fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Pracodawcy rozdarci między biurem a home office

Adobe Stock
Chociaż 80 proc. zdalnych pracowników nie chce na stałe wrócić do biura, to połowa firm nie wybrała jeszcze modelu działania po pandemii. Barierą są problemy z oceną efektywności zdalnej pracy.

Niezależnie od branży większość firm w czasie pandemii przeniosła przynajmniej niektórych pracowników na pracę zdalną. Co prawda najwięcej, bo ponad dwie trzecie, pracodawców zdecydowało się na tzw. model hybrydowy (częściowo z biura, a częściowo z domu), ale co trzeci wysłał niemal całą załogę na home office – wynika z udostępnionego „Rzeczpospolitej" badania firmy EY Polska. W listopadzie 2020 r. objęło ono 247 przedsiębiorstw stosujących w czasie pandemii pracę zdalną, a konkretnie ich menedżerów albo dyrektorów HR.

Jesienią zeszłego roku już większość z nich mówiła o integracji home office w ramach funkcjonowania firmy. Nie mogąc się doczekać ustawowych uregulowań (przedłużającej się nowelizacji kodeksu pracy), ponad połowa firm sama wdrożyła oficjalny regulamin zdalnej pracy, a co trzecia miała go w planach.

Czytaj także: Większa elastyczność, bezpieczeństwo i pilnowanie kosztów

Pomimo to wielu szefów HR nadal nie wiedziało pod koniec zeszłego roku, jaki model pracy ich firma wybierze po wygaśnięciu pandemii. Co prawda tylko 7 proc. badanych wskazało, że nie zamierza stosować już wtedy pracy zdalnej, ale prawie połowa nie określiła jeszcze jej wymiaru.

Jak twierdzą eksperci EY, wątpliwości co do skali home office mogą się wiązać m.in. z problemem rzetelnej oceny jego efektywności. Karol Raźniewski z działu doradztwa HR w EY Polska zwraca uwagę, że chociaż w ostatnich miesiącach praca poza biurem stała się codziennością dla wielu firm, to wciąż jest ona wyzwaniem nie tylko organizacyjnym i prawnym, ale i biznesowym.

Co prawda większość badanych pracodawców ocenia zdalną pracę pozytywnie, lecz mniej entuzjastycznie niż sami pracownicy. Ci drudzy zwykle wyżej oceniają swą efektywność w domu niż podczas pracy w biurze, nie kryjąc jednak, że jest to niekiedy efektem nadgodzin. Z niedawnego sondażu agencji zatrudnienia Personnel Service wynika, że 40 proc. zdalnych pracowników pracuje po godzinach.

Z kolei aż 63 proc. menedżerów HR badanych przez EY twierdzi, że efektywność home office zależy od działu albo predyspozycji pracownika. Ponad jedna czwarta z nich uważa, że praca z domu jest równie efektywna jak ta w biurze, lecz tylko 2 proc. twierdzi, że wydajność zdalnych pracowników jest wyższa. Dwukrotnie więcej HR-owców ocenia, że pracujący zdalnie są mniej efektywni niż w biurze.

Problem w tym, że opinie szefów HR rzadko kiedy bazują na twardych danych. Ponad jedna trzecia badanych firm w ogóle nie mierzy efektywności zdalnej pracy. Pozostałe najczęściej opierają się na opiniach kierowników (40 proc.) albo na ocenach samych pracowników (36 proc.). Tylko co piąta firma bazuje na rzeczywistych miernikach efektywności, monitorując KPI i porównując je do wyników sprzed pandemii.

Tymczasem, zdaniem Karola Raźniewskiego, to właśnie metodyczne podejście powinno być podstawą przy opracowywaniu nowych modeli organizacji pracy po pandemii. Tym bardziej że wszystko wskazuje na to, że praca zdalna stanie się integralną częścią funkcjonowania firm.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA