fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Zwykle nie lubimy codziennej rutyny, ale potrzebujemy jej

Adobe Stock
Rutyna kojarzy się najczęściej z powtarzalnym, mało twórczym i nużącym zajęciem. Jeśli jednak oznacza pozytywne nawyki, może być bardzo przydatna w pracy.

Serwis rozgłośni BBC zachwycił się niedawno norweskim sposobem na lunch – mało wyszukaną, przygotowywaną w domu kanapką matpakke, dzięki której norwescy uczniowie, pracownicy (i menedżerowie) nie tracą czasu w kolejkach po lunch ani na zastanawianie się, co by zjedli.

Norweska przerwa na matpakke to pozytywny przykład rutyny, która ułatwia życie, zwiększając też efektywność pracy. Jak bowiem dowodzą eksperci od zarządzania, codzienne nawyki to jeden ze sposobów na lepszą organizację czasu i poprawę wydajności. Jak podkreśla w rozmowie z jednym z portali amerykańska specjalistka od produktywności i zarządzania czasem Laura Vanderkam, codzienna rutyna pomaga zmniejszyć stres i przekształcić pożądane zachowania w automatyczne czynności. Wyjaśnia, że gdy coś staje się naszym nawykiem, nie wymaga już podejmowania decyzji – a to oznacza, że swoją energię mentalną i siłę woli możemy skierować na ważniejsze spawy niż np. wybór miejsca i dania na lunch.

Małgorzata Czernecka, psycholog i prezes firmy doradczej Human Power, potwierdza, że rutynowe, automatyczne działania, wykonywane niejako „na autopilocie", wymagają zdecydowanie mniej wysiłku i energii. Jak zaznacza, im większy wybór, tym więcej nas on kosztuje, nawet w przypadku drobnych rzeczy. Sprawdzili to amerykańscy badacze, którzy w minionej dekadzie wykazali, iż konieczność dokonywania wyborów – nawet przy sklepowej półce czy w restauracji – obniża potem naszą samokontrolę.

Sytuację pogarsza zbyt duża liczba rzeczy do wyboru, która jest powodem frustracji i sprawia, że potem podejmujemy gorsze decyzje. Podobno dlatego szef Facebooka chodzi stale w dżinsach i szarym podkoszulku.

Zdaniem Małgorzaty Czerneckiej o tych mentalnych kosztach warto pamiętać w pracy, gdzie często nie zdajemy sobie sprawy, jak różne rzeczy odbierają nam energię. Męcząca jest np. duża zmienność i różnorodność zadań w ciągu dnia, gdy np. spotkania przeplatają się z odpowiadaniem na e-maile, telefony.

Modna (i wyczerpująca dla większości z nas) wielozadaniowość, czyli multitasking, oznacza, że ciągle przestawiamy się z jednego zadania na drugie, dodatkowo wybierając, które z nich jest ważniejsze. W ubiegłorocznym badaniu Human Power dwie trzecie z ponad 2,3 tys. specjalistów i menedżerów wskazało, że każdego dnia ich pracę wielokrotnie przerywają telefony, e-maile czy pytania współpracowników. Co dziesiąty jest rozpraszany ponad 15 razy w ciągu godziny.

Małgorzata Czernecka radzi, by próbować grupować podobne czynności (np. odpowiedzi na e-maile, spotkania czy telefony do klientów) w blokach czasowych. Unikniemy dzięki temu męczącego przełączania się na różne zadania. Warto też każdego dnia wyznaczać sobie czas na spokojną, nieprzerywaną pracę. Jeśli są to stałe godziny, ten czas staje się codzienną rutyną, która bardzo się przydaje np. w pracy projektowej, gdy sami musimy sobie organizować czas pracy. Z wywiadów i biografii wielu twórców wiadomo zresztą, że często wyznaczają sobie stałe godziny pracy. BBC Capital zwraca uwagę, że codzienna rutyna może być dobrym sposobem na uniknięcie niepotrzebnego stresu.

Na portalach dotyczących pracy i zarządzania czasem regularnie są analizowane nawyki ludzi sukcesu, w tym znanych biznesmenów, którzy trzymają się codziennej rutyny, rezerwując sobie określony czas na ważną dla siebie aktywność, w tym sportową. Profesor Florida State University K. Anders Ericsson, który wraz zespołem badał nawyki ludzi sukcesu w różnych dziedzinach (od muzyki przez sport po grę w szachy), twierdzi, że najbardziej wydajną pracę zapewnia stałe organizowanie jej w bloki do 90 minut rozdzielone przerwami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA