fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Afera podkarpacka: Co zbagatelizowała polska prokuratura?

Śledztwo w sprawie „układu” sutenerów z funkcjonariuszami służb prowadzone jest po zeznaniach boksera Dawida Kosteckiego
Fotorzepa, Marcin Radzimowski
Od fikcyjnych małżeństw po pranie pieniędzy – polska prokuratura zbagatelizowała nie tylko informacje o szpiegostwie ukraińskich służb.

Akta sprawy karnej przeciwko braciom R., znajdujące się w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, są kopalnią informacji o nich oraz o prowadzonych przez nich interesach. Jednak bracia dotychczas dostali wyroki (zresztą niskie) tylko za sutenerstwo. Innych wątków śledczy nie zbadali, choć mogą wskazywać na podejrzenie popełnienia także innych przestępstw.

Odpuszczony wątek

W poniedziałek „Rzeczpospolita" ujawniła, że w listopadzie 2011 r. Jewgienij i Aleksiej R., ukraińscy sutenerzy z polskim obywatelstwem, złożyli w krakowskiej ABW zawiadomienie o tym, że są celem werbunku służb bezpieczeństwa Ukrainy. Agenci interesowali się ich seksbiznesem, bo przybytki R. – nietykalne dzięki wieloletniemu parasolowi CBŚ – odwiedzali „politycy i biznesmeni". Ukraińskie służby – jak twierdzili bracia R. – chciały od nich „CD-romy i pendrivy". R. zeznali w polskiej ABW, że od 2007 r. zapłacili SBU blisko milion złotych w dolarach i euro. Za co – już nie wyjaśnili. Wiadomo jednak, że to ukraińskie służby próbowały postawić braci R. przed sądem za udział w handlu kobietami z Ukrainy. Czy polskie służby zweryfikowały ten istotny z punktu bezpieczeństwa państwa wątek dotyczący relacji R. z SBU oraz sekstaśmami z podkarpackich agencji?

Okazuje się, że nie.

„Małopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie nie prowadzi wątku, o który pani pyta" – odpisało biuro prasowe PK. Tymczasem jeden ze świadków w aferze podkarpackiej opowiada nam o zdarzeniu wskazującym na aktywność obcych (ukraińskich, a może rosyjskich) służb w regionie.

Bracia R. organizowali występy rosyjskiej rewii, a bajeczne imprezy cieszyły się zainteresowaniem. Zdaniem jednego z bywalców lokalu wśród tancerek mogły być agentki wschodnich służb, które nagabywały wpływowych klientów na spotkania poza pracą, zadziwiająco interesując się przedmiotem ich biznesowej działalności.

Zaniechań prokuratury, która od 2012 r. – po zeznaniach boksera Dawida Kosteckiego o „układzie" sutenerów z funkcjonariuszami ówczesnego CBŚ – prowadzi śledztwo w tej sprawie, jest więcej.

Fikcyjne małżeństwa

W materiałach sądowych (osądzonej sprawy przeciwko Jewgienijowi i Aleksiejowi R.), do których otrzymaliśmy dostęp za zgodą prezesa sądu w Tarnowie, znajdujemy także inne, ciekawe informacje, które śledczy zbagatelizowali.

Mówił o tym jeden z kluczowych świadków – Ryszard K., rzeszowski przedsiębiorca, który braciom R. handlującym w końcu lat 90. na bazarze latarkami i bateriami, zaproponował współpracę. K. nie tylko potwierdził informacje z zeznań Kosteckiego o korupcyjnym układzie R. z CBŚ, ale opowiedział też o innych przestępstwach. Jedno z nich miało polegać na tym, że obaj Ukraińcy mieli zawrzeć z Polkami – według Ryszarda K. – fikcyjne małżeństwa za pieniądze, by zyskać polskie obywatelstwo. „Każda dostała po 3 tys. dolarów" – zeznał K., dodając, że jedna z kobiet była z Lublina, druga z Ustrzyk Dolnych.

Ta kwestia wymagała weryfikacji, zwłaszcza że – jak pisała „Rzeczpospolita", drążąc przeszłość braci R. w Polsce – obaj dostali obywatelstwo dzięki małżeństwu z Polkami, z którymi szybko się rozwiedli. Ryszard K. opowiedział też, że bracia przez lata byli jego cichymi wspólnikami w interesach, m.in. mieli nieoficjalne udziały w lokalu Flamingo w Jaśle. K. zeznał też, że na Podkarpaciu ściągano do agencji dziewczyny z Ukrainy na rzekome kursy jubilerskie. Zresztą sami R. (z zawodu technicy dentystyczni z obwodu chmielnickiego na Ukrainie) w Polsce mieli zdobyć uprawnienia rzeczoznawcy jubilerskiego. Zdaniem świadka – był to sposób na wyłudzenie wiz do Polski.

– Analiza akt sprawy wskazuje na podejrzenie zaistnienia także innych przestępstw – przyznaje nam sędzia Tomasz Kozioł z Sądu Okręgowego w Tarnowie, który skazał braci R. za sutenerstwo.

To niewiarygodne, że polskie służby specjalne z takim oporem i poślizgiem zajęły się seksbiznesem braci R., choć miały sygnały o wpływach ukraińskich służb. – Sprawą powinien zająć się kontrwywiad, by ustalić, czy i jakie służby kogo rozpracowywały, werbowały, czy i jakie były związki R. ze służbami bezpieczeństwa Ukrainy – uważa jeden z naszych rozmówców.

Bracia R. to synowie wojskowego pułkownika, w Polsce uprawiali skoki spadochronowe. Znali funkcjonariuszy ABW i GROM.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA