Obecnie w Norwegii pracuje 150 tysięcy imigrantów pochodzących z krajów byłego bloku wschodniego, w tym najwięcej z Polski i Litwy. Zarówno Polacy jak i inni obywatele krajów Europy Wschodniej zarabiają znacznie mniej niż Norwegowie na tych samych stanowiskach.
Nie ma też znaczenia wykształcenie imigrantów czy odbyte kursy doszkalające - w większości zawodów zarabiają oni po prostu mniej.
Statystycznie im imigrant ma krótszy czas pobytu w Norwegii, tym niższe są jego zarobki. Średnio po siedmiu latach pobytu udaje mu się osiągnąć pułap 85 procent przeciętnych zarobków w danym zawodzie - wylicza polski portal w Norwegii.
Przyczyn tego zjawiska można upatrywać w wielu rzeczach – dumpingu socjalnym, braku znajomości języka oraz przepisów prawa pracy, a także podejmowaniu pracy na czarno, która, choć czasem zdaje się jedynym wyborem, zapewnia niewielki dochód bez możliwości korzystania z należnych pracownikowi świadczeń.
Z danych norweskiej Państwowej Inspekcji Pracy - Arbeidstisynet wynika, że większość imigrantów nie planuje też w Norwegii dłuższego pobytu. Przyjeżdżają na kilka miesięcy, na kontrakty i to oni mają najniższe płace.
Imigranci, którzy w Norwegii chcą zostać dłużej albo na stałe zazwyczaj bardziej "inwestują" w swoje wykształcenie i kwalifikacje i to właśnie im najłatwiej uzyskać poziom zarobków porównywalny do Norwegów. Wiąże się to jednak z koniecznością nauki języka, nostryfikacją dyplomów, nawiązaniem kontaktów w lokalnym środowisku, zapisaniem się do związków zawodowych i organizacji o charakterze społecznym.
W 2003 roku w Norwegii pracowało niespełna 6500 tys. obywateli krajów Europy Wschodniej. na początku tego roku liczba ta wzrosła do 150 tysięcy.