fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Dezubekizacja: pierwszy wyrok sądu pracy z odwołania funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa

Fotorzepa / Michał Walczak
RPO apelował o odejście od odpowiedzialności zbiorowej.

Wydanie po przeszło dwóch latach od uchwalenia „ustawy represyjnej" z 16 grudnia 2016 r. pierwszego wyroku sądu pracy pierwszej instancji z odwołania funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, któremu obniżono emeryturę, każe się zastanowić, czy tysiące pozostałych funkcjonariuszy i członków ich rodzin mogą liczyć na rozpoznanie sprawy w rozsądnym terminie.

4 marca 2019 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nieprawomocnie przywrócił należne świadczenie Augustynowi Skitkowi, który współpracował z osobami lub organizacjami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. Wyrok przeczy ogólnej tendencji do zawieszania takich postępowań w sądzie pracy po skierowaniu w 2018 r. przez sąd pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt P 4/18).

Ktoś źle policzył

W trakcie prac legislacyjnych nad projektem resort sprawiedliwości sygnalizował, że będzie się to wiązało z dodatkowymi kosztami 8,6 mln zł na nowe etaty sędziowskie, asystenckie, urzędnicze do obsługi odwołań (zarówno w sądzie pracy, jak i w sądach administracyjnych). Tymczasem MSWiA wyceniło, że wszystkie koszty związane z wprowadzeniem ustawy wyniosą 5,2 mln zł. Z oceny skutków regulacji do projektu ustawy wynika, że odpowiednie środki finansowe przewidziano na sześć nowych etatów (plus nadgodziny) w Zakładzie Emerytalno-Rentowym MSWiA, który przelicza świadczenia na nowo. W konsekwencji przekazanie odwołań do sądu – co miało nastąpić niezwłoczne – w niektórych przypadkach nastąpiło po roku od doręczenia decyzji obniżającej świadczenie.

Na rychłe rozstrzygnięcia nie mogą też liczyć dotknięci ustawą, którzy skorzystali z trybu administracyjnego. Taki nadzwyczajny tryb zachowania świadczenia (art. 8a ustawy) dotyczy osób spełniających kryteria – tzn. szczególnie uzasadnione przypadki, krótkotrwałość służby przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia. Z uwagi na znaczną uznaniowość szefa MSWiA, tryb ten określany jest jako jego akt łaski. Do resortu wpłynęło ok. 4600 wniosków o jego zastosowanie. Tymczasem projekt ustawy nie przewidział dodatkowych etatów dla tych pracowników MSWiA, którzy w imieniu ministra prowadzą postępowania w tym zakresie.

Wszystko to pozwala stwierdzić, że koszt wprowadzenia ustawy został niedoszacowany; nie zatrudniono także wystarczającej liczby urzędników i sędziów. Ukształtowany w ten sposób stan faktyczny i prawny – a casu ad casum – może naruszać zarówno art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, gwarantujący prawo do rozpatrzenia sprawy przez sąd bez nieuzasadnionej zwłoki, jak i art. 6 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, gwarantujący rozpoznanie sprawy przez sąd w rozsądnym terminie.

W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie TK

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło ostatecznie 23 845 odwołań (stan na 31 stycznia 2019 r.). Wydaje się, że sąd ma pełną świadomość ryzyka, jakie niesie nierozpoznanie spraw w rozsądnym terminie. Dlatego też od pewnego czasu stara się przekazać część spraw (ok. 6000) do innych sądów. Jest to jedyna logiczna reakcja na błędy popełnione przy projektowaniu przepisów. Z drugiej jednak strony należy zauważyć, że 7844 postępowania sądu zawieszono w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie TK.

W ocenie RPO zawieszenie postępowania z tego powodu bynajmniej nie gwarantuje, że dojdzie do niebudzącego wątpliwości rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. Z art. 177 § 1 pkt 31 kodeksu postępowania cywilnego wynika natomiast, że sąd może zawiesić postępowanie z urzędu, jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku postępowania toczącego się przed TK. Nie pozostawia więc wątpliwości, że takie zawieszenie ma charakter fakultatywny. Okolicznością determinującą stanowisko sądu jest zaś to, czy rozstrzygnięcie sprawy zależy od wykładni Trybunału.

Jeszcze poczekamy

Tymczasem zdaniem RPO sprawy mogą zostać rozstrzygnięte przez sądy niezależnie od pytania prawnego, a także niezależnie od tego, czy i w jakim składzie (a w szczególności czy w składzie konstytucyjnie legitymowanym) TK będzie orzekał. Zakresem tego pytania prawnego nie jest bowiem kwestia, czy taka sprawa jak choćby Augustyna Skitka została załatwiona przez organ rentowy zgodnie ze standardem wyznaczonym przez art. 1 Protokołu nr 1 do EKPC.

Być może zasada pierwszeństwa ratyfikowanej umowy międzynarodowej przed ustawą (art. 91 ust. 2 konstytucji) pozwoli także innym składom sędziowskim na wykładnię ustawy w zgodzie z EKPC - bez konieczności odwoływania się do TK. Nie zmieni to jednak przykrej konkluzji, że na prawomocne rozstrzygnięcie sądu w takich sprawach przyjdzie jeszcze długo poczekać.

Rzecznik apelował do rządu o zmianę „ustawy represyjnej", wprowadzającej odpowiedzialność zbiorową. W obecnej sytuacji nie ma na to szans. Pokrzywdzeni ustawą mogą liczyć wyłącznie na sprawiedliwe orzeczenia niezależnych sądów.

Autor jest naczelnikiem Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA