fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Tarcza antykryzysowa 4.0: Intruzi na spotkaniach online będą karani grzywną

Adobe Stock
Koniec z bezkarnym włamywaniem się na lekcje zdalne oraz spotkania kancelarii czy rozprawy. Posypią się grzywny. Wysokie.

W tarczy 4.0 (podpisanej przez prezydenta) Ministerstwo Sprawiedliwości zmieniło kodeks wykroczeń, żeby polepszyć ochronę użytkowników zdalnej komunikacji.

Ta stała się powszechna w czasie zarazy w wielu dziedzinach życia. Chodzi o internetowe czaty, zajęcia online w szkołach i na uczelniach, o wideokonferencje w kancelariach prawnych i firmach, a czasem także o posiedzenia sądów. Włamanie na taką wideokonferencję przez niezaproszonych gości będzie ich sporo kosztowało po nowelizacji.

W kodeksie wykroczeń pojawia się nowy art. 107a. Zapowiada on, że osoba, która nieuprawniona włączy się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego, udaremni ją albo utrudni użytkownikowi systemu przekazywanie informacji, narazi się na karę ograniczenia wolności lub do tysiąca złotych grzywny.

Paragraf 2 stanowi, że kiedy sprawca takiego czynu użyje słów powszechnie uznanych za obelżywe, zapłaci trzy razy więcej – 3 tys. zł.

A czym jest włamanie do transmisji? Co zrobić, kiedy ktoś dostaje dobrowolnie e-maila do takiego przekazu? Jak wtedy karać?

– Wątpliwość budzi nieostrość użytych sformułowań w obszarze kwalifikowanej postaci wykroczenia powiązanej z tzw. nieobyczajnym wybrykiem lub używaniem słów uznawanych powszechnie za obelżywe – mówi „Rzeczpospolitej” Rafał Rozwadowski, adwokat, partner w Mamiński & Partners.

Jego zdaniem nieobyczajność określonego zachowania jest sformułowaniem nieostrym, nie pozwala zatem ustalić sztywnych granic nieobyczajności.

– Kodeks wykroczeń posługuje się już sformułowaniem nieobyczajnego wybryku. Warto pamiętać, że specyfikę danego wykroczenia modelować może również zakres pojęciowy sformułowań nieostrych, wszak określone zachowanie badane i kwalifikowane jest także poprzez opis z danego przepisu – uważa adwokat. – Konsekwentnie odpowiedzialność taka powstaje niezależnie od źródła pozyskania danych dostępu, gdy osoba włączająca się w daną transmisję danych przy użyciu systemu teleinformatycznego ma świadomość, że nie jest uprawniona do udziału w niej. – Ocena taka może być prowadzona na przykład przez pryzmat charakteru danej transmisji, wiadomego kręgu osób, których dotyczy. Przypadkowe aktywowanie dostępu do transmisji lub uzasadnione błędne przekonanie o posiadaniu statusu osoby uprawnionej wymyka się moim zdaniem z obszaru oddziaływania regulacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA