fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Hall: Jan Paweł Wielki

Pierwsza pielgrzymka papieża do ojczyzny. Warszawa, 2 czerwca 1979 r.
EAST NEWS, Witold Jarosław Szulecki
Każda postać historyczna wymaga sprawiedliwej oceny całokształtu działalności. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że dokonany rzetelnie bilans życia i czynów Karola Wojtyły nie podważy jego wielkości – pisze historyk i były opozycjonista.

Wystarczyły dwa wydarzenia: reportaż TVN 24, ukazujący w niekorzystnym świetle kardynała Stanisława Dziwisza, oraz opublikowanie przez Watykan raportu w sprawie byłego kardynała Theodore'a McCarricka, aby w polskich mediach pojawiły się skrajnie negatywne i wypowiadane kategorycznym tonem oceny świętego Jana Pawła II.

Żadnych niuansów

Sławomir Sierakowski, ceniony przeze mnie publicysta „Polityki", w Radiu Onet stwierdził: „Jan Paweł II zniknął. W tym sensie, że dla tych, którzy go nie pamiętają, to żaden punkt odniesienia, a z kolei dla reszty staje się coraz bardziej wstydliwym elementem, którego lepiej nie wspominać". Jacek Żakowski w Wirtualnej Polsce sformułował następującą opinię: „Kardynał Dziwisz ciągnie na dno św. Jana Pawła II". Zuzanna Radzik, czołowa publicystka „Tygodnika Powszechnego", mówiła z dezynwolturą w TVN 24, że niezbyt ją obchodzi, jaki będzie los dziedzictwa polskiego papieża, chrześcijanie teraz mają przecież znacznie ważniejsze problemy. Profesor Stanisław Obirek – były jezuita i ksiądz – triumfalnie oświadczył, że watykański raport w prawie McCarricka to ostateczny cios w Jana Pawła II.

Politycy lewicy nie pozostają w tyle: Wiosna domaga się przemianowania placu Jana Pawła II we Wrocławiu na plac 1 Maja, a Robert Biedroń, kandydat lewicy w wyborach prezydenckich, twórczo rozwija tę ideę w Polsacie. Jego zdaniem wrocławski plac powinien nosić nazwę „Ofiar Jana Pawła II" (słyszałem to na własne uszy). To, co rzuca się w oczy, to kategoryczność tych ocen i postulatów. Żadnych wątpliwości i niuansów: Jan Paweł II to negatywna postać w historii Polski i Kościoła powszechnego. Nie we wszystkich, ale w niektórych wypowiedziach pobrzmiewa także ton mściwej satysfakcji: wreszcie go mamy. Możemy powiedzieć głośno to, czego dotąd jednak mówić nie wypadało.

Tymi wypowiedziami jestem zmartwiony, ale nie zdziwiony. Oczywiście wielu ludzi lewicy – oględnie rzecz ujmując – nie było zachwyconych nauczaniem Jana Pawła II i miejscem, jakie zajmuje w sercach Polaków. Głównym jednak powodem obecnej ofensywy wymierzonej w papieża jest skrajnie negatywna ocena obecnej politycznej roli polskiego kościoła, a zwłaszcza jego związków z obozem politycznym, który rządzi naszym krajem od 2015 r. Uderzając w największą postać, którą on wydał, zadaje się dotkliwy cios polskiemu kościołowi, takiemu, jakim jest on dzisiaj.

Kapłan i polityk

W tym miejscu nie będę podejmował bardzo ważnego tematu oceny obecnej kondycji polskiego kościoła. Piszę o Janie Pawle II. Nie mieszczę się w podziale zarysowanym przez redaktora Sierakowskiego. Nie należę do młodych, którzy polskiego papieża nie znają, ani do reszty, która jest zażenowana i wstydzi się Go wspominać. Należę do tych Polaków, którzy są przekonani o wielkości Jana Pawła II. Zaręczam, że to bardzo liczna zbiorowość.

Jana Pawła II dostrzegam w dwóch wymiarach jego działalności: politycznej i duszpasterskiej, jako głowę Kościoła. Oczywiście Karol Wojtyła był przede wszystkim kapłanem. Wybrał właśnie to powołanie, ale z racji miejsca, jakie zajmował w polskim, a następnie powszechnym Kościele, jego działalność miała doniosłe konsekwencje polityczne. My, którzy żyliśmy w tamtej epoce, namacalnie doświadczyliśmy, jak bardzo przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości i upadku systemu komunistycznego. Pamiętamy jego słowa ze wszystkich pielgrzymek do ojczyzny, którymi budził ludzi do życia zgodnie z sumieniem, umacniał ich w przekonaniu prawomocności ich aspiracji obywatelskich, pracowniczych i narodowych. Lech Wałęsa, Zbigniew Brzeziński, George Bush i Michaił Gorbaczow się nie mylili, uznając wielkie zasługi polskiego papieża w przemianie świata, jaka nastąpiła na przełomie lat 80. i 90. XX w.

Wytyczył drogę

Nie zdezaktualizują się oceny sformułowane przez wybitnych biografów papieża: George'a Weigela, Bernarda Lecomte'a i Jacka Moskwy. Jestem przekonany, że także dla młodego pokolenia Polaków, również niewierzących i odległych od Kościoła, Jan Paweł II może być wspaniałym nauczycielem miłości ojczyzny. Jego patriotyzm jest zupełnie wolny od często spotykanych u nas kompleksów, nie ma w nim najmniejszego śladu ksenofobii. Jest za to połączenie polskości z wartościami uniwersalnymi i zakorzenienie polskości w szerszej europejskiej ojczyźnie.

Jest także drugi wymiar działalności Karola Wojtyły – jako Namiestnika Chrystusowego. Dobrze się stało, że w ostatnim czasie ukazała się książka ojca Macieja Zięby poświęcona pontyfikatowi Jana Pawła („Pontyfikat na czasy zamętu. Jan Paweł II wobec wyzwań Kościoła i świata"). Przypomina on, że Jan Paweł II objął Stolicę Piotrową w czasie kryzysu Kościoła i tchnął w niego nowego ducha. Trudno przecenić jego zasługi jako ewangelizatora i niestrudzonego pielgrzyma, przemierzającego cały świat. Wielki dorobek polskiego papieża stanowią jego encykliki, podjęcie dialogu z innymi religiami, wyznanie grzechów Kościoła w roku wielkiego jubileuszu chrześcijaństwa, a także rozpoczęcie walki z grzechem pedofili w Kościele. Dominikanin dokładnie pokazuje konkretne, kolejne kroki podejmowane w tej sprawie przez Jana Pawła II. Benedykt XVI i Franciszek szli drogą wytyczoną przez ich poprzednika.

Nieskuteczny reformator

Dziennikarze i politycy rzucający gromy na pamięć o Janie Pawle II za mianowanie kardynałem McCarricka powinni pamiętać, że polski papież dokonał 231 kardynalskich nominacji. Wśród jego nominatów było wielu wspaniałych kapłanów, ale oczywiście nie wszystkie nominacje były trafione. Maciej Zięba uważa jednak, że dwóch z nich: Groër (Wiedeń) i McCarrick okazali się zdrajcami swego powołania. Watykański raport w sprawie McCarricka pokazuje, że w sprawie jego nominacji papież popełnił błąd, ale nie wynikał on z braku staranności czy „przymrużenia oka" na grzechy amerykańskiego duchownego, ale przedstawionych mu opinii amerykańskich biskupów. Notabene osoby podekscytowane watykańskim raportem rzekomo upoważniającym do podejrzewania papieża o tuszowanie pedofili powinni zauważyć, że zarzut pedofilii wobec kardynała pojawił się dopiero w 2017 r. Wcześniej zarzuty dotyczyły praktyk homoseksualnych.

Ojciec Zięba nie ukrywa cieni wielkiego pontyfikatu. Jan Paweł II był wielki jako charyzmatyczny głosiciel Ewangelii i myśliciel. Bez wątpienia był słabszy jako zwierzchnik watykańskiego urzędu i jego reformator. Zdarzały mu się pomyłki personalne. Został świętym i był wielkim człowiekiem. Nie oznacza to przecież, że był nieomylny i nie popełniał żadnych błędów. Świętość i wielkość to nie to samo, co nadczłowieczeństwo.

Każda postać historyczna, w szczególności tak znacząca jak Jan Paweł II, wymaga sprawiedliwej oceny całokształtu działalności. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że dokonany rzetelnie bilans życia i czynów Karola Wojtyły nie podważy jego wielkości, jako jednego z największych Polaków i największych papieży na przestrzeni wieków.

Autor jest politykiem i historykiem, dr. hab. nauk humanistycznych, działaczem opozycji w PRL, współzałożycielem Ruchu Młodej Polski; był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA