fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Edyta Duchnowska: czy oglądanie pirackich wersji utworów w sieci jest nielegalne

123RF
Jeśli oglądamy film samodzielne albo udostępniamy swoim bliskim, to działamy w ramach dozwolonego użytku osobistego i nie naruszamy prawa autorskiego - mówi Edyta Duchnowska, radca prawny z kancelarii Law4Business.

Rz: Czy oglądanie pirackich wersji utworów w sieci jest nielegalne?

Edyta Duchnowska: Jeśli oglądamy film samodzielne albo udostępniamy swoim bliskim, to działamy w ramach dozwolonego użytku osobistego i nie naruszamy prawa autorskiego. Warunkiem skorzystania z instytucji dozwolonego użytku jest wcześniejsze rozpowszechnienie utworu. Rozpowszechniony jest taki utwór, który za zezwoleniem twórcy został publicznie udostępniony w jakikolwiek sposób. Jeśli więc mamy film, który miał już polską premierę, i oglądamy go w sieci, to nie naruszamy prawa. Dotychczasowa praktyka nie wymagała od widza pełnej weryfikacji legalności źródła pozyskania filmu, o ile było już po oficjalnej premierze.

Ale należy pamiętać, że korzystając z sieci torrent, jeśli ściągamy lub oglądamy serial za pośrednictwem takich serwisów, to jednocześnie udostępniamy go innym użytkownikom spoza kręgu bliskich. Wtedy już nie mówimy o dozwolonym użytku osobistym, bo dochodzi do udostępnienia filmu szerokiemu gronu.

A co w sytuacji, gdy film lub serial nie miał jeszcze swojej polskiej premiery?

W 2014 r. pojawiło się orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE, w którym badał on, czy można w ogóle mówić o dozwolonym użytku osobistym, jeżeli mamy utwór z nielegalnego źródła.

W Polsce przyjmowało się, że jeśli oglądam film w ramach użytku osobistego i nie mam możliwości zweryfikowania, czy został legalnie udostępniony, to nie ponoszę odpowiedzialności. Oglądam np. serial w telewizji w domu i nie mogę odpowiadać za to, że telewizja nie wykupiła odpowiedniej licencji. TSUE zwrócił uwagę na konieczność rozgraniczenia, czy utwór pochodzi ze źródła legalnego czy nielegalnego. Korzystanie z utworu w ramach użytku osobistego, ale z nielegalnego źródła, może stanowić naruszenie prawa.

W Polsce na tę okoliczność mógłby być obecnie przywoływany art. 35 prawa autorskiego, który mówi, że dozwolony użytek nie może zakłócać normalnego korzystania z utworu ani godzić w słuszne interesy twórcy. Prawo stoi po stronie twórców, więc możliwe byłoby dochodzenie odszkodowania, z powołaniem się na ten właśnie przepis.

Zasadna byłaby też odpowiednia nowelizacja przepisów, która by wprost wprowadziła przesłankę legalnego źródła utworu jako warunku skorzystania z instytucji dozwolonego użytku. Jeżeli jednak film nie miał polskiej premiery i widz ma o tym pełną wiedzę, to trudno w ogóle mówić o zastosowaniu instytucji dozwolonego użytku na cele prywatne.

Niedawno odcinek „Gry o tron" został omyłkowo udostępniony przez hiszpańską filię HBO. Czy można uznać, że nastąpiło to za zgodą twórcy?

Jeśli nie ma oficjalnej premiery w Polsce lub innym kraju Unii, to uznać trzeba, że odbyło to się bez zgody, do momentu gdy mamy niezbite dowody, że ta zgoda była. Jeśli nie mamy wprost oświadczenia, że to było za zgodą twórcy, trzeba przyjąć, że zgody nie ma. Tym bardziej że podawana była oficjalna późniejsza data premiery.

—rozmawiał Szymon Cydzik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA