jarosław Dudzicz z Krajowej Rady Sądownictwa ma z kolei wątpliwości, czy TSUE powinien w ogóle zajmować się ta sprawą.

– Chodzi o istotę. Sąd Najwyższy zapytał, czy Izba Dyscyplinarna powołana w Sądzie Najwyższym jest sądem w myśl traktatu o funkcjonowaniu UE. Pytanie co do zasady jest trafne. Po raz pierwszy jednak dotyczy funkcjonowania sądu państwowego – mówi „Rz" sędzia Dudzicz.

Wyrok zapadnie za kilka miesięcy, natomiast opinia rzecznika generalnego TSUE, która zazwyczaj jest zbieżna z ostatecznym werdyktem, ma zostać ogłoszona 23 maja, na trzy dni przed wyborami do PE.

Leszek Mazur, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, po obejrzeniu medialnych relacji z rozprawy mówi, że Trybunał sprawia wrażenie ,jakby bardzo chciał się tą sprawą zajmować. Nie zważa nawet na kwestie proceduralne.

– Pozytywnie oceniam fakt odroczenia. To czas na zastanowienie się, co dalej – mówi „Rz". I dodaje, że martwi go, że na drugi plan w całej sprawie schodzi kwestia zasadnicza. – Wszyscy skupili się na KRS – dodaje przewodniczący Rady.

Coroczny przegląd

Belgia i Niemcy przedstawiły we wtorek wspólną propozycję wprowadzenia dorocznego mechanizmu przeglądu praworządności państw członkowskich. To pomysł zgłoszony już trzy lata temu przez Belgię, który teraz zyskuje coraz szersze poparcie i formalnie stanie się teraz przedmiotem obrad państw członkowskich. Autorzy projektu chcieliby, żeby – na razie przynajmniej – miał on charakter niewiążący. Na podstawie wspólnych kryteriów prowadzona byłaby dyskusja o stanie praworządności i stosowanych rozwiązaniach prawnych we wszystkich państwach członkowskich. Miejscem dyskusji byłaby Rada ds. Ogólnych, czyli w praktyce zgromadzenie ministrów ds. europejskich. To kolejny element pokazujący, że w UE coraz poważniej traktuje się praworządność i wprowadza kolejne mechanizmy, które mogłyby ewentualnie zapobiegać jej łamaniu. Najbardziej konkretnym tego przejawem ma być przygotowywane równolegle do wspomnianego instrumentu rozporządzenie uzależniające wypłatę unijnych funduszy od praworządności. Miałoby to obowiązywać w nowym budżecie UE od 2021 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA