fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Sądy nie chcą dozoru elektronicznego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Tylko 37 proc. miejsc w systemie dozoru elektronicznego jest wykorzystywanych. Pozostałe są puste, ale płacić trzeba.

Od 1 lipca 2015 r. elektroniczne bransolety, czyli system dozoru elektronicznego, są stosowane do kary ograniczenia wolności, a nie kary więzienia. Wraz ze zmianą sądy niemal przestały ten system orzekać. Dowód: w ciągu ostatnich trzech miesięcy zrobiły to w sumie dziewięć razy (kara ograniczenia wolności lub środek zabezpieczający kontrolowany w ramach SDE). – To zdecydowanie za mało – uważa Ministerstwo Sprawiedliwości i zamierza to zmienić.

Zmiana goni zmianę

– Udział kary z elektroniczną bransoletą wśród wszystkich kar wynosi od 2 do 30 proc. w zależności od okręgu – podaje Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, i występuje do ministra, aby szybko przygotował nowelę.

Z informacji Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że wykonywanych jest dziś ok. 112 tys. kar ograniczenia wolności. Na 31 października 2015 r. elektronicznym systemem objętych jest 3712 osób na 10 tys. dostępnych miejsc, a to zaledwie 37 proc. wykorzystania. W przyszłym roku w elektronicznym systemie miejsc ma być 12,5 tys., a pełną zdolność osiągnie w 2017 r. – wtedy miejsc ma być 15 tys.

Statystyki pokazują, że drastycznie spada liczba instalacji systemu: z 1137 w maju 2015 r. do 637 w październiku.

Dlaczego sądy nie przekonały się do kary ograniczenia wolności w SDE?

– Nie chodzi o to, że się nie przekonały – uważa Barbara Wilamowska, koordynator ministra sprawiedliwości. I dodaje, że było mało czasu, w życie wchodziła duża reforma procedury karnej. Prokuratorzy w pierwszej kolejności wypchnęli więc do sądów wszystkie sprawy na ukończeniu, żeby załapać się na stare zasady, tj. sprzed 1 lipca 2015 r. Poza tym po 1 lipca skupili się bardziej na nowej roli niż na proponowaniu nowych rodzajów kar.

Pośpiech gubi

– Choć raz chcielibyśmy wierzyć, że jak wprowadza się do sądów zmiany, to nikt nie każe już po miesiącu tłumaczyć się z ich efektów. Sądy to nie fabryka, w której po wprowadzeniu nowej linii produkcyjnej od razu rośnie produkcja – podkreśla sędzia Patryk Zamojski. Dodaje przy tym, że oczekiwanie szybkich efektów zgubiło już niejeden dobry pomysł.

Jak resort chce zmienić przepisy o SDE? Wszystko wskazuje na to, że elektroniczna bransoleta powróci do wykonywania krótkoterminowych kar więzienia. Tym bardziej że wtedy ten system się sprawdził. Dzięki SDE w latach 2009–2015 zwolniło się w sumie 23 tys. 145 miejsc w więzieniach i aresztach.

– Można to uznać za sukces w skali europejskiej – dodaje Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. – Efektywność wykonywania tej formy kary sięga 94 proc. – chwali wiceminister.

Jak wygląda kara ograniczenia wolności w SDE? Skazany co do zasady pozostaje na wolności, a co za tym idzie, poza okresami wyraźnie wskazanymi w harmonogramie nie może podlegać kontroli z wykorzystaniem urządzeń technicznych (np. musi przebywać w mieszkaniu codziennie od 15.30 do 23.00; w pozostałym czasie może robić, co chce). Kiedy dokładnie ma być kontrolowany – to ustali sąd w specjalnie przygotowanym dla konkretnego skazanego elastycznym harmonogramie. Z reguły sąd bierze pod uwagę obowiązki domowe skazanego (opieka nad dziećmi, zajęcia domowe, zakupy itd.) oraz godziny i charakter pracy.

etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA