fbTrack

Postępowanie podatkowe

Obowiązek ujawniania schematów podatkowych - skutki jego niewypełnienia

123RF
Obowiązek ujawniania schematów podatkowych może się okazać żyłą złota dla skarbówki.

Brak reakcji na schemat podatkowy nie oznacza, że nie zostanie on w przyszłości zakwestionowany – zastrzega Ministerstwo Finansów w projekcie objaśnień do obowiązku informowania o takich schematach. Projekt, wrzucony do konsultacji tuż przed świętami, wywołał wielką burzę. Resort wyjaśnia w nim zawiłości obowiązujących od 1 stycznia przepisów, w których – mimo tajemnicy zawodowej – zmusza m.in. doradców podatkowych do donoszenia na klientów.

Czytaj także: Problemy z informowaniem o schematach podatkowych

Ekspertów podatkowych z tych 77 stron objaśnień szczególnie zelektryzowało jedno zdanie. Rodzi ono podejrzenia, że raportowanie może się okazać żyłą złota dla fiskusa. Chodzi o stwierdzenie, że brak reakcji organów podatkowych na przekazaną informację o schemacie podatkowym nie oznacza, że dany schemat nie zostanie w przyszłości zakwestionowany.

Rosnące obawy...

To pogwałcenie zasady zaufania do państwa – oceniają eksperci.

Michał Nielepkowicz, doradca podatkowy, wspólnik w Thedy & Partners, zauważa, że obowiązek raportowania to potężny oręż w rękach urzędników.

– Fiskus dowie się, kto i co planuje. Ministerstwo zapewnia, że chodzi głównie o monitorowanie tzw. schematów transgranicznych, gdy czynność objęta raportowaniem dotyczy dwóch lub więcej państw. Raportowaniem mogą być jednak objęte też np. transakcje krajowe o odpowiednim progu wartości. W praktyce będzie do tego zobowiązana większość średnich i dużych polskich firm – wyjaśnia.

Nielepkowicz podkreśla, że nie będą to informacje anonimowe, a raportowanie będzie dotyczyło też zwykłych, wybranych sytuacji, np. związanych z badaniami i rozwojem.

– Jeśli nie będzie jakiegoś rozsądnego terminu, nawet rocznego, po którym fiskus nie będzie mógł zakwestionować zaraportowanego schematu, to nie będą one niczym innym jak „superdonosem". Podatnik czy jego doradca pod rygorem sankcji i w ściśle określonym czasie będzie musiał ujawnić szczegóły transakcji, a nie dostanie żadnej gwarancji, że po dwóch, trzech latach czy tuż przed terminem przedawnienia podatku do drzwi firmy nie zapuka skarbówka – obawia się Alicja Sarna, doradca podatkowy, partner w kancelarii MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.

...i brak symetrii

W ocenie ekspertów sytuacja, w której państwo zmusza obywateli do szczegółowego raportowania, jak prowadzą swoje biznesy, a nie daje nic w zamian, prowadzi do dużej nierównowagi. Podatnik, wypełniając taki obowiązek, ma prawo ufać, że w zamian za tę wiedzę państwo ostrzeże go, jeśli coś będzie budziło wątpliwości. Nawet jeśli musiałby odczekać pół roku czy rok, by urzędnicy mieli czas na analizę.

W ocenie Michała Nielepkowicza taka wiedza pozwoliłaby też skorygować plany biznesowe w bardzo wstępnej fazie. Podatnik i jego doradca miałby wybór: zrealizować plany, narażając się, że w przyszłości jej skutki podatkowe mogą być opłakane, lub zmienić plany i nie obawiać się, że po latach fiskus zażąda zaległego podatku i odsetek.

– Wbrew zapowiedziom pojawiającym się przy wprowadzaniu kolejnych zmian w ustawach podatkowych relacje fiskus–podatnik nie nabierają charakteru partnerskiego. Przeciwnie, kierunek tych zmian jest zdecydowanie na niekorzyść podatników. A wprowadzone od 1 stycznia obowiązki raportowania o schematach podatkowych to kolejny ich przykład – uważa Robert Krasnodębski, radca prawny, partner w kancelarii Weil, Gotshal & Manges. Nie ma on wątpliwości, że w świetle projektu objaśnień obowiązek raportowania schematów podatkowych jawi się jako instrument samodonosu, pozwalającego organom podatkowym budować bazę wiedzy o działaniach podatnika.

– Bazy, która w dowolnym, wybranym przez organy momencie służyć będzie jako zbiór pretekstów do kwestionowania poprawności dokonanych rozliczeń – obawia się Krasnodębski.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Łukasz Czucharski, ekspert Komitetu Podatkowego Pracodawców RP

Po raz kolejny mamy niestety do czynienia z sytuacją, w której wyjątkowo skomplikowane, wymagające ponad 70 stron objaśnień przepisy uchwalane są w pośpiechu, bez należycie przeprowadzonych konsultacji. Ministerstwo Finansów nie oparło się pokusie wyjścia poza obszar wdrażanej dyrektywy i postanowiło jeszcze bardziej dokręcić śrubę polskim przedsiębiorcom. Raportowania wymagają nie tylko transakcje transgraniczne, ale i krajowe. Przepisy mają charakter retrospektywny, tzn. dotyczą również zdarzeń zaszłych w 2018 r. Wszystko to jest zaskakujące w kontekście wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów, którzy wielokrotnie podkreślali, że skutecznie uszczelniono system podatkowy. Wydaje się, że tak daleko idące działania mają na celu wywołanie efektu mrożącego i wymuszenie na przedsiębiorcach płacenia danin w maksymalnym wymiarze. Taki sposób kształtowania polityki podatkowej jest jednak szkodliwy. Spotęgowane poczucie braku pewności prawa wśród przedsiębiorców powinno skłonić resort do odroczenia stosowania przepisów i ich głębokiej rewizji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL