fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Nowacka-Isaksson o Panama Papers w Szwecji

123RF
Gdy świat obiegła wieść o gigantycznej aferze, wśród banków wskazanych w wycieku panamskim znalazła się szwedzka Nordea jako ta, która pomagała zamożnym klientom lokować pieniądze w podatkowym raju.

Według zasobów archiwalnych firmy prawniczej Mossack Fonseca bank pośredniczył w zakładaniu oraz administrował setkami fasadowych spółek zwanych skrzynkami pocztowymi. Wiele z nich miało tzw. bramkarzy, osoby fizyczne, które za wynagrodzeniem podejmują się wziąć na siebie prawną odpowiedzialność, od której chce się wymigać płacąca strona.

Dzień po dniu, godzina po godzinie rozwija się przed naszymi oczami dramat, którego kolejne odsłony wydają się coraz bardziej przypominać fabułę powieści kryminalnej. I tak np. właśnie ujawniono, że Nordea poprzez zaawansowane i kontrowersyjne kombinacje pożyczała miliardy spółce Capital Partners na zbudowanie kompleksu biur w Moskwie. Z wycieku wynika, że kredytobiorcą był oligarcha z Kazachstanu stojący blisko dyktatora Nursułtana Nazarbajewa. Źródła ujawniają, że pożyczka nie docierała bezpośrednio do Rosji, tylko do trzech spółek-skrzynek w raju finansowym, które z kolei są w posiadaniu fasadowych spółek, a te z kolei są własnością innych firm. I spółki też zmieniają regularnie właścicieli, co stwarza gąszcz struktur niemalże nie do przeniknięcia. Trop prowadzi jednak do spółki Maughham w Panamie, skąd pieniądze przesyła się na konto w Szwajcarii.

Gigantyczna współpraca 376 dziennikarzy z ponad 100 redakcji z 80 państw ujawniła unikatowe szczegóły, w które zamieszanych jest 511 banków. Przeciek opiewa na 11,5 mln dokumentów.

Szwedzi są zbulwersowani i podkreślają, że nie chodzi tylko o ucieczkę przed zapłaceniem podatków, ale i o wymiar etyczny skandalu. Chodzi o pieniądze prane przez kartele żyjące ze sprzedaży narkotyków w rajach podatkowych, w których spotykają się miliarderzy, politycy i sportowcy z kryminalistami.

Socjaldemokratyczna minister finansów Magdalena Andersson apeluje do sumień rodaków, by unikali szarych stref, jeżeli nie z innych powodów, to choćby z moralnych. Przestrzega też przed agresywnym planowaniem finansowym i dodaje: „Wszystko, co jest legalne, nie musi być stosowne". Inga Britt Ahlenius, była szefowa z Narodowego Biura Audytowego, tłumaczy z kolei, że powodem tworzenia spółek fasadowych jest chciwość. Jakby były w tej kwestii jakieś wątpliwości.

Od bardzo dawna bogaci ludzie, którzy chcą ukryć swoje dochody, zakładają konto w Szwajcarii, gdzie bankowa tajemnica chroni ich przed kontrolą władz. Gdy jednak informacja o kontach niekiedy dociera do właściwych instancji za granicą, pojawiają się też inne możliwości, jak spółki-skrzynki pocztowe, co utrudnia łączenie pieniędzy z osobą właściciela.

Według Szwedów i władz z innych krajów nordyckich pewnych rajów podatkowych już nie ma. Zapobiega bowiem temu cały system umów międzynarodowych o przekazywaniu informacji ze strefy finansów. W ramach tych umów byłe raje podatkowe dostarczają danych na temat lokowania pieniędzy; jak zapewniają szwedzkie władze, otrzymują one teraz od nich „fantastyczną informację, o której nie śmiały wcześniej marzyć".

Wydawałoby się zatem, że problem ukrywania gotówki jest już rozwiązany, gdyby nie to, że ścigani przez urzędy skarbowe oszuści stają się coraz bardziej pomysłowi. Transakcje stały się teraz bardziej kompleksowe i skomplikowane i trudniej wpaść na ich ślad. Anders Bäck z Urzędu Podatkowego opowiada w programie „Agenda" emitowanym przez szwedzką telewizję, że ostatnio znaleziono winnego niepłacenia podatków, bo informacje o nim przekazało aż 14 krajów. Dzięki tej międzynarodowej współpracy w wymianie danych szwedzkie władze mogły w końcu opodatkować delikwenta.

Anders Bäck nie jest zaskoczony, że bank Nordea oferował zamożnym klientom pośredniczenie w zakładaniu fasadowych spółek, by mogli unikać płacenia podatków. Nie sądzi wprawdzie, by prowadziła ten proceder na ogromną skalę, ale Nordea okazała się jednym z najaktywniejszych aktorów (to jednak postawa charakterystyczna dla Szwedów: co złego, to nie my). – Banki chcą zarabiać, chcą dbać o swoich bogatych klientów i oferować im umieszczenie gotówki za granicą – mówił Bäck. – Czy to może być legalne, czy jest przestępstwem? – pytała dziennikarka. – Mogłaby tu być mowa o podżeganiu do łamania prawa podatkowego lub pomocy w tym – spekulował Bäck, zastrzegając jednak, że nie zapoznał się jeszcze z panamskim dokumentem.

Szwedzi oburzają się na banki, na ich zachłanność i zastanawiają, czy potrzebne są dalsze regulacje dotyczące transparentności i lepszej kontroli nad nimi. Dochodzą jednak do wniosku, że nie da się wszystkiego rozwiązać nowymi regulacjami. To bowiem też kwestia moralności.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA