fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Rząd szuka nacisków na Komisję Wenecką

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Na Komisję Wenecką miała wpływać Bruksela – taką linię obrony przyjął PiS w odpowiedzi na raport KW.

Elementem strategii przyjętej przez rząd po ujawnieniu projektu krytycznej wobec Polski opinii weneckiej jest list ministra Witolda Waszczykowskiego do sekretarza generalnego Rady Europy Thorbjorna Jaglanda. Szef polskiej dyplomacji ma pretensje, że doszło do wycieku projektu raportu, a w efekcie „działania Komisji Weneckiej, jeszcze przed konkluzjami jej pracy, zostały bez skrupułów wykorzystane do celów politycznych".

MSZ przygotowuje też swoje uwagi do projektu opinii KW. Przyjętą przez rząd linią jest twierdzenie, że członkowie Komisji nie rozumieją specyfiki polskiego systemu prawnego. Rząd ma wskazać m.in., że Trybunał Konstytucyjny nie został – jak uznała KW – zablokowany, a realizacja orzeczenia TK nakazująca zaprzysiężenie wszystkich wybranych nowych sędziów Trybunału jest niemożliwa, będzie bowiem niezgodna z polską konstytucją.

Kto zdaniem polskiego rządu wykorzystał opinię w celach politycznych? W liście nie jest to powiedziane. Lecz – jak mówią „Rzeczpospolitej" przedstawiciele polskich władz – źródeł obecnych kłopotów należy szukać w Brukseli. Mimo iż sekretarz generalny Rady Europy zapewnił w środę, że eksperci Komisji Weneckiej są „całkowicie niezależni i nie ma na nich wpływu dyskusja w Polsce czy też wyciek".

Rząd jest innego zdania: – Komisja Wenecka w swej dotychczasowej praktyce nigdy nie posunęła się aż tak daleko w swych zaleceniach. Zamiast obiektywnej oceny mamy do czynienia z polityczną krytyką, wycelowaną z premedytacją bezpośrednio w demokratycznie wybrany rząd – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z ministrów.

Na winnego całej sytuacji nasz rozmówca wskazuje wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, do którego Waszczykowski także wysłał list. Szef dyplomacji odpiera w nim zarzuty brukselskiego polityka, że rząd nie wykonuje wyroków Trybunału Konstytucyjnego. „Ciągłe powtarzanie w korespondencji bezpodstawnych twierdzeń nie służy dialogowi" – czytamy w liście.

W rządzie panuje przekonanie, że to Timmermans osobiście naciskał na Komisję Wenecką i samego Jaglanda. A to zdaniem naszych rozmówców ma być podyktowane przede wszystkim chęcią wywarcia nacisku na rząd PiS. – Odczytujemy to jako próbę odwetu za to, że nowy polski rząd zaczął mówić własnym głosem. A to nie podoba się Brukseli, a zwłaszcza Komisji Europejskiej – mówi nam źródło rządowe.

Na pytanie, dlaczego KE miałoby tak zależeć na druzgocącej opinii Komisji Weneckiej, odpowiedź jest prosta: – Komisja Europejska swoją rekomendację w ramach wszczętego mechanizmu sprawdzania praworządności w Polsce będzie budować na weneckiej opinii. Ta w obecnej formie jest przez rząd nie do przyjęcia, co doskonale wie Timmermans. Dla niego będzie to więc zielone światło do sporządzenia rekomendacji do Rady UE ewentualnego pozbawienia Polski prawa głosu w Unii – podkreśla.

Tyle tylko, że Komisja Wenecka nie jest strukturą hierarchiczną, trudno w niej wydawać polecenia czy inicjować naciski. Projekt raportu został napisany przez ekspertów z różnych krajów. Każdy kraj zgłasza do komisji prawnika konstytucjonalistę o uznanym dorobku. A wpływ sekretarza generalnego Rady Europy na Komisję Wenecką jest żaden.

Jako dowód na stronniczość KW nasz rozmówca z rządu wskazuje fakt przecieku. – Jesteśmy pewni, że poszedł on z Komisji Weneckiej, i mamy na to dowody – podkreśla. Jednak w tym przypadku też trudno na serio brać ten argument, projektem opinii dysponowało bowiem ponad 120 osób oraz kilkadziesiąt rządów.

Według TVN24 polski MSZ miał zwrócić się do KW o przełożenie dyskusji na temat Polski na czerwiec. Powód? Skandal z wyciekiem projektu opinii.

Zdaniem byłego ministra ds. europejskich w rządzie PO Rafała Trzaskowskiego działania rządu to przykład skrajnego braku kompetencji. – Tu nie ma żadnej strategii. Na każdym kroku widać, jak zarówno minister Waszczykowski, jak i premier Szydło potykają się o własne nogi – mówi Trzaskowski.

Waszczykowski, choć przyznał niedawno, że wszyscy popełniają błędy, broni swojej decyzji, argumentując, że jeśli Polska nie wystąpiłaby do Komisji Weneckiej, zrobiłby to ktoś inny, co znacznie utrudniłoby nam przedstawienie swoich racji. Tyle tylko, że wielu polityków PiS, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, uważa, że Waszczykowski popełnił błąd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA