fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Aneta Łazarska - rozmowa między trzema osobami: sędzią, adwokatem i powodem-pozwanym

Adobe Stock
Sąd powinien traktować pełnomocnika jako partnera w dyskursie prawnym - pisze sędzia Aneta Łazarska.

Artykuł red. Marka Domagalskiego z 30 października 2018 r. „Sąd to nie miejsce na strofowanie adwokata" dotyka niezwykle doniosłego dla całego środowiska prawniczego problemu: to brak dialogu sędziów z profesjonalnymi pełnomocnikami. Można by powiedzieć: historia stara jak świat, jak to pisał Mikołaj Rej, gdzie „ksiądz Pana wini, a pan księdza, a nam prostym zewsząd nędza". Artykuł red. Domagalskiego powstał na kanwie sprawy, w której sąd uznał, że adwokat, domagając się wygórowanej kwoty zadośćuczynienia, działał nielojalnie wobec klienta. Prawnik bronił się, że kwota była ustalona wspólnie, a postawienie zarzutu nielojalności naraża adwokata na utratę zaufania publicznego. To zaś najcięższy zarzut, jaki można postawić adwokatowi.

Brak dialogu i współpracy

Kazus ten wręcz modelowo demaskuje problemy polskiego sądownictwa, jakim jest całkowity brak dialogu oraz porozumienia sądu, pełnomocnika i klienta. Sąd uznał, do czego miał prawo, że żądania zadośćuczynienia jest wygórowane, jednocześnie nie podjął w toku procesu żadnej próby dialogu z pełnomocnikiem, aby zrozumieć motywację samej strony w żądaniu domagania się takiego, a nie innego zadośćuczynienia.

Profesjonalna pomoc prawna

Sąd, uzasadniając oddalenie powództwa, wykroczył poza ramy klasycznego uzasadnienia. Wskazał, że pełnomocnik, domagając się wygórowanego zadośćuczynienia, przekroczył granicę profesjonalizmu. Wyrok tej treści z pewnością był zaskoczeniem dla pełnomocnika, który nie spodziewał się takiej oceny jego działania. Z drugiej jednak strony od zawodowych pełnomocników wymagać należy rozeznania możliwych szans powodzenia powództwa. Pełnomocnik powinien oszacować szansę na wygraną i ryzyko przedstawić klientowi. Z reguły też w tej dziedzinie następuje już swoista standaryzacja szkody, a w Niemczech są nawet opracowane tabele zadośćuczynieniowe. Oznacza to, że profesjonalny pełnomocnik, znając dotychczasowe orzecznictwo sądowe, nie powinien kierować do sądu wygórowanego żądania. Powstaje także pytanie, czy strona była świadoma takiego ryzyka, jaka motywacja nią kierowała, czy faktycznie została uprzedzona o ryzyku procesowym?

Sędzia na adwokata, adwokat na sędziego

Jaki jest morał tej sprawy dla klienta? Od sądu dowiedział się, że adwokat działał nieprofesjonalnie, zaś od adwokata, że to sędzia źle oszacował jego krzywdy, wyrok jest niesprawiedliwy i trzeba wnieść apelację.

Z pewnością ta sytuacja nie służy budowie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Przy czym zarówno rolą sądu, jak i pełnomocników jest właśnie wspólne budowanie autorytetu i powagi wymiaru sprawiedliwości. Sąd powinien traktować pełnomocnika jako partnera w dyskursie prawnym. Również profesjonalny pełnomocnik powinien realnie szacować szanse w procesie, a nade wszystko słuchać instrukcji sądu co do szans powodzenia w procesie.

Konstruktywny dialog

Zakaz zaskakiwania stron orzeczeniami preferuje niemiecki ustawodawca. Dzięki instrukcjom sądu profesjonalny pełnomocnik jest uprzedzony, że może przegrać sprawę i że sąd zupełnie inaczej ocenia jego argumenty. Dzięki temu dialogowi proces z reguły kończy się ugodą lub ustąpieniem z roszczeń, oszczędza się czas i koszty postępowania.

Zamiast frustracji, która trwa w polskich sądach latami, sprawa kończy się rzeczową rozmową sądu z zawodowym pełnomocnikiem w pierwszej instancji. To wówczas rolą pełnomocnika jest profesjonalne przekazanie klientowi, że sąd nie daje szans na wygraną w procesie i rezygnacja z dochodzenia bezzasadnych roszczeń pozwoli uniknąć kosztów i jest najlepszym wyjściem. Oczywiście profesjonalny pełnomocnik może się nie zgadzać z sądem, ale raczej należy to do rzadkości. Sąd bowiem jest do tej rozmowy profesjonalnie przygotowany i stanowisko swoje merytorycznie uzasadnia. Bez rzeczowych argumentów pełnomocnik nie wnosi też bezzasadnych środków zaskarżenia. Profesjonalny pełnomocnik nie podważa autorytetu sądu, lecz racjonalnie wyjaśnia klientowi przesłanki decyzji sądu.

Mur komunikacyjny

Kiedy kilka lat temu podejmowałam we współpracy z gronem wybitnych praktyków prawników ten temat, nie sądziłam, że budowanie relacji opartych na zaufaniu i partnerstwie okaże się tak trudne. Pomiędzy tymi dwoma grupami wyrósł przez ostatnie kilkadziesiąt lat mur. Brak jest dialogu na każdym etapie postępowania sądowego, a praktyka zaskakiwania stron orzeczeniami, choć niezgodna z art. 45 ust.1 konstytucji, wciąż jest obecna w polskich sądach.

Ustawodawca zaś zamiast budować wzajemne zaufanie, dzieli nas, prawników, choćby wprowadzając restrykcyjne fiskalne i formalne wymagania dla pism wnoszonych przez zawodowych pełnomocników. Skutki tego odczuwają zwykli obywatele, których sprawy, nierzadko przecież także oczywiście bezzasadne, trafiają na wokandy sądowe. W ten sposób są rozbudzane oczekiwania ludzi, którzy po przegranym procesie są sfrustrowani i najczęściej obwiniają o swoje niepowodzenia zawodowego pełnomocnika lub sąd. Można byłoby tego uniknąć, budując rzetelny dialog w toku procesu sądowego. Praktyka wzajemnego zaskakiwania się i wytykania błędów nie służy ani sądom, ani profesjonalnym pełnomocnikom. Wręcz przeciwnie, szkodzi wizerunkowi wymiaru sprawiedliwości.

Apeluję więc do środowisk prawniczych o podjęcie wspólnych instytucjonalnych działań na rzecz dobrych praktyk! ?

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA