Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego Inicjatywa Polska zrezygnowała z pół miliona złotych subwencji budżetowej?
- Jakie zmiany zaszły w strukturze Koalicji Obywatelskiej i jakie były tego konsekwencje?
- Jak takie decyzje dotyczące subwencji różnią się od wcześniejszych praktyk partii politycznych w Polsce?
- Jakie były finansowe zobowiązania Nowoczesnej oraz jak się z nimi uporała?
- Jakie były inne historyczne przypadki likwidacji partii politycznych w Polsce związane z subwencjami?
- Dlaczego decyzja Inicjatywy Polskiej jest uznawana za bezprecedensową w polskiej polityce?
– Nazywamy się Koalicja Obywatelska. Bo jako Koalicja Obywatelska wygrywaliśmy już wybory, a będziemy wygrywać następne. Niczego nie musimy wymyślać, żadnych sztuczek, tylko prawda, tylko siła, tylko dobro. Do zwycięstwa! – mówił 25 października ubiegłego roku premier Donald Tusk.
Tego dnia jego partia Platforma Obywatelska połączyła się z Nowoczesną, kierowaną przez rzecznika rządu Adama Szłapkę, oraz Inicjatywą Polską minister edukacji Barbary Nowackiej. Działacze tych dwóch ugrupowań dostali czas do 30 czerwca na wypełnienie deklaracji członkowskiej i akces do Platformy Obywatelskiej.
A raczej – do Koalicji Obywatelskiej. Przy okazji Platforma Obywatelska zmieniła bowiem nazwę. To ostatnie nie było zaskoczeniem, bo szyldem Koalicja Obywatelska partia posługiwała się od dłuższego czasu, taką nazwę nosi np. klub w Sejmie.
Zaskoczeniem może być co innego. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, partia Barbary Nowackiej Inicjatywa Polska, nie tylko dobrowolnie się rozwiązała, ale w dodatku zrezygnowała z otrzymywania subwencji budżetowej. A to w polskiej polityce jest rzeczą bez precedensu.
Inicjatywa Polska wywalczyła subwencję, startując do Sejmu w ramach Koalicji Obywatelskiej
Subwencja jej się należała, bo zawarła z Platformą Obywatelską formalną koalicję przed wyborami do Sejmu w 2023 r. Zgodnie z umową koalicyjną Inicjatywie Polskiej przysługiwało 1,25 proc. wywalczonej przez Koalicję Obywatelską subwencji, co – już po wyborach – przełożyło się na 313 tys. zł rocznie.
Inicjatywa Polska i PO nie były jedynymi podmiotami koalicji z 2023 r. W skład weszły też Zieloni i Nowoczesna. Ci pierwsi, zgodnie z umową, dostają nieco wyższą subwencję – 2,2 proc., czyli 551 tys. zł rocznie. Nowoczesna zaś zgodziła się w umowie na subwencję identycznej wysokości jak Inicjatywa Polska. I podejmując uchwałę o rozwiązaniu, podobnie jak partia Nowackiej z niej zrezygnowała.
przysługiwało w tej kadencji rocznie zarówno Inicjatywie Polskiej, jak i Nowoczesnej
Tutaj sytuacja jest jednak inna, bo Nowoczesna pozostawiła po sobie dług w wysokości 2 mln zł. Składał się na niego zaciągnięty w 2015 roku kredyt w PKO BP oraz 900 tys. zł, które Nowoczesna była winna Polsatowi za spoty w kampanii wyborczej. Likwidacja partii spowodowała, że długi pozostaną niespłacone.
– Przeprowadziliśmy taki sposób likwidacji partii, że po prostu te dwa podmioty, z żalem to mówię, będą musiały sobie zapisać resztę tych zobowiązań po stronie straty. Na jedną trzecią tych zobowiązań pieniądze mamy jeszcze zabezpieczone. Natomiast pozostała część to jest pewne ryzyko związane z prowadzeniem tego typu działalności, jakim jest kredytowanie partii politycznej – mówił Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.
Czytaj więcej
Wszyscy zadłużyliśmy Nowoczesną, bo to była wspólna decyzja. Niech go spłacają ci, którzy zostali - powiedział były lider partii Ryszard Petru, któ...
Można więc postawić tezę, że likwidacja Nowoczesnej była w jej interesie, nawet jeśli łączyła się z rezygnacją z subwencji. Inicjatywa Polska długów nie miała. Mimo to jej kongres krajowy, podobnie jak w przypadku Nowoczesnej, podjął uchwałę o rozwiązaniu partii i powołaniu likwidatorów „zobowiązanych do przeprowadzenia procesu likwidacji aż do wykreślenia partii Inicjatywa Polska z ewidencji partii politycznych”.
Inicjatywa Polska zrezygnowała z subwencji za nieco półtora roku
Z jakich pieniędzy zrezygnowała? Jak wynika z ustawy o partiach politycznych, „subwencja przysługująca partii politycznej nie jest wypłacana począwszy od miesiąca następującego po miesiącu, w którym partia polityczna rozwiązała się lub sąd zarządził jej likwidację”. Subwencja wypłacana jest w ratach kwartalnych, a w marcu Inicjatywa Polska powinna otrzymać jeszcze część subwencji za ostatni kwartał ubiegłego roku. A raczej za część tego kwartału, bo partia rozwiązała się w jego trakcie.
Jak wynika z naszych szacunków, partia prawdopodobnie zrezygnowała z subwencji za nieco ponad półtora roku, czyli z około pół miliona złotych. To kwota przybliżona, a jej dokładna wysokość zależeć będzie od tego, jaką interpretację przepisów przyjmie wypłacające subwencję Ministerstwo Finansów.
Czytaj więcej
- Nie mam wielkich oczekiwań względem prezydenta, ale zakładałam, że jego otoczenie nie będzie go aż tak kompromitować. To uzasadnienie jest kompro...
Co więcej, kongres krajowy Inicjatywy Polskiej w uchwale o rozwiązaniu partii zdecydował, że cały majątek, który po zakończeniu otrzymywania subwencji będzie się wciąż znajdował na kontach ugrupowania, zostanie przekazany do Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA. Wpisuje się to w tradycję likwidowanego ugrupowania, bo od początku znane było ono z poparcia dla inicjatyw feministycznych, zwłaszcza dotyczących legalnej aborcji i dostępu do antykoncepcji. W listopadzie spośród 95 delegatów kongresu krajowego 91 poparło uchwałę o samorozwiązaniu, a czterech wstrzymało się od głosu.
Skąd taki gest Inicjatywy Polska? Dlaczego zrezygnowała z aż pół miliona? – Wierzymy, że politykę można prowadzić uczciwie, w pełni transparentny sposób. To po prostu fair wobec naszych wyborców. Zdecydowaliśmy się na połączenie z KO ze wszystkimi tego konsekwencjami – mówi były wiceprzewodniczący ugrupowania europoseł KO Dariusz Joński.
Dotąd nie zdarzyło się, by partia dobrowolnie zrezygnowała z subwencji
I jest to pierwszy taki przypadek w historii polskiej polityki. W przeszłości wielokrotnie zdarzało się, że niewielkie partie dostawały subwencje budżetowe. Niektóre je traciły z powodu błędów w sprawozdaniach finansowych. Jednak nie zdarzyło się, by w trakcie otrzymywania pieniędzy z budżetu jakakolwiek podjęła decyzję o samorozwiązaniu i rezygnacji z subwencji.
Jeśli już, likwidacja partii następowała już po zakończeniu otrzymywania budżetowych pieniędzy. Np. po wyborach w 2001 r. subwencję wywalczyła Partia Ludowo-Demokratyczna, założona przez byłego wicepremiera Romana Jagielińskiego, startująca do Sejmu z list SLD-UP. Z powodu zmiany przepisów subwencja miała różną wysokość – od 201 do 423 tys. zł rocznie – a partia została wykreślona z rejestru w 2006 r., niedługo po zakończeniu otrzymywania wsparcia.
Czytaj więcej
Jeszcze zanim kontrowersyjny biznesmen trafił do aresztu z powodu rzekomych oszustw, symbolicznie zakończyła się jego kariera polityczna. Z ewidenc...
Podobnie było z Twoim Ruchem, partią założoną przez Janusza Palikota. Partia ta, funkcjonując pod nazwą Ruch Palikota, w okresie swoich największych triumfów, w kadencji 2011–2015, otrzymywała 7,5 mln zł rocznie. W 2015 r. nie dostała się do Sejmu, startując w koalicji z SLD, ale mimo to wywalczyła subwencję 1,2 mln zł rocznie. Partia pobierała subwencję do samego końca i zdecydowała o swoim rozwiązaniu w 2023 r.
Z ostatnim okresem pobierania subwencji przez Twój Ruch wiązały się spore kontrowersje. Jak pisał w 2019 r. portal Konkret24, z subwencji za 2018 r. niemal 40 proc., czyli 442 tys. zł, trafiło do czterech osób z ówczesnych władz partii lub ich firm. Np. blisko 180 tys. zł miało trafić do kancelarii radcy prawnego, będącego sekretarzem zarządu krajowego Twojego Ruchu. Ponad 110 tys. przelano na rachunek skarbniczki Twojego Ruchu jako osoby fizycznej, a także do jej dwóch firm.
Wierzymy, że politykę można prowadzić uczciwie, w pełni transparentny sposób
– Zdajemy sobie sprawę, że zrobiliśmy coś nieszablonowego i bezprecedensowego, bo nie było jeszcze sytuacji, by partia świadomie rezygnowała z subwencji – mówi nam Dariusz Joński. – Wiem, że wielu na naszym miejscu uciekałoby się do jakiejś kombinacji, np. sztucznie utrzymywało partię przy życiu, by wykorzystać subwencję do samego końca. My jednak nie myślimy o polityce w taki sposób. To by nie było w naszym stylu – podsumowuje.