fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Wybór sędziów do Sądu Najwyższego bez możliwości odwołania

Adobe Stock
Opozycja zarzuca najnowszej noweli ustawy o KRS niekonstytucyjność.

Sejm w nocy z czwartku na piątek (25 na 26 kwietnia) uchwalił nowelizację ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Ta wyklucza możliwość wnoszenia odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskami o powołanie sędziów Sądu Najwyższego.

W ten sposób ustawa, która weszła w życie na początku kwietnia 2018 r., doczekała się już dziewięciu nowelizacji.

Za przyjęciem kolejnej głosowało 230 posłów, 180 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu.

Czytaj też:

Bez odwołania

Zgodnie z przyjętą nowelizacją nie będzie możliwości wnoszenia odwołań od uchwał KRS zawierających wnioski o powołanie przez prezydenta wyłonionych kandydatów na sędziów SN. Nowelizacja zakłada też, że z chwilą wejścia w życie nowych przepisów z mocy prawa umorzeniu ulegną toczące się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym postępowania w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego.

Opozycja nie szczędziła słów krytyki.

– Naruszacie polską konstytucję – grzmiał poseł Borys Budka. Przekonywał, że nie jest to wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Nieznane jest bowiem cały czas uzasadnienie wyroku TK. Podkreślał, że dotychczas, zgodnie z konstytucją, każdy, wobec kogo wydano jakąś decyzję administracyjną lub orzeczenie sądu, może się odwołać – tak też jest w przypadku KRS. Zwracał uwagę, że kandydat na sędziego sądu rejonowego, okręgowego, apelacyjnego czy administracyjnego będzie mógł się odwołać od niekorzystnej dla niego decyzji, natomiast kandydatom do SN projekt zamyka jakąkolwiek drogę odwoławczą. Na tym nie koniec. Posłowie opozycji zarzucali rządowi PiS, że idzie na totalne zwarcie z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zmiany bez uzasadnienia

Do noweli krytycznie odnieśli się też senatorowie Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem Bogdana Klicha uchwalone w nocy z czwartku na piątek przepisy to „mina podłożona pod polską praworządność".

– To kolejna próba wysadzenia w powietrze tego, co zostało jeszcze z zasady państwa prawa, która obowiązuje w Polsce od 1989 r. i która została wpisana do konstytucji jako fundament suwerennej, demokratycznej Rzeczypospolitej – podkreślał senator.

Piotr Zientarski (PO) wskazywał na „rażące łamanie prawa".

– Mamy sytuację, że sędziowie odpowiadają dyscyplinarnie za pytania prejudycjalne skierowane do Trybunału Sprawiedliwości, do naszego, europejskiego Trybunału, do którego mają prawo – zauważył.

Zdaniem Jerzego Czerwińskiego (PiS) ustawa jest bardzo krótka i broni się sama. Jest to wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Marek Borowski był zupełnie innego zdania. Przypominał, że TK powiedział tylko, że odwołanie do NSA nie jest zgodne z konstytucją. Ale nie wypowiedział się, że każde odwołanie jest niezgodne z konstytucją.

– I wypadałoby poczekać przynajmniej na uzasadnienie, po to, żeby dowiedzieć się, co Trybunał w tej sprawie sądzi – powiedział.

Chcieli zmian, zostali przy jednej

Projekt autorstwa PiS został opublikowany na stronie Sejmu kilkanaście dni temu jako projekt nowelizacji ustawy o SN. Pierwotnie przewidywał, że decyzje o uchyleniu immunitetu sędziów, m.in. sądów powszechnych w pierwszej i drugiej instancji, miałaby podejmować Izba Dyscyplinarna SN. Nowela zakładała też, że gdyby Zgromadzeniu Ogólnemu sędziów SN nie udało się wyłonić dla prezydenta pięciu kandydatów na pierwszego prezesa SN, to prezydent wybierałby go spośród wszystkich sędziów tego sądu.

Ponadto nie byłoby już możliwości wnoszenia odwołań od uchwał KRS zawierających wnioski o powołanie przez prezydenta wyłonionych kandydatów na sędziów SN.

Wyrok, który podzielił

25 marca TK wydał wyrok w sprawie KRS.

– Przepisy, na podstawie których to Sejm dokonuje wyboru sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa, są zgodne z konstytucją – orzekł.

Uznał też, że niekonstytucyjny jest przepis umożliwiający odwołanie się do NSA od uchwał KRS zawierających wnioski o powołanie sędziów SN. Pozostałe zarzuty TK umorzył. W sumie sześć.

Jak wyrok oceniali sędziowie?

Ci powiązani z KRS i jej przychylni mówią, że czują ulgę i satysfakcję, iż sprawę załatwiono raz na zawsze. Drudzy, nazywający wręcz obecną Radę neo-KRS i nieuznający jej statusu, nie zamierzają respektować orzeczenia. Mówią wprost: było do przewidzenia.

Pierwsza sprawa była zasadnicza. Chodziło o odpowiedź na pytanie, czy sędziowie-członkowie KRS wybrani do niej przez posłów tworzą organ zgodny z konstytucją. TK uznał, że tak.

– KRS nie jest częścią polskiej tradycji ustrojowej. Nie jest też organem władzy sądowniczej – uzasadniał sędzia Justyn Piskorski, sprawozdawca. Dodał, że lakoniczność przepisu konstytucji wskazuje, iż zasadnicze sprawy związane z jej funkcjonowaniem przekazano do ustawy. – Bycie reprezentacją środowiska prawniczego wynika jednak nie ze sposobu wyboru członków KRS, ale z tego, że z dużą przewagą wybierani są do jej składu sędziowie, co jest objęte gwarancją konstytucyjną. Nie ma więc żadnych przeciwwskazań, by sędziów-członków KRS wybierali posłowie – argumentował dalej zapadłe orzeczenie.

Wnioski o zbadanie konstytucyjności przepisów ustawy o KRS złożyły: nowa Krajowa Rada Sądownictwa i senatorowie Prawa i Sprawiedliwości. Po raz pierwszy sprawą Trybunał miał się zająć w styczniu 2019 r. Na dwa dni przed wyznaczonym terminem sprawę zdjęto z wokandy.

Kolejny termin, w którym Trybunał miał wydać wyrok, to 14 marca. Tego dnia najpierw sprawę wywołano, a następnie w tajemniczych okolicznościach odroczono do 25 marca. W poniedziałek w samo południe Trybunał zamknął sprawę KRS. Orzeczenie jest ostateczne, choć zapadło niejednomyślnie, lecz większością głosów.

To niejedyna sprawa, w której polska KRS jest bohaterem. Przed unijnym sądem w Luksemburgu toczy się sprawa dwóch pytań prejudycjalnych o wykładnię unijnego prawa, zadanych przez sędziów Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA