fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Mariusz Błaszczak:Bezpieczeństwo bez alternatywy

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Kluczowe znaczenie mają dla nas obrona powietrzna, większa siła rażenia artylerii i lotnictwa oraz zdolności rozpoznania – pisze przed Świętem Niepodległości minister obrony narodowej.

Bezpieczeństwo Polski wymaga zdecydowanych działań. Rozwój polskich Sił Zbrojnych musi opierać się na jasnej definicji współczesnych i przyszłych zagrożeń, realnej ocenie naszego potencjału obronnego i sojuszniczego oraz precyzyjnym i wewnętrznie spójnym planie działania wynikającym z długoterminowej wizji bezpieczeństwa państwa. Takie zadanie postawił sobie cztery lata temu rząd Prawa i Sprawiedliwości i będzie je kontynuował w kolejnej kadencji, budując na fundamencie, który stworzyliśmy.

Sojusz i siła

Mówiąc o bezpieczeństwie Polski, musimy zdać sobie sprawię, że w obliczu współczesnych zagrożeń nie ma alternatywy dla intensywnego wzmacniania naszego potencjału obronnego. Każdy, kto twierdzi inaczej, jest nieodpowiedzialny, szafuje życiem Polaków i naszym bytem państwowym. Kwestionowanie potrzeby wzmacniania Wojska Polskiego i podważanie naszych sojuszy w duchu naiwnego pacyfizmu lub dla doraźnych korzyści politycznych sprowadza na wszystkich Polaków śmiertelne ryzyko. Jako rząd odpowiedzialny nie możemy na to pozwolić.

Nikt nie zapewni nam bezpieczeństwa, jeśli my sami tego nie zrobimy naszą przemyślaną polityką sojuszniczą i konsekwentnym zwiększaniem własnych zdolności obronnych. Wojsko nie działa w oderwaniu od społeczeństwa, jest jego integralną częścią, zmienia się wraz z nim i broni tych wartości, które dla wszystkich są wspólne. Dlatego w sprawie bezpieczeństwa Polski musi istnieć ogólnonarodowy konsensus ponad podziałami – za wszelkie zaniedbania w tym zakresie zapłacimy bowiem wszyscy, niezależnie od wyznawanych poglądów. Tego uczą nas bolesne doświadczenia historyczne oraz to, co obserwujemy dzisiaj na całym świecie, szczególnie za wschodnią granicą.

W hierarchii licznych zewnętrznych zagrożeń – jak terroryzm, masowa migracja, niestabilność ekonomiczna, szantaż energetyczny, dezinformacja, ataki cybernetyczne i hybrydowe – największym jest dziś dla nas agresywna i militarystyczna polityka Rosji. W tej sytuacji wzmacnianie naszego sojuszu obronnego w ramach NATO i więzi transatlantyckich jest ważne jak nigdy wcześniej, ale również nigdy wcześniej nie zrobiliśmy w tym zakresie więcej niż w ciągu ostatnich czterech lat.

Nasze strategiczne partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi jest najsilniejsze w historii, a liczne rozmowy, które wraz z prezydentem Andrzejem Dudą prowadziłem w USA, zaowocowały deklaracjami w czerwcu i wrześniu br., dzięki którym liczebność wojsk amerykańskich w Polsce zwiększy się do 5,5 tys. Jest to obecność trwała, którą chcemy dalej zwiększać. To także sygnał, że USA są gotowe bronić tej części Europy, a Polska nie jest już dla nich tylko państwem buforowym.

Atrakcyjna służba

Równolegle uczestniczymy w tzw. inicjatywie 4x30, zakładającej utrzymanie w ramach NATO 30 batalionów, 30 eskadr i 30 okrętów gotowych do podjęcia działań w okresie krótszym niż 30 dni. Jako Polska wydzielimy siły do wszystkich tych komponentów, ale szczególna rola przypadnie nam w Wojskach Lądowych, gdyż jesteśmy w Europie jednym z krajów najlepiej przygotowanych, by koordynować w tym zakresie działania pozostałych państw.

W 2020 r. czeka nas też największy od 25 lat ćwiczebny przerzut 20 tys. żołnierzy amerykańskich, m.in. do Polski i krajów bałtyckich w ramach manewrów Defender. Łącznie weźmie w nich udział 37 tys. żołnierzy z 19 państw i 20 tys. sztuk sprzętu. Dzięki temu znacznie wzrośnie szybkość wspólnego reagowania w ramach NATO, a potencjalny wróg otrzyma silny sygnał odstraszający. Aby temu sprostać, intensywnie modernizujemy infrastrukturę wojskową, sieć drogową i kolejową. Te manewry to dowód naszej szybko rosnącej roli w NATO i coraz większego zaufania ze strony sojuszników.

Jeszcze pięć lat temu takie ćwiczenia w Polsce trudno byłoby sobie wyobrazić. W tamtym czasie nasza flanka wschodnia była niemal całkowicie bezbronna, po tym jak rząd PO–PSL rozformował w 2011 r. 1 Dywizję Zmechanizowaną operującą na wschód od Wisły, odsłaniając nas na rosyjskie zagrożenie. Aby odtworzyć zdolności bojowe na tym kierunku, rozpoczęliśmy formowanie 18. Dywizji Zmechanizowanej z dowództwem w Siedlcach, której nowe brygady i pułki będą stacjonować w Łomży, Lublinie i innych miastach regionu.

Równolegle utworzyliśmy i rozwijamy Wojska Obrony Terytorialnej. Są one naturalnym zapleczem wojsk operacyjnych, ćwiczą wspólnie z nimi i już teraz wykazały niezwykłą skuteczność, niosąc pomoc ludności cywilnej m.in. w czasie klęsk żywiołowych.

Obiecaliśmy też Polakom zwiększenie liczebności naszych sił zbrojnych i konsekwentnie to robimy – przez dwa lata wzrosła ona o 8 tys. żołnierzy do 106 tys., a z wojskami OT – do prawie 125 tys. Przypomnę, że w 2014 r. mieliśmy pod bronią tylko 89 tys. Zachęcamy młodych ludzi do służby m.in. skuteczną kampanią rekrutacyjną „Zostań żołnierzem Rzeczypospolitej", dzięki której w ciągu roku aż 32 tys. Polek i Polaków zadeklarowało chęć wstąpienia do wojska.

Służba wojskowa jest coraz bardziej atrakcyjna, także dzięki podwyżkom wynagrodzeń, które w ciągu tych czterech lat były najwyższe w historii. W bieżącym roku przeciętne uposażenie z dodatkami żołnierza zawodowego i trzynastką wzrosło do 5529 zł, a zatwierdzone już przyszłoroczne podwyżki będą wręcz rekordowe – średnie wynagrodzenie z dodatkami i trzynastką wyniesie 6153 zł. Coraz lepiej dbamy też o zdrowie żołnierzy i ich rodzin – rozpoczęliśmy budowę nowego szpitala wojskowego w Legionowie i zwiększyliśmy nabór na Wydział Wojskowo-Lekarski Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Armia już nie ślepa i głucha

Należy jednak pamiętać, że o rzeczywistej sile bojowej wojska bardziej od liczebności decyduje jego wyszkolenie i wyposażenie. Dlatego kolejnym filarem bezpieczeństwa RP jest modernizacja naszych sił zbrojnych. Prowadzimy ją po latach zaniedbań wynikających z błędnej koncepcji tworzenia sił ekspedycyjnych kosztem realnych zdolności obrony kraju.

Dla nas kluczowe znaczenie mają obrona powietrzna, większa siła rażenia artylerii i lotnictwa oraz zdolności rozpoznania, co wynika także z analizy konfliktów w Donbasie i Syrii. W tych dziedzinach sięgnęliśmy po najwyższej klasy sprzęt amerykański, którego odpowiedników nie potrafimy jeszcze produkować samodzielnie – systemy Patriot, wyrzutnie rakietowe HIMARS o zasięgu do 300 km i 32 najnowocześniejsze na świecie myśliwce 5. generacji F-35, na których sprzedaż Polsce zgodził się już Kongres USA. Teraz trwają negocjacje w sprawie ich ceny.

Te maszyny to znacznie więcej niż zwykłe myśliwce – to powietrzne centra dowodzenia skoordynowane z innymi systemami uzbrojenia. Ich zdolności planujemy uzupełnić dronami bojowymi z technologią stealth i dalszymi zakupami myśliwców F-16. W ramach programu „Obserwator" wojsko otrzyma też satelity, mikrosatelity, samoloty i drony rozpoznawcze. Nasza armia nie może być bowiem „ślepa i głucha".

Nie sposób wymienić wszystkich spośród przeszło 2 tys. projektów o wartości 524 mld zł, które obejmuje zatwierdzony przeze mnie w październiku br. plan modernizacji technicznej na lata 2021–2035. Pierwszy raz rozszerzyliśmy jego horyzont czasowy z 10 do 15 lat, dzięki logicznej i spójnej wizji rozwoju. Musimy też uwzględnić fakt, że pod rządami naszych poprzedników Wojsko Polskie było technologicznie zaniedbane pod każdym względem, my zaś te luki skutecznie wypełniamy. Żaden rząd w historii Polski nie zapewniał tak dużych środków na ten cel.

Nasi krytycy zarzucają nam, że kupujemy za dużo uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem my kupujemy po prostu to, co najbardziej nowoczesne, a tak się składa, że jest to produkowane właśnie w USA. Stany Zjednoczone to najsilniejszy kraj NATO i to one są nadal gwarantem bezpieczeństwa w Europie. USA to także nasz główny sojusznik militarny, a wykorzystanie tego samego sprzętu znacznie zwiększa interoperacyjność Wojska Polskiego z armią amerykańską.

Pamiętajmy, że nasze możliwości modernizacyjne zależą od sytuacji ekonomicznej całego kraju. Z roku na rok jest ona coraz lepsza, ale rozsądnie planując wydatki, musimy pamiętać, że nawet przy najlepszej polityce gospodarczej nie mamy wpływu na światową koniunkturę. Dlatego staramy się równomiernie podtrzymać dostawy sprzętu dla każdego rodzaju sił zbrojnych, stosownie do potrzeb operacyjnych.

Mózg i kręgosłup

W dziedzinach priorytetowych wykonujemy szybki skok technologiczny, w pozostałych, jak Marynarka Wojenna, utrzymujemy zdolności bojowe, np. poprzez pozyskanie nowych jednostek w ramach programów „Orka", „Miecznik" i „Murena" – w dużym stopniu z polskich stoczni. Przy zakupach uzbrojenia trzymamy się bowiem podstawowej zasady, by zawsze, gdy to możliwe, pochodziło ono z polskich zakładów. W br. zamówienia MON dla polskiego przemysłu wyniosą 6,8 mld zł – prawie dwa razy więcej niż w ubiegłych latach. Znajdą się tu dodatkowe samobieżne moździerze Rak, armatohaubice Krab, wyposażenie czołgów Leopard 2PL i T-72, transportery Rosomak, śmigłowce dla Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej, radary, noktowizory, broń przeciwpancerna, strzelecka i amunicja.

Coraz więcej inwestujemy też w polskie technologie, które będą wykorzystane przez tworzone wojska obrony cyberprzestrzeni. Ich formowanie zakończymy w 2024 r. Do tego czasu wyszkolimy ponad 2 tys. wojskowych specjalistów, m.in. w szkole podoficerskiej łączności i informatyki, którą właśnie uruchomiliśmy, oraz w wojskowych uczelniach. Zwiększyliśmy o blisko 350 miejsc limit przyjęć na kierunki związane z informatyką na wojskowych uczelniach. Na samą kryptologię i cyberbezpieczeństwo limit wzrósł aż siedmiokrotnie. Powołaliśmy liceum informatyczne przy Wojskowej Akademii Technicznej. Na przykładzie WAT doskonale widać fundamentalną różnicę między nami i naszymi poprzednikami w podejściu do kształcenia wojskowych specjalistów: w 2014 r. przyjęto tu na studia tylko 264 osoby, w tym roku – 889.

Kształcenie nowych kadr oficerskich i podoficerskich to inwestycja w mózg i kręgosłup Wojska Polskiego. Po naszych poprzednikach odziedziczyliśmy kompletny chaos kompetencyjny w zakresie dowodzenia, nielogiczny proces decyzyjny i przerost biurokracji, co w przypadku konfliktu zbrojnego miałoby tragiczne skutki. Zaradziliśmy temu, wdrażając reformę systemu kierowania i dowodzenia, która zapewniła kompatybilność ze standardami NATO. Obok trzech podstawowych filarów naszego bezpieczeństwa – sojuszu i gwarancji militarnych w ramach NATO, wzrostu liczebności Wojska Polskiego i odbudowy jego potencjału na flance wschodniej oraz modernizacji i wyposażenia polskich sił zbrojnych – ten czwarty filar, czyli sprawne i nowoczesne dowodzenie, zyskuje coraz bardziej na znaczeniu.

Wszystkie te działania są możliwe, gdyż rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznacza na obronność niezbędne środki, kierując się odpowiedzialną troską o bezpieczeństwo obywateli i nie lekceważąc współczesnych zagrożeń, jak robili to nasi poprzednicy i jak często nadal robi to tzw. totalna opozycja. Już obecnie jako jeden z niewielu krajów NATO wydajemy na ten cel wymagane 2 proc. PKB, by najpóźniej w 2030 r. osiągnąć 2,5 proc.

To wielki wysiłek finansowy całego polskiego narodu, który musimy ponosić, jeśli chcemy się czuć bezpieczni. To cena za ochronę zdrowia i życia naszych obywateli przed zewnętrznym zagrożeniem; za zachowanie naszej suwerenności i niepodległości, na straży której stoi Wojsko Polskie.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA