fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Surowe kary mają zmusić do szybszej rejestracji auta sprowadzonego z zagranicy

Adobe Stock
Nawet tysiąc złotych zapłaci właściciel samochodu, który w miesiąc nie upora się z formalnościami.

Minister środowiska przygotował dla kierowców niespodziankę. I to już od 1 stycznia 2020 r. Będą mieli 30 dni na złożenie wniosku o rejestrację lub wyrejestrowanie samochodu. Jeśli terminu nie dotrzymają, spotka ich kara.

To wiadomość ważna dla wielu polskich właścicieli aut. Każdego bowiem roku wydziały komunikacji rejestrują ok. 500 tys. samochodów. Połowa to pojazdy sprowadzone z zagranicy.

Powód zmiany to poprawa warunków legalnego obrotu pojazdami i aktualność danych gromadzonych w centralnej ewidencji pojazdów. Chodzi o to, by z CEPiK zniknęły tzw. martwe pojazdy. Takich jest dziś ok. 5 mln (na 24 mln zarejestrowane).

Spóźnialski dostanie po kieszeni

Jak wyraźnie zapisano w nowelizacji prawa o ruchu drogowym, 30-dniowy termin będzie liczony od konkretnej daty. W zależności, o jaką sytuację chodzi – albo od zakupu nowego auta w Polsce, albo zakupu auta zarejestrowanego u nas z rynku wtórnego, albo dopuszczenia przez naczelnika urzędu celno-skarbowego do obrotu pojazdu sprowadzonego spoza UE, albo sprowadzenia auta do Polski z państwa unijnego.

Tak samo będzie w przypadku wyrejestrowania auta. Właściciel będzie miał również 30 dni. Chodzi o sytuacje, gdy pojazd trafi na złom, zostanie skradziony lub właściciel sprzeda go za granicę.

Żeby takie zasady odniosły jakikolwiek skutek, muszą pojawić się sankcje za ich złamanie – uznał minister środowiska. I zdecydował, by wprowadzić kary finansowe. Za niedopełnienie formalności w terminie kierowcy ma grozić kara do 1 tys. zł w zależności, o jakie zaniedbanie i pojazd chodzi.

Mandat nakładać będą w drodze administracyjnej starostowie powiatów. Środki z mandatów trafią do funduszu powiatów.

Co na to kierowcy?

– Wreszcie koniec pokrętnych interesików z nieistniejącymi sprzedającymi, do tego na lewych blachach z plastiku i tektury – ocenia Wojciech Mizga, prowadzący niewielki komis pod Warszawą.

Nie wszystkim to się jednak podoba.

– Urzędy miejskie uzależniają przerejestrowanie od ważnego badania technicznego pojazdu. Czyli jeśli mam niesprawny pojazd i z tego powodu nie mogę go przerejestrować, to będę musiał zapłacić karę? – pyta Michał Woźniak z dolnośląskiego stowarzyszenia kierowców. I dodaje, że przestępstwa popełnione przeciwko państwu karane są surowiej niż te przeciwko bezpieczeństwu ludzi. Podaje przykład – za omijanie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, grozi 500 zł kary. Połowę tej kwoty – 250 zł – zapłaci z kolei pirat drogowy za złe wyprzedzanie.

Niebezpieczny manewr

Komenda Główna Policji przeanalizowała właśnie listę najniebezpieczniejszych manewrów na drodze. Pierwsze miejsce zajęło wyprzedzanie. To sytuacja, która w warunkach zwiększonej ostrożności, często przy dużych prędkościach, łączy ze sobą konieczność wykonania szeregu czynności w tym samym czasie.

Z policyjnych statystyk wynika, że w wakacje 2018 r. z powodu nieprawidłowo wykonanego wyprzedzania doszło do 352 wypadków, w których zginęło 56 osób, a 422 zostało rannych. Należy zaznaczyć, że wśród wszystkich przyczyn wypadków drogowych to właśnie ten błędnie wykonany manewr powodował największe prawdopodobieństwo powstania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Drogówka przypomina, że kierujący pojazdem, zanim zdecyduje się na wyprzedzanie, jest obowiązany sprawdzić kilka rzeczy. W czym rzecz?

Upewnić się w szczególności, czy: ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu; czy kierujący jadący za nim nie rozpoczął wyprzedzania oraz czy kierujący jadący przed nim na tym samym pasie ruchu nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

– Sądząc po wypadkowych statystykach policji, nie wszyscy to robią – mówią policjanci z drogówki.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Mariusz Sztal , egzaminator, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego

Od lat największe kary, jakie przewidują nasze krajowe ustawy, dotyczą relacji: obywatel–państwo. W efekcie słono płacimy za każde „oszustwo", jakiego się dopuścimy. Tak samo jest w tym wypadku. Tysiąc złotych za niedopełnienie obowiązku wyrejestrowania czy zarejestrowania auta może się wydawać dużą sumą. Widać to szczególnie wtedy, gdy zderzymy ją z mandatami na nieprawidłowe wyprzedzanie czy omijanie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych. Dyskusja o podwyższeniu tych ostatnich trwa od lat. Nie ma jednak odważnych, by to zrobić. Mnie osobiście nie przerażają nawet największe kwoty. Nie powinny również wielu innych obywateli, którzy wiedząc o tym, zdecydują się przestrzegać przepisów prawa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA