fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Europa czeka na nowego prezydenta

Kai-Olaf Lang
Kai-Olaf Lang
archiwum prywatne
Nowy prezydent zmieni styl, lecz nie zrewolucjonizuje amerykańskiej polityki zagranicznej – mówi „Rzeczpospolitej" Kai-Olaf Lang, ekspert rządowego berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik.

W Niemczech zapanowała już radość z powodu dużych szans Bidena na zwycięstwo?

Sympatie w Niemczech są jednoznaczne zarówno elity politycznej, jak i społeczeństwa. Trump nie był ulubieńcem. Wręcz przeciwnie, był i jest postrzegany raczej jako zagrożenie. Z sondaży wynika, że Niemcy odnoszą się z większą nieufnością do Trumpa niż do Władimira Putina czy Xi Jinpinga. Trump widziany jest jako polityk wywołujący problemy, z Bidenem łączonych jest sporo nadziei. Dojdzie do rozczarowania, gdy okaże się, że polityka Bidena będzie w wielu kwestiach kontynuacją linii Trumpa, chociaż styl zmieni się na bardziej przyjazny. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w chwili objęcia prezydentury przez Baracka Obamę po kadencji Georga W. Busha.

Czy Berlin liczy się z chaosem i kryzysem konstytucyjnym w USA w wypadku wygranej Bidena?

Wielu obserwatorów nie wyklucza w tej sytuacji kryzysu konstytucyjnego. Towarzyszy temu jednak przekonanie, że amerykański aparat państwowy, a w szczególności system sprawiedliwości, działa na tyle profesjonalnie, że nie dojdzie do politycznego paraliżu. Tym samym bez zakłóceń nastąpi transfer władzy w ramach konstytucyjnych i z zachowaniem ram czasowych.

Czy można oczekiwać, że w czasie prezydentury Bidena relacje USA z Polską mogłyby zmienić charakter?

Wygrana Bidena może spowodować, że relacje te byłyby mniej serdeczne, ale nie mniej intensywne. Należałoby się spodziewać szeregu krytycznych uwag odnośnie do polskiej sytuacji wewnętrznej. Liberalna administracja nie będzie też milczała w sprawach, które traktuje jako kluczowe, konkretnie w sprawach praworządności czy LGBT.

Te ostatnie rzeczy podnosiła nawet obecna amerykańska ekipa rządząca. Niemniej fundament współpracy polsko-amerykańskiej jest stabilny. Jego konsolidacja i rozwój są w interesie Stanów niezależnie od orientacji ideowej prezydenta. Dotyczy to zarówno polityki bezpieczeństwa i spraw wojskowych, jak i współpracy w dziedzinie energetyki i infrastruktury, a także chęci ograniczenia wpływów Rosji i Chin. Z otoczenia Bidena dochodziły głosy, że jego administracja gotowa jest oddzielić sprawy światopoglądowe od strategicznych.

Możliwa zmiana administracji w USA nie doprowadzi więc do reorientacji polskiej polityki w kierunku Brukseli?

Tego scenariusza nie widzę. W sprawach bezpieczeństwa Stany Zjednoczony będą nadal filarem polskiego bezpieczeństwa. Biden nie dąży ani do nowego „resetu" z Rosją, gdyż wcześniejsze doświadczenia były frustrujące. Natomiast w obliczu możliwej poprawy relacji między Waszyngtonem i Berlinem i bardziej trzeźwym klimatem między Waszyngtonem i Warszawa jest szansa na lepszy dialog polsko-niemiecki o stosunkach transatlantyckich.

Należy się spodziewać, że za Bidena dojść może do zakończenia budowy Nord Stream 2?

Biden nie chce i nie może być zbyt elastyczny w sprawie Nord Stream 2. Rozluźnienie sankcji byłoby interpretowane jako znak uległości, poza tym w tej kwestii Kongres ma też wiele do powiedzenia. Z drugiej strony Bidenowi, zwłaszcza na początku kadencji, może zależeć na dobrych kontaktach z Niemcami, więc nie chce, aby ta sprawa psuła jego nowe otwarcie w relacjach z Berlinem.

Dalsze losy gazociągu zależą od tego, na ile Stany zgodzą się na jakiś modus vivendi w zamian za niemiecką współpracę w innych ważnych dla Ameryki sprawach , jak klimat, energetyka czy polityka wschodnia.

Jak daleko mogą pójść zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej w wypadku objęcia prezydentury przez Bidena? Należałoby się spodziewać poprawy relacji Stanów Zjednoczonych z UE?

Ton może być zapewne inny, a także częściowo kształt polityki zagranicznej. Biden byłby bardziej otwarty w sferze działań multilateralnych, chociaż na ogół nie posługuje się tym pojęciem. Zapowiedział już powrót USA do porozumienia klimatycznego z Paryża, z którego Stany Zjednoczone się wycofały decyzją Donalda Trumpa. Większy szacunek dla obowiązujących reguł i zasad, oraz przestrzeganie umów międzynarodowych ułatwić mogłyby znacznie dialog z UE. Tym bardziej że Biden traktuje Unię jako partnera USA, podczas gdy Trump traktował traktował Europę jako konkurenta. Bądźmy jednak ostrożni. Administracja Bidena, jeżeli powstanie, będzie twardo broniła amerykańskich interesów. Wiodącym motywem jej działania będzie konflikt z Chinami oraz szerzej rywalizacja na poziomie mocarstw.

To dotyczy także NATO?

Jeżeli w Waszyngtonie dojdzie do zmiany władzy nie będzie gdybania i kwestionowania sensu istnienia samego Sojuszu. Biden słać będzie sygnały, że Stany Zjednoczone wspierają bezwarunkowo swych sojuszników i opowiadają się jednoznacznie za gwarancjami wynikającymi ze statutu Sojuszu. Na agendzie pozostanie jednak sprawa sprawiedliwego podziału kosztów funkcjonowania Sojuszu, i to po obu stronach Atlantyku. Dotyczy to wydatków na obronę jak i innych drażliwych tematów, na przykład europejskie zamiary osiągnięcia „autonomii strategicznej" w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności.

W jaki sposób wpłynie na politykę Bidena jako prezydenta może wpłynąć fakt, że jak wynika z badań PEW, 36 proc. głosowało na niego z przekonania, a 63 proc aby zapobiec dalszym rządom Trumpa?

Kampania Bidena funkcjonowała jako pospolite ruszenie na rzecz odsunięcie Donalda Trumpa od władzy. To zadziałało  Obóz Bidena jest zapewne świadomy tego, że nie można na tym oprzeć długofalowej strategii.

Po możliwej wygranej Biden ma teoretycznie dwie opcje: może swój heterogeniczny elektorat skonsolidować wokół spraw światopoglądowych, ryzykując pogłębienie polaryzacji kraju. Może też skupić się na sprawach społecznych i gospodarczych wyciągając w sposób rękę do umiarkowanych zwolenników Trumpa, który też miał sporo wyborców taktycznych. Wydaje się, że może próbować połączyć te dwie koncepcje. Może dojść też do podziału zadań. Prezydent będzie pragmatycznym integratorem, podczas gdy wiceprezydent czy niektórzy politycy z jego ugrupowania będą wojownikami na froncie ideologicznym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA