fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Kreml tworzy własną Wikipedię

Rosyjska jest na siódmym miejscu wśród wszystkich Wikipedii pod względem liczby artykułów. Na pierwszym oczywiście angielska; polska na dziesiątym
Wikipedia
Prezydent Putin chce zastąpić popularną międzynarodową encyklopedię internetową rosyjskim odpowiednikiem.

Władimir Putin we wtorek zebrał prezydencką radę ds. języka rosyjskiego, na której czele stoi Władimir Tołstoj, praprawnuk słynnego pisarza Lwa Tołstoja. To nie literatura była jednak głównym tematem spotkania. Gospodarz Kremla skupił uwagę na sytuacji w rosyjskiej sieci.

– Jeżeli chodzi o Wikipedię, najlepiej zastąpić ją nową Wielką Rosyjską Encyklopedią w wersji elektronicznej. W każdym razie to będzie wiarygodna informacja, przedstawiona w dobrej współczesnej odsłonie – oświadczył.

Alternatywa

Jeszcze we wrześniu rosyjski rząd założył w przyszłorocznym budżecie około 1,7 mld rubli (równowartość ponad 100 mln zł) dotacji na utworzenie „rosyjskiego odpowiednika Wikipedii".

Zajmuje się tym państwowe wydawnictwo Bolszaja Rossijskaja Encyklopedia (BRE), które na początku października ogłosiło przetarg na zaprojektowanie „narodowego portalu encyklopedycznego". Fundamentem portalu będą zbiory BRE, której najnowsze wydanie ma obecnie 19 tomów.

– Na początku wydawało się, że Wikipedia jest niezłym pomysłem. Obecnie stała się jednak narzędziem, które zmienia rzeczywistość polityczną. Młodzi ludzie traktują to źródło jako prawdę objawioną – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksiej Muchin, szef związanego z Kremlem moskiewskiego Centrum Informacji Politycznej.

Warto zaznaczyć, że rosyjska spółka Wikimedia.ru nie ma najgorszych relacji z władzami. Niedawno dostała nawet kremlowski grant w wysokości 8,4 mln rubli (około 420 tys. zł) na „nauczanie i motywowanie" studentów rosyjskich uczelni do pisania artykułów w rosyjskiej Wikipedii. Od lat portal jest polem bitwy pomiędzy internautami, zwłaszcza jeżeli chodzi o najnowszą historię Rosji. Z ukraińskiej Wikipedii dowiadujemy się np., że Krym „pod koniec lutego 2014 roku został zagarnięty i okupowany przez jednostki regularnej armii rosyjskiej". Rosyjska Wikipedia jest nieco ostrożniejsza i unika jednoznacznych określeń.

„Większa część półwyspu jest przedmiotem sporów terytorialnych pomiędzy Rosją, która kontroluje ją od marca 2014 roku, i Ukrainą. Większość państw-członków ONZ wciąż traktuje Krym jako część Ukrainy" – czytamy w artykule.

Co o tym pisze BRE (bigenc.ru), która tworzy alternatywę Wikipedii? „Republika Krym jest podmiotem Federacji Rosyjskiej. Znajduje się na Półwyspie Krymskim pomiędzy Morzem Czarnym a Morzem Azowskim. Na północy graniczy z Ukrainą. Jest częścią Południowego Okręgu Federalnego" – informuje główna rosyjska encyklopedia.

Naśladując Chiny

1 listopada w Rosji w życie weszła ustawa o suwerennym internecie, która zakłada utworzenie wewnętrznej rosyjskiej sieci. Wśród autorów projektu jest deputowany do Dumy Andriej Ługowoj (oskarżany przez brytyjskie służby o zabójstwo Aleksandra Litwinienki). Ma to być „rosyjska kopia globalnej sieci", służąca temu, by „w sytuacji nadzwyczajnej Rosja nie została odcięta od internetu".

– Zdajemy sobie sprawę, że nie da się stworzyć całkiem niezależnej sieci, nawet Chinom to się nie udało. Ale da się nie dopuścić do realizacji scenariuszy znanych z Libii czy Wenezueli, gdzie miała miejsce ingerencja z zewnątrz – mówi Muchin.

Sceptycznie patrzą na to obrońcy praw człowieka w Rosji, którzy przypominają, że w ostatnich latach zapadło już wiele wyroków skazujących ludzi na więzienie z powodu wpisów w internecie lub podania dalej cudzych, które władze uznały za ekstremistyczne. Pod koniec października Władimir Putin zaproponował wprowadzenie odpowiedzialności karnej za „propagowanie narkotyków w sieci". Nieznany pozostaje los tysięcy teledysków i filmów, które w Moskwie mogą być uznane za „propagujące narkotyki".

– Władze chcą odizolować Rosję od reszty świata i cofają się do czasów radzieckich. Pamiętamy, jak skończył Związek Radziecki – mówi „Rzeczpospolitej" Lew Ponomariow, znany rosyjski dysydent i szef Ruchu na rzecz Praw Człowieka. Niedawno jego organizacja została wpisana na listę „zagranicznych agentów", obecnie jest likwidowana przez władze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA