fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Afery zagrażają eksportowi mięsa

Fotorzepa, Jakub Orzechowski
Skandaliczna praca jednej ubojni niszczy reputację polskiej żywności. Straty liczone są w setkach milionów złotych, a ceny wołowiny w skupie runęły.

Z ujawnionego w ubiegłym tygodniu przez reporterów TVN procederu wykorzystywania mięsa niebadanych krów przez jedną z mazowieckich ubojni rozkręca się gigantyczna afera. Zaniepokojenie całą sytuacją wyraziło już 14 unijnych krajów, do których trafiło mięso z Ostrowi Mazowieckiej, a także Izrael i Turcja, które są dużymi odbiorcami naszych producentów. Sprawa jest bardzo poważna, bo ponad 80 proc. polskiej wołowiny trafia za granicę.

Czytaj także: Polscy producenci mięsa na skraju paniki. Grożą im potężne straty  

Pierwsze reakcje już są. – Mamy informacje od naszych przedsiębiorców, że Słowacja i Czechy rezygnują z zamówień, nie chcą odbierać mięsa z Polski – mówi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego UPEMI. Skupy natychmiast zaczęły mniej płacić za wołowinę. – Ceny gwałtownie spadły, w ciągu jednego dnia o 1 zł na kilogramie. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to straty hodowców i rolników sięgną ok. 600 mln zł – mówi Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Zareagowała też Komisja Europejska, która w poniedziałek przysłała do Polski inspektorów. Mają sprawdzić zarówno zakłady, jak i powiatowe inspekcje weterynaryjne. W całym kraju trwają też kontrole w ubojniach.

Nie pomaga fakt, co podkreśla Paweł Niemczuk, główny lekarz weterynarii, że mięso z feralnej ubojni było zdrowe, choć produkowane w karygodny sposób. Nie znaleziono w nim żadnych szkodliwych drobnoustrojów. Afera spowodowała potężny cios wizerunkowy w budowany latami obraz dobrej jakości mięsa z Polski, a eksperci z branży oceniają, że jego poprawa będzie kosztowała miliony złotych.

Eksperci podkreślają, że jest o co walczyć. – W dłuższym okresie nie spodziewamy się załamania eksportu, polska wołowina ma bardzo dużą przewagę cenową na rynku unijnym – mówi Grzegorz Rykaczewski, ekspert rynków rolnych w banku Santander. Mięso z Polski jest 11 proc. tańsze od średniej w UE, co daje nawet 40 euro oszczędności na 100 kg tuszy wołowej.

Podobne afery trafiają się zresztą w całej UE. W październiku 2018 r. zarzuty postawiono ubojni w Niemczech, a w 2013 r. we Francji skandal wywołało odkrycie w gotowych posiłkach z wołowiną DNA koniny.

To kolejna afera w branży mięsnej, styczeń zaczął się od kontrowersji wywołanych odstrzałem dzików na dużą skalę w ramach walki z afrykańskim pomorem świń. Dziś już wiadomo, że działania te były nieskuteczne. Do zwalczania ASF i pilnowania warunków w ubojniach niezbędni są inspektorzy weterynaryjni, którzy zarabiają średnio 3,2 tys. zł brutto i od roku domagają się podwyżek. W roku wyborczym resort rolnictwa przeznaczył jednak 150 mln zł na koła gospodyń wiejskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA