Sędziowie i sądy

Klimko: nie chcemy być petentami

Fotolia.com
Wybory do nowej Krajowej Rady Sądownictwa

Stowarzyszenia sędziowskie zaapelowały do sędziów, aby powstrzymali się od kandydowania do Krajowej Rady Sądownictwa, która ma być powołana w myśl przepisów znowelizowanej właśnie ustawy.

W uchwale z 28 grudnia 2017 r. napisały: „Wkrótce wejdą w życie zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa. Są one, w zdecydowanej większości przyjętych rozwiązań, powtórzeniem nowelizacji ustawy o KRS zawetowanej przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w lipcu 2017 r. Podobnie jak wcześniejsza, obecna nowelizacja zawiera rozwiązania powszechnie oceniane jako niezgodne z normami konstytucji. Stowarzyszenia sędziowskie, przywołując treść sędziowskiego ślubowania, wzywają sędziów Rzeczypospolitej do powstrzymywania się od kandydowania do nowo tworzonej Krajowej Rady Sądownictwa i nielegitymizowania przepisów niezgodnych z zasadami demokratycznego państwa prawnego i trójpodziału władzy". Podobne uchwały podjęło wiele zgromadzeń przedstawicieli sędziów okręgu i zebrań sądów.

Sumienie jest ważniejsze

W opinii przeważającej części środowiska prawniczego zarówno przerwanie kadencji obecnej Rady, jak i sposób wyłonienia członków nowej spośród sędziów stoją w sprzeczności z przepisami prawa. Wydaje się, że argument sprzeczności z Konstytucją RP powinien przesądzić o braku zgody na udział sędziów w procedurze wyłonienia nowych członków KRS.

Nie wszyscy sędziowie są w tej opinii zgodni. Są też głosy, że dopóki znowelizowana ustawa nie zostanie zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny, jest obowiązującym prawem i nic nie stoi na przeszkodzie, aby w wyborze do KRS uczestniczyć. Są to jednak głosy mniejszości.

Bez względu na ewentualne orzeczenie TK sędzia powinien we własnym sumieniu skonfrontować znowelizowane przepisy z treścią ustawy zasadniczej i odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście Sejm, któremu konstytucja daje prawo do wyboru tylko czterech członków KRS spośród posłów, może wybrać także dalszych 15 spośród sędziów, a następnie zdecydować, czy ich udział w tego typu działaniach stoi w zgodzie ze złożonym ślubowaniem, które określone jest w art. 66 prawa o ustroju sądów powszechnych i nakazuje sędziemu stać na straży prawa i sprawiedliwość wymierzać bezstronnie, kierując się własnym sumieniem. W zgodnej opinii wszystkich stowarzyszeń sędziowskich odpowiedź na tak sformułowane pytanie powinna być przecząca.

Nie rozróżniamy barw

Padają także propozycje, aby stowarzyszenia sędziowskie porozumiały się z posłami opozycji, którzy mogliby wówczas zgłosić przynajmniej sześciu kandydatów rekomendowanych przez stowarzyszenia. Sędziowie ci nie mieliby co prawda większości, ale mogliby z wewnątrz kontrolować poczynania pozostałych.

Dlaczego jednak stowarzyszenia sędziowskie miałyby porozumiewać się tylko z posłami opozycji? Czy gdyby większość parlamentarna należała do obecnych partii opozycyjnych, to ci wybraliby samych „dobrych" sędziów do KRS i problem by zniknął? Nic bardziej mylnego. Sędziowie nie rozróżniają barw partyjnych. Z ich punktu widzenia efekt byłby więc zawsze taki sam. Wszystkich 15 sędziów zasiadających w KRS wybraliby politycy. I to jest istotą problemu, a nie nazwa partii mającej akurat większość w parlamencie. Stowarzyszenia sędziowskie bowiem nie zgadzają się, aby sędziów do KRS wybierali politycy jako tacy, a nie tylko politycy partii obecnie rządzącej.

Nie bardzo też wiadomo, jak stowarzyszenia miałyby się dogadywać z politykami. Na zasadzie „trzech dla was, a trzech dla nas"? Taka sytuacja mogłaby prowadzić do niedopuszczalnego przemieszania się ze światem polityki. Trzeba jasno powiedzieć, że nie może być miejsca dla sędziów w polityce, tak jak nie może być miejsca dla polityków wśród sędziów.

Skoro więc nie można zaakceptować tego rodzaju negocjacji, stowarzyszeniom nie pozostałoby nic innego, jak rekomendować własnych kandydatów i czekać na decyzję polityczną. To jednak stawiałoby sędziów w roli petentów, a polityków w roli recenzentów ich służby. To bezpośrednie zagrożenie dla niezależności władzy sądowniczej, o której odrębności wobec pozostałych władz wprost stanowi Konstytucja RP. Sędziowie, aby właściwie wypełniać swoje zadania, muszą być niezależni od polityków. Konstytucja daje bowiem każdemu obywatelowi prawo do bezstronnego i niezależnego sądu. Niezależnego także, a może przede wszystkim, od polityków i polityki. Na straży tej niezależności stać powinna właśnie KRS. Nie będzie tego jednak mogła czynić skutecznie, gdy cały jej skład zostanie wybrany i siłą rzeczy kontrolowany przez polityków. Należy jeszcze raz z całą siłą podkreślić: niezależnie od tego, jakie mieliby barwy partyjne.

Stowarzyszenia mają rację

Zmieniając przepisy ustawy o KRS, politycy przekonywali, że zmiana ta ma „przywrócić kontrolę obywateli nad Radą". Tymczasem ustawa daje kontrolę nad KRS nie obywatelom, tylko politykom, a to zasadnicza różnica. Iustitia przedstawiła własny projekt nowelizacji ustawy o KRS, w którym proponowała, aby owych 15 sędziów wybierali wszyscy sędziowie spośród kandydatów zgłaszanych m.in. przez obywateli. Ten projekt politycy odrzucili, co dobitnie świadczy o ich rzeczywistych intencjach.

W tej sytuacji apel stowarzyszeń sędziowskich jawi się jako całkowicie uzasadniony.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego Wrocław-Fabryczna oraz członkiem SSP Iustitia

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL