fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Waszczykowski: Antyeuropejski świat Macrona

Emmanuel Macron realizuje w UE egoistyczne, imperialne interesy Francji
ARIS OIKONOMOU / POOL / AFP
Ciosem dla Unii ze strony Francji jest weto wobec rozpoczęcia rozmów z państwami bałkańskimi.

Świat liberalno-lewicowy jest zajęty krytyką działania Donalda Trumpa. Unia Europejska zamyka kadencję komisji Junckera i koncentruje się na trudnym procesie wyboru nowych władz. Europa jednocześnie stara się rozwiązać sprawę brexitu. Kilka największych państwach europejskich ma wewnętrzne problemy. W Niemczech to kwestia sukcesji po kanclerz Merkel. W Wielkiej Brytanii oczywista rozgrywka o władzę z brexitem w tle. Włochy dochodzą do siebie po awanturach Salviniego. Hiszpanią targa kryzys kataloński. W średnich i mniejszych państwach europejskich też liczne problemy, jak upadek rządu w Rumunii. Sukces wyborczy Prawa i Sprawiedliwości jest oczywiście ciosem w liberalno-lewicowy dyskurs o jedynym kierunku rozwoju procesu dziejowego.

Brak przywództwa

Natura nie znosi próżni, nawet politycznej. Brak aktywnej polityki zagranicznej Unii Europejskiej w najbliższym otoczeniu jest zatem wykorzystywany przez zewnętrznych partnerów. Na arenie globalnej jest aktywna Rosja. W regionie Bliskiego Wschodu to Turcja bierze sprawy w swoje ręce. Mamy zatem w Europie problem polegający na braku przywództwa.

Jest jednak europejska stolica, która stara się dla siebie wykorzystać tę sytuację. Przepraszam, nie dla siebie, ale dla Europy i świata. Od kilku wieków Paryż przekonuje nas, że co dobre dla Francji, to dobre i dla Europy. Tym razem to nie król Ludwik Słońce, ale młody, ambitny prezydent Emmanuel Macron. W oficjalnych wystąpieniach zapowiada, że chciałby zrestartować i odnowić Unię i Europę. Obwieszczał Europie przesłanie o renesansie Europy. Ma też ambitny zamiar – na razie w zapowiedziach – uratowania naszej planety przed katastrofą klimatyczną. Szczegółowe plany zakładają np. uratowanie porozumienia nuklearnego z Iranem. Najambitniejsza koncepcja to jednak pojednanie z Rosją (znowu reset) i przywrócenie współpracy Moskwy z Europą i światem transatlantyckim.

Wszystko brzmi ładnie i idealistycznie. Czy realistycznie? Niestety, wiele wskazuje, że brak przywództwa i rywalizacja w Europie jest wykorzystywane przez Macrona do realizacji narodowych, egoistycznych interesów w Unii Europejskiej. Można zatem powiedzieć, że Macron stara się zostać samozwańczym – domyślnym – liderem Europy.

Europejskie stolice, najbardziej właśnie Paryż, mają usta pełne frazesów o europejskości. Jednak Paryż przoduje w rozwiązaniach antyeuropejskich. Zamiast wspierania unijnych swobód promuje protekcjonizm. Tak należy rozumieć wspieranie rozwiązań blokujących swobodny przepływ usług transportowych czy rzemieślniczych. To atak na traktatowe swobody europejskie. Prorosyjskie rozwiązania zaś to promocja skompromitowanej polityki appeasementu wobec Rosji.

Prezydent Macron doszedł do władzy, tworząc eklektyczny, hybrydowy program polityczny łączący elementy lewicowe, socjalne i rozwiązania liberalne. Europejska poprawność polityczna nie nazwie takiego programu terminem „populizm”. Dlaczego? Bo to Francja! Jednak taka wybuchowa mieszanka doprowadziła do eksplozji społecznego niezadowolenia. Eklektyczny program stworzony na zasadzie obiecanek dla wszystkich nie wypalił. W rezultacie od miesięcy mamy protesty społeczne na ulicach francuskich miast. Na wewnętrzne problemy prezydent zareagował prawidłowo i zgodnie z zasadami nauk politycznych – skierował uwagę na sprawy zewnętrzne. Politologia zna koncepcję kozła ofiarnego.

Macron umiejętnie kieruje europejską krytykę wobec amerykańskiego prezydenta. Lewicowo-liberalna Europa potępia wszelkie poczynania i wypowiedzi Trumpa. Oczywiście nie informując, że to Europa nie realizuje swoich zobowiązań.

Europa jest winna

To Europa w 2014 roku (za czasów Baracka Obamy) podjęła zobowiązania przeznaczania 2 proc. PKB na bezpieczeństwo. I to Europa nie wypełnia tego zobowiązania. Ale to z Paryża wychodzi krytyka, iż NATO nie reagowało właściwie w tej czy innej sprawie. Chodzi np. o Syrię czy Iran. Ale nie przypomina się światu, że problemy bliskowschodnie mają praprzyczyny w rozwiązaniach podjętych po pierwszej wojnie światowej przez mocarstwa europejskie. Są też one wynikiem braku aktywnej polityki europejskiej w tym regionie. Czy ktoś kojarzy jakieś inicjatywy pokojowe Tuska, Junckera, Mogherini?

Paryż od lat umiejętnie też nie przypomina o zobowiązaniach podjętych w ramach formatu normandzkiego czy procesu mińskiego na rzecz rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Wręcz odwrotnie – zaczynają pojawiać się koncepcje porozumienia z Rosją ponad sprawami konfliktu z Ukrainą. Czyli powrót do współpracy z Rosją na zasadzie business as usual.

Ostatnim ciosem dla europejskiej polityki ze strony europejskiej Francji Macrona jest weto wobec rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z państwami bałkańskimi. Projekt zjednoczonej i demokratycznej Europy nie jest skończony. Do bram UE pukają państwa Europy Wschodniej i Południowej. Macron zawetował negocjacje z Albanią i Macedonią Płn. Rozmowy z tymi pastwami trwałyby wiele lat. To nie są wielkie gospodarki, które wymagałyby budżetowego wsparcia. Nie mają one szybkiej perspektywy członkostwa. Decyzja Macrona ma znaczenie polityczne. Chciał pokazać swoją pozycję w Europie.

To przesłanie wobec Europy i reakcja na odrzucenie francuskiej kandydatury na komisarza w KE. To sygnał, że blask Francji musi być doceniany. To sygnał dla nas, że w Paryżu rządzi geopolityka i polityczny snobizm.

Autor jest byłym ministrem spraw zagranicznych, eurodeputowanym PiS

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA