fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Koniec lewicy i prawicy

Przyszłością polskiej polityki jest podział Polska solidarna kontra Polska liberalna, który wyłonił się dziesięć lat temu w trakcie prezydenckiej potyczki Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem – uważa autor
Fotorzepa
Wyborca socjalny jest niechętny zmianom obyczajowym, takim jak związki partnerskie. Tymczasem wyborca gospodarczo liberalny okazuje się nieprzywiązany do tradycji i bardziej tolerancyjny – pisze publicysta.

Konserwatywne poglądy obyczajowe wcale nie muszą iść w parze z liberalnymi poglądami gospodarczymi, podobnie jak liberalne poglądy obyczajowe nie muszą iść w parze z preferencją wobec socjalnej gospodarki – pisał w styczniu 1971 roku jeden z ojców amerykańskiej Partii Libertariańskiej David Nolan. W artykule pt. „Classifying and Analyzing Politico-Economic Systems" autor posłużył się dwuwymiarowym diagramem opisującym poglądy polityczne, znanym od tamtej pory jako mapa Nolana. Schemat jest do dziś wykorzystywany w publicystyce i internetowych testach preferencji politycznych jako wygodne narzędzie pozwalające zwizualizować stanowiska osób i partii politycznych dokładniej niż w ramach przestarzałej opozycji prawica–lewica.

W oryginalnym rozkładzie mapa Nolana to układ współrzędnych, w którym oś x reprezentuje poglądy ekonomiczne od socjalistycznych po lewej stronie do liberalnych po prawej, natomiast oś y odpowiada poglądom obyczajowym od liberalnych na górze do konserwatywnych na dole. Na takim diagramie tradycyjnie pojmowana konserwatywno-liberalna prawica znajduje się w prawym dolnym rogu układu współrzędnych, a lewica w lewym górnym.

Pozostałymi możliwościami, które uwidaczniają się na mapie, są libertarianizm, akcentujący wolność jednostki w obydwu sferach aktywności człowieka, oraz komunitaryzm odwołujący się – również w obydwu sferach – do wspólnoty.

Proroctwo libertarian

W przekonaniu Nolana i jego kolegów z Partii Libertariańskiej przyszłość miała przynieść zmianę punktów ciężkości na scenie politycznej, gdzie tradycyjne partie prawicowe i lewicowe stopniowo ustępowałyby miejsca zyskującym coraz większe poparcie partiom libertariańskim i komunitarystycznym. Za takim przekonaniem stoją przede wszystkim argumenty społeczne oraz logiczne.

Zdaniem Nolana podział na lewicę i prawicę wywodził się z XIX-wiecznych stosunków społecznych. Bogate klasy posiadające były zainteresowane liberalną polityką ekonomiczną umożliwiającą dalsze powiększanie swoich majątków, a jednocześnie konserwatywną obyczajowością pozwalającą utrzymać masy w ryzach rygorystycznej moralności. Ubogie masy przeciwnie – walczyły o swój udział w wytwarzanym bogactwie narodowym, opowiadając się za redystrybucją, a także dążyły do rozbicia konserwatywnych systemów normatywnych, które sankcjonowały nierówności.

W drugiej połowie XX wieku nie było już jednak niechronionego prawami pracowniczymi proletariatu fabrycznego ani wielkoobszarowej arystokracji i kleru czy XIX-wiecznych kapitalistów w cylindrach. Ludzi dzieliły już inne czynniki, na przykład stosunek do globalizacji. Z czasem coraz prościej dawało się odróżnić ludzi mobilnych i przedsiębiorczych łatwo dostosowujących się do nowych warunków od tych, którzy na globalizacji w tak oczywisty sposób nie korzystali, poszukiwali oparcia raczej we wspólnocie.

To właśnie te dwie grupy miały stanowić społeczne bazy dla libertarian i komunitarystów. Mobilna korzystająca na globalizacji klasa średnia w oczywisty sposób miała być zainteresowana zarówno nieskrępowaną wolnością gospodarczą, jak i pozwalającą realizować się prywatnie wolnością obyczajową, druga natomiast usposobiona była wspólnotowo i konserwatywnie, poszukując oparcia w państwie i tradycyjnych instytucjach.

Argument logiczny libertarian wynikał z postawienia prostego pytania: dlaczego stawiając na wolność w jednej dziedzinie, w innej mamy stawiać na wspólnotę? Jak wydawało się Nolanowi i jego zwolennikom, konsekwentnie i rozsądnie jest postawić albo na wolność w ekonomii i obyczajowości – jak libertarianie, albo na odwołanie do wspólnoty w obydwu obszarach – jak komunitaryści.

Na naszych oczach spełnia się właśnie to proroctwo. Chociaż XIX-wieczne stosunki produkcji należą już dawno do przeszłości, kształt sceny politycznej dopiero zaczyna przyjmować ponowoczesne kształty. Po spektakularnym zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych oraz klęsce SLD mówi się, że lewica zniknęła z polskiej sceny politycznej. Wszystkie partie parlamentarne identyfikują się raczej jako prawicowe lub centroprawicowe. Przynajmniej tak to wygląda, gdy posługujemy się starym podziałem na lewicę i prawicę. Gdyby spojrzeć na polską rzeczywistość polityczną przez pryzmat diagramu Nolana, nasuwają się zupełnie inne wnioski.

Dinozaury wymierają

Jak się okazuje, w polskim parlamencie zabrakło nie tylko przedstawicieli lewicy, ale także prawicy. Posługując się nolanowskimi kategoriami, należałoby raczej powiedzieć, że mamy obecnie dwie partie komunitarystyczne (PiS i PSL), dwie partie libertariańskie (PO i Nowoczesną) oraz niedookreślony, połączony jednym postulatem ustrojowym ruch Pawła Kukiza. Oczywiście partie koalicji, która rządziła przez ostatnich osiem lat, są w swoich poglądach bardziej centrowe niż PiS i Nowoczesna, jest to jednak zjawisko typowe dla partii pozostających tak długo przy władzy.

Kiedy spojrzymy na retorykę i program bardziej wyrazistych ugrupowań (PiS i Nowoczesnej), zauważymy, że stanowią one wypełnienie libertariańskiego proroctwa z lat 70. Od wielu lat lansowany przez PiS podział na Polskę solidarną i liberalną jest poprowadzony według tej samej osi, co podział na komunitarystów i libertarian. Cenimy wspólnotę i jesteśmy solidarni lub stawiamy na wolność i jednostkę.

Jak pokazały ostatnie wybory, w Polsce miejsca na lewicę i prawicę starego typu po prostu już nie ma. Wyborca socjalny jest jednocześnie konserwatywny i niechętny zmianom obyczajowym, takim jak związki partnerskie. Wyborca liberalny gospodarczo okazuje się tymczasem nieprzywiązany do tradycji i bardziej tolerancyjny. Dinozaury spod znaku SLD wymierają, bo nie ma już dla nich niszy ekologicznej, a paleoprawica Janusza Korwin-Mikkego kończy się w momencie, gdy zaczyna się prawdziwe życie i trzeba iść do pracy.

Katalizator Kukiz

Zwróciłem już uwagę, że ruch Pawła Kukiza wymyka się nawet dokładniejszym Nolanowskim klasyfikacjom. Przyczynił się do tego on sam, uparcie stawiając jedynie na postulaty ustrojowe, nieobjęte ani przez tradycyjny dwubiegunowy podział, ani omawiany tutaj schemat dwuwymiarowy. Ruch Pawła Kukiza może jednak odegrać bardzo ważną rolę jako swoisty katalizator utrwalający zmiany związane z zastąpieniem prawicy i lewicy starego typu przez formacje komunitarystyczne i libertariańskie.

Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, jeżeli dojdzie do skutku, doprowadzi do utrwalenia systemu dwupartyjnego i eliminacji małych tworów politycznych. System dwupartyjny w Polsce wcale nie musiałby upodobnić się do tego znanego z krajów anglosaskich z tradycyjną konserwatywno-liberalną prawicą i socjalno-progresywną lewicą. Odzwierciedlałby on raczej charakterystyczny dla Polski podział na Polskę solidarną i liberalną, podział poprowadzony według ponowoczesnych kategorii i zrywający z przestarzałymi XIX-wiecznymi ramami politycznymi.

Zgoda na JOW leży w interesie partii rządzącej, a ponadto formalnie przypieczętowałaby wieszczony przez wielu koniec postkomunizmu, bo lewica starego typu, obojętnie czy millerowska, czy reanimowana przez hipsterów, nie zdobyłaby mandatów w żadnym okręgu. Naturalnym przeciwnikiem PiS byłaby nadal Platforma – gdyby utrzymała dominującą pozycję na skrzydle liberalnym, lub Nowoczesna – gdyby skutecznie wykorzystała spadek notowań Platformy. Przyszłość PSL byłaby uzależniona od tego, czy potrafiłby wykorzystać swoją siłę w regionach i dostosować do nowego porządku.

Co ciekawe, ta ważna rola, jaką mógłby odegrać ruch Pawła Kukiza, doprowadziłaby najpewniej do jego zniknięcia ze sceny politycznej w następnych wyborach. Kukiz miałby wielki kłopot ze zdobyciem większości w jednomandatowych okręgach, jednak – jak sam mówi – nie idzie do polityki po władzę, tylko po to, by zmienić ustrój.

Zmiana na wiele lat

Po raz pierwszy od wielu lat na mapach przedstawiających poparcie dla partii politycznych w wyborach prawie nie widać granic dawnych zaborów. PiS zdołał przełamać też podziały społeczne, zwyciężając we wszystkich grupach wiekowych, bez względu na wielkość ośrodków czy wykształcenie. Pomimo tak zdecydowanego zwycięstwa podział na Polskę solidarną i liberalną obowiązuje nadal i będzie obowiązywał, zmywając ze sceny przestarzałą opozycję prawica–lewica. Jeżeli sukces odniesie także Paweł Kukiz i doprowadzi do wprowadzenia okręgów jednomandatowych, taki podział zostanie utrwalony także instytucjonalnie, zmieniając krajobraz polityczny na wiele lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA