fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jaki: Administracja nie może gardzić PiS

Rząd PiS chce przywrócić pluralizm w Trybunale Konstytucyjnym – zapewnia wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki
Fotorzepa/Darek Golik
- Nie chcemy być rozliczani z niespełnienia obietnic, które zablokuje Trybunał – mówi wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki

Panie ministrze, jest pan zwolennikiem legalizacji marihuany do celów medycznych. Jako poseł opozycji bez powodzenia próbował pan złożyć projekt ustawy ws. legalizacji medycznej marihuany, ale zapowiedział pan złożenie kolejnego, już jako poseł partii rządzącej. Co z tym projektem?

Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, poseł PiS: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem posiadania jakichkolwiek narkotyków. Czy innym jest jednak prawo do medycznego wykorzystania marihunany, które chciałbym aby wróciło do Sejmu. W przyszłym roku podejmę próbę znalezienia sojuszników, aczkolwiek nie jest to łatwe. Czuje się z ta sprawę dość samotnie w obozie politycznym, który reprezentuje.

PiS nie chce legalizacji leczniczej marihuany, ponieważ nie chce być kojarzony z legalizacją narkotyków?

Rozumiem swoich partyjnych kolegów, którzy boją się, że tego typu legalizacja może okazać się furtką dla cwaniaków, którym nie zależy na leczeniu, a na rekreacyjnym stosowaniu marihuany. Jestem przeciwnikiem legalizacji marihuany i narkotyków. Wręcz uważam, że należy z przestępczością narkotykową ostrzej walczyć. Jednak w moim projekcie ustawy jest przepis rozróżniający stosowanie marihuany do celów leczniczych od marihuany stosowanej do celów rekreacyjnych. Pacjenci mogliby dostawać leczniczą marihuanę tylko na receptę ścisłego zarachowania, identycznie jak ma to miejsce w przypadku morfiny. W moim projekcie nie ma zgody na hodowanie marihuany, czego wcześniej chciała lewica. Musi być bariera oddzielająca to co jest konieczne, od tego co ma być wykorzystane do zabawy. Nie wiem czy uda mi się to zrobić. Na razie chce pomagać ludziom, tam gdzie mam zgodę swoich zwierzchników i wiem, że szybko mogę coś zmieć w Polsce np. rząd właśnie przyjął projekt ustawy autorstwa moje zespołu, który ukróci zabieranie dzieci za biedę. Wiem, że ministrem się tylko bywa, a ja chce te czas wykorzystać na to, aby jak najwięcej zrobić dla Polski – podkreślam tam gdzie mam zgodę, aby to robić.

Czy nie ma obawy, że u części osób, które nie mają wystarczających środków do wychowywania dzieci ze względu na patologiczny tryb życia, dojdzie do zagrażania życia i zdrowia dzieci?

Trzeba sobie zadać pytanie, czy obecnie funkcjonująca piecza zastępcza stanowi realną alternatywę. Często jest tak, że odebranie dziecka i umieszczenie go na przykład w domu dziecka, prowadzi do tego, że wzorce zachowań w tego typu ośrodkach wcale nie są lepsze, a dziecko nie podlega nowej adaptacji społecznej. Najważniejsze jednak, żeby polskie państwo zabierało dzieci tylko w sytuacjach ostatecznych, czyli tam gdzie jest głęboka patologia, a dziecku grozi utarta warunków podstawowego bezpieczeństwa lub utrata życia. Nie można zabierać dziecka rodzinie tylko dlatego, że jest ona biedna. Państwo ma obowiązek pomóc rodzinie i wyprowadzić ją z biedy. Na dziecko w pieczy zastępczej często przeznacza się ponad 2 tys. zł. I gdyby te 2 tys. zł dać ubogiej rodzinie, z której pochodzi dziecko, to zaniknęłaby przesłanka zabrania dziecka. Przecież to ohydne, amoralne i nielogiczne.

PiS zapowiada rejestr pedofilów. Czy nie ma ryzyka, że o pedofilie będą posądzone osoby, które współżyły w wieku niepełnoletnim?

Nasz rząd ma zamiar wprowadzić dwa rodzaje rejestrów pedofilów. Pierwszy rejestr nie będzie dostępny publicznie, będzie dostępny tylko dla instytucji zaufania publicznego. Tam będą znajdowały się osoby, które popełniły czyn z gatunku pedofilskich, ale był to czyn dający szanse na resocjalizację. Drugi rejestr, który będzie powszechnie dostępny dla każdego i będzie obejmował osoby, które zostały skazane za przestępstwa pedofilskie ze szczególnym okrucieństwem bądź działały w recydywie.

Istnieje ryzyko, że może dojść do samosądów na osobach, które są w takim rejestrze.

W USA, gdzie od lata funkcjonuje taki rejestr nie dochodzi samosądów. Ponadto jeśli istnieje konflikt bezpieczeństwa skazanego i bezpieczeństwo dziecka, to zawsze będzie musiał zwyciężyć prymat bezpieczeństwa dziecka. W czasach powszechnego dostępu do Internetu, który stał się rajem dla pedofilów, stare reakcyjne działania państwa nie zdają egzaminu. Potrzebne jest prewencyjne działanie państwa, żeby nie dochodziło do sytuacji jak w Grudziądzu, gdzie pedofil wyszedł z więzienia i w pierwszym dniu na wolności brutalnie zgwałcił kolejne dziecko. Powszechny dostęp do rejestru pedofilów będzie w stanie uratować wiele dzieci przed straszną śmiercią.

Część Polaków protestuje przeciwko zmianom w Trybunale Konstytucyjnym, które przeprowadza PiS. Czy zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, to część „dobrej zmiany", którą zapowiadał PiS w kampanii?

Po 1989 roku w Polsce utworzyły się dwie grupy osób. Pierwsza grupa osób, to beneficjenci III RP i ludzie, którzy dorobili się na transformacji. Druga grupa osób, to ludzie, którzy zostali z dostępu do rozwoju Polski wykluczeni. Za każdym razem kiedy próbuje się te proporcje zmienić, czyli pierwszy raz za rządów Jana Olszewskiego, drugi raz za rządów PiS w latach 2005-2007 i trzeci raz teraz, to w Polsce wybucha gigantyczna histeria. To histeria wynikająca z nierównowagi, która występuje również w mediach.

Na czym polega nierównowaga w mediach, wg PiS?

Obserwując narrację sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego w głównych TV widziałem te same tła i tę samą muzykę, które były podłożone pod obrazki relacjonujące zamachy we Francji. To celowa manipulacja. Czarne ekrany, pokazywanie kryzysu z TK jakby wybuchała jakaś wojna. A my mówimy tylko o zmianie kilku sędziów. I tu porównuje się nas do faszystów, Hitlera. Jeszcze tylko Pol Pota brakuje. Grupy interesów, które są odciągane od państwowego żłoba nie potrafią się z tym pogodzić i manipulują ludźmi, pokazując im że zagrożona jest demokracja. A zagrożone są tylko wielkie przelewy z państwowego konta do grup interesów.

Przykłady?

Przemawiający podczas marszu Tomasz Lis zarabiał w Telewizji Publicznej i portalu, który jest dotowany z pieniędzy spółek skarbu państwa. Kiedy okazuje się, że nagle ten kurek zostanie zamknięty, Lis dostaje kociokwiku i wariuje opowiadając o zagrożonej demokracji. Takich małych Lisów jest bardzo dużo w każdym regionie. Oni mieli dobre kontakt z byłą władzą i teraz widzą problem w jej zmianie. Kancelarie prawne, które miały swego rodzaju monopole w spółkach skarbu państwa, tygodniki, telewizje, które się na tym uwłaszczały, we wszystkich regionach. Ci ludzie kiedy zobaczyli, że kończy się ich królewskie życie, wyszli na ulicę i manipulują zwykłymi ludźmi, korzystając ze swoich potężnych kapitałów. Demokracja nie jest zagrożona, czego dowodem jest możliwość demonstrowania i protestowania. Gdzie byli obrońcy demokracji, kiedy PO uchwaliła ustawę niezgodną z konstytucją? Platforma jako jedyna partia po 1989 roku pozwoliła sobie na wybranie sędziów kolejnej kadencji. Wtedy nie było protestów.

Na ulice wychodzi wiele zatroskanych o losy kraju, a nie tylko ci, których nazywa pan beneficjentami III RP.

Wg współczynnika Giniego w Polsce od lat rosła nierównowaga. Bogatsi co roku byli bogatsi, a biedniejsi byli biedniejsi...

To się zmieniło w ostatnich latach.

Ale nie na tyle, by znaleźć się choćby w połowie europejskiej stawki. To wina układów okrągłego stołu, które pokutują do dziś. Grupy interesów uwłaszczyły się na państwowym majątku, skolonizowały polskie państwo i kwiczą jak się próbuje oderwać ich od państwowego żłoba.

Twarzą zmian PiS w Trybunale Konstytucyjnym jest były prokurator PRL-owski Stanisław Piotrowicz, a w komisji sejmowej pani Krystyna Pawłowicz, która nie przebiera w słowach. Opozycja w komisjach parlamentarnych jest niedopuszczana do głosu, a wszystkie jej wniosku są odrzucane.

Nie zgadzam się z tą oceną, opozycja nie przedstawiała konstruktywnych propozycji a celowo paraliżowała prace sejmowe. Walka o Trybunał, to spór o sprawę fundamentalną, czyli o to, czy głos Polaków ma jeszcze jakieś znaczenie. Polacy w wyborach prezydenckich i parlamentarnych opowiedzieli się za zmianą. Pytanie, czy oni mają prawo do tej zmiany, czy ma ona być zablokowana przez zmonopolizowany przez PO trybunał?

Pytanie, czy o taką zmianę chodziło?

PiS chce pluralizmu w Trybunale Konstytucyjnym. Po zmianach PiS będzie rekomendowało 5 sędziów a PO 9 sędziów. Proszę mi pokazać zamach stanu na świecie w którym opozycja ma dalej zdecydowanie więcej głosów. PO zależy na zawłaszczeniu Trybunały i blokowaniu przez to realizacji programu PiS m.in. 500 zł na dziecko. Mamy już takie doświadczenia w 2006 roku PiS chciał otworzyć dostęp do zawodów prawniczych, a Trybunał Konstytucyjny orzekł, że to jest częściowo niekonstytucyjne. Spełnienie marzeń wielu ludzi, którzy dotychczas trafiali na szklany sufit okazało się niekonstytucyjne. Który punkt konstytucji pozwala Trybunałowi tak daleko ingerować w marzenia młodych ludzi? Rząd PiS nie chce być za cztery lata rozliczony przez wyborców, z niespełnienia obietnic, które zablokował Trybunał Konstytucyjny Rzeplińskiego.

Skąd założenie, że Trybunał Konstytucyjny mógłby blokować zmiany, których chce PiS, jak np. ustawę 500 zł +?

Trybunał Konstytucyjny ma bardzo niechlubną historię, szczególnie jeśli chodzi o wyrywanie Polski z grup interesów i z grup silnie powiązanych z PRL. W sprawie dostępu do zawodów prawniczych sędziowie decydowali często we własnej sprawie. Sędziowie opowiedzieli się, że niekonstytucyjna jest lustracja. Opowiedzieli się, że niekonstytucyjny jest zakaz używania symboli komunistycznych. Sędziowie opowiadali się za obroną własnych immunitetów. Ingerencja TK w obronę własnych interesów poszła za daleko. W sprawach dotyczących zwykłych ludzi jak bankowy tytuł egzekucyjny, czy wiek emerytalny, sędziowie TK potrafili oceniać nawet 2 lata. A w sprawach, które dotyczyły ich interesów, jak na przykład utrzymania funkcji prezesa Trybunału wydawali orzeczenie w 24 godziny. Protestuje przeciwko systemowi gdzie głos zwykłego człowieka nie ma znaczenia.

I PiS wysuwa na sędziów Trybunału Konstytucyjnego posła PiS, senatora, który kandydował z list PiS, członków Komisji Smoleńskiej Antoniego Macierewicza?

Ale co to jest za zarzut?

Podejrzenie stronniczości i upartyjnienia funkcji sędziego. W historii Trybunału Konstytucyjnego po 1989 roku nie było jeszcze tak, żeby poseł czy senator po zwycięstwie wyborczym partii, z której dostał mandat, przesiedał się natychmiast na fotel sędziego Trybunału.

Trudno mi czynić zarzut z tego, że sędziowie mają poglądy.

Są członkami PiS lub kandydowali z jej list, albo blisko współpracowali z partią. Ponadto pan Muszyński w sposób nieparlamentarny zwracał się na Twitterze do przeciwników obozu politycznego PiS i broniąc linii politycznej PiS.

Niektóre wypowiedzi nie powinny mieć miejsca. Wypowiedzi pana Muszyńskiego nie dotyczyły jego pracy i zakresu pracy w TK. PiS chce tylko przywrócić pluralizm w TK osobami o innej wrażliwości społecznej. Wierzę, że ci sędziowie nie będą pisać ustaw o TK i ogłaszać publicznie jaki będzie wyrok przed jego wydaniem, jak to zrobił prezes Rzepliński.

Czy sędzia Rzepliński powinien zostać odwołany przez Sejm, na co pozwala nowy projekt PiS?

Sędzia Rzepliński tyle razy przekroczył zasady moralne, że jeżeli zależy mu, żeby uratować resztę autorytetu Trybunału Konstytucyjnego, to sam powinien podać się do dymisji.

Czy rząd powinien wstrzymywać orzeczenia TK, jeżeli TK ma być instytucją niezależną.

A jeśli Trybunał orzekłby panu rozwód, to tez mamy opublikować? Wiem, że obowiązkiem KPRM jest publikowanie orzeczeń i rząd to robi, ale musimy pamiętać, że w polskim prawodawstwie musi obowiązywać zasada „check and balance". Chcemy kontrolowania i wyczuwania balansu między wszystkimi władzami, między władzą sadowniczą, ustawodawczą i wykonawczą. Te trzy władze powinny się kontrolować. Nad Trybunałem Konstytucyjnym, który podejmował decyzje poza zasięgiem swojej kognicji, nie było żadnej kontroli. TK mam prawo sprawdzać, czy dana ustawa jest zgodna z konstytucją, ale nie ma prawa sprawdzać, jak ta ustawa została zastosowana, czyli w jaki sposób zostali wybrani trzej sędziowie.

Czy rząd zamierza wejść na ścieżkę dialogu z protestującym społeczeństwem?

Jesteśmy przygotowani na protesty, choć mamy też świadomość wielkiego poparcia społecznego dla naszych reform. Jeśli nie Trybunał Konstytucyjny, to opozycja znajdzie inny powód, żeby wyprowadzać ludzi na ulice. Coraz bardziej różne grupy są odsuwane od władzy i pieniędzy państwowych, przez co muszą dać upust swojej frustracji. Zresztą nie przesadzajmy z tymi marszami, w których bierze udział kilkadziesiąt tysięcy. Ja brałem udział w marszu ws. Telewizji Trwam na multipleksie, które potrafiły gromadzić 300 tys. Polaków. PO liczy 50 tys. członków. Nawet nie wszyscy członkowie Platforma wychodzi na ulicę.

PiS dowartościuje teraz członków partii obsadzając nimi administracje publiczną po zmianie ustawy o spółkach skarbu państwa? Wg przepisów, które forsuje PiS w administracji publicznej nie będzie konkursów, członkami mogą być członkowie partii, nie mający odpowiedniego doświadczenia.

Widziałem jak wyglądały konkursy za czasów rządów PO – 3 razy F, fikcja, fikcja i jeszcze raz fikcja.

Czyli pan może teraz zatrudnić cały sztab pomocników partyjnych, który rozklejał panu plakaty w kampanii wyborczej?

Teoretycznie tak, ale w praktyce to suweren oceni mnie za cztery lata i to jest największa gwarancja jakości w podejmowaniu decyzji personalnych. Trudno pogodzić się faktem, że nasz program mieliby realizować ludzie PO i PSL. PiS chce naprawdę rządzić i pokazać za cztery lata efekty tego rządzenia, a do tego potrzebni są na różnych stanowiskach administracji publicznej kompetentni ludzie, którzy utożsamiają się z naszym programem.

Czyli praca dla swoich?

Nie, bo kompetencje będą dla nas najważniejsze.

W projekcie PiS proponuje się, aby wyższe stanowiska w służbie cywilnej obsadzane były w drodze powołania, a nie konkursu, jak obecnie.

Ustawodawcy zależy na jak najszybszym odzyskaniu sterowności państwem. Na różnych szczeblach administracji państwowej mają się znaleźć ludzie, którzy utożsamiają się z naszym programem i mają go realizować. Program PiS muszą realizować ludzie, którzy czują ten program, a nie gardzą tym programem.

W mediach publicznych również?

W mediach stawiamy na pluralizm, a nie dziennikarzy którzy nie odróżniają informacji od felietonu. A swojej roli o partyjnego funkcjonariusza.

Prokuratura?

Od lat widzieliśmy w Polsce nieudolność działań prokuratury. Ustawa była tak zła, że Prokurator Generalny nie mógł nawet skutecznie odwołać przez wiele miesięcy szefa prokuratury, która odpowiadała za brak działań prokuratury w aferze Amber Gold. Po zmianach, które wprowadziła Platforma, mamy urząd Prokuratora Generalnego, który generalnie nic nie może. Model funkcjonowania prokuratury obowiązujący od 1.04.2010 roku w powszechnym odczuciu społecznym, ale także w opinii ekspertów nie zdał egzaminu. Dlatego rząd Pani Premier Szydło chce wrócić do połączenia ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – tak aby wreszcie była czytelna odpowiedzialność i kompetencje oraz szansa na skuteczną walkę z przestępczością i korupcją

A co ze zmianą konstytucji?

W tej kadencji parlamentarnej ze względów arytmetycznych pewnie nie uda się zasadniczo zmienić konstytucji, ale mam nadzieję, że uda się powołać sejmową komisje, która przejrzy przepisy ustawy zasadniczej i zacznie prace nad jej zmianą. Mam nadzieję, że w następnej kadencji parlamentarnej uda się zmienić konstytucję.

I prezydent będzie wybierany przez Zgromadzenie Narodowe?

Lepszy byłby silny system prezydencki. System, który funkcjonuje w USA jest dla mnie wzorem. W Polsce troszkę władzy ma prezydent, troszkę premier, troszkę sejm i senat i jest bałagan. Wole duże kompetencje i czytelną odpowiedzialność.

Czy urzędnicy państwowi, którzy wezmą udział w pomocy przy WOŚP zostaną zwolnieni z pracy?

Nie. Proszę nie traktować wypowiedzi jednego posła jako stanowiska rządu. Mam wiele zastrzeżeń do działalności WOŚĆ i samego Jurka Owsiaka, ale jednak bilans Orkiestry jest pozytywny.

Służby mundurowe będą ochraniały WOŚP, tak jak w latach poprzednich?

Uważam, ze powinny ochraniać.

I na koniec, czy Solidarna Polska przestaje istnieć, a jej politycy wejdą/ wrócą do PiS?

Solidarna Polska dalej istnieje i efektywnie oraz lojalnie współpracuje z PiS. Nasza współpraca i przed wszystkim zbudowany przez Jarosława Kaczyńskiego sojusz na prawicy doprowadził do trzech z rządu zwycięstw wyborczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA