5 marca kilka tysięcy pracowników prokuratury i sądów zaprotestuje pod Ministerstwem Finansów. Stamtąd przemaszerują pod Kancelarię Premiera. Chodzi o niskie zarobki całej kadry pomocniczej wymiaru sprawiedliwości (a więc sądów i prokuratury).
W proteście uczestniczy dziewięć związków działających w sądach i prokuraturach, które 17 stycznia 2019 r. utworzyły Porozumienie Związków Zawodowych Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości.
Czytaj także: Protest pracowników sądów nadal trwa
Powodem wtorkowego protestu jest także nienadanie biegu projektowi ustawy o modernizacji prokuratury, który został skierowany do Rady Ministrów przez ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego.
Pracownicy, którzy nie udadzą się tego dnia do stolicy, o godz. 12 „odejdą od biurek", aby uczestniczyć w zebraniach zwoływanych przez lokalne organizacje przed budynkami sądów i prokuratur.
W niektórych większych miastach: Wrocławiu, Krakowie, Gdyni i Bytomiu, manifestacje połączone z przemarszami odbędą się po godzinach pracy.
Postulatem protestujących jest podwyższenie płac pracowników w 2019 r. o tysiąc złotych. „Domagamy się pilnej nowelizacji budżetu 2019 i uwzględnienia w niej naszych postulatów płacowych" – napisano w Porozumieniu. Na tym nie koniec. Pracownicy domagają się także pilnego uchwalenia ustawy o pracownikach sądów i prokuratury, która wprowadzi rozwiązania systemowe w sferze płac pracowników, m.in. system mnożnikowy.
Kolejnym z postulatów jest niezwłoczne przystąpienie do planu modernizacji prokuratury, która przez wiele lat pozostawała instytucją chronicznie niedofinansowaną, co spowodowało zapaść także w sferze płacowej.
Jak wynika z danych, którymi dysponuje Związek, średnie wynagrodzenie brutto pracowników zatrudnionych w 357 prokuraturach rejonowych wynosi 1870 zł, a w 45 prokuraturach 1/3 zatrudnionej kadry otrzymuje zarobki poniżej 2,5 tys. zł brutto.