fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Lech Wałęsa: Nie czekam na powrót Tuska

Lech Wałęsa
Fotorzepa, Danuta Matloch
- To nie przypadek, że peerelowski prokurator Piotrowicz znalazł się u boku Kaczyńskiego – mówi były prezydent Lech Wałęsa.

Rzeczpospolita: Czy 13 grudnia opozycja powinna urządzać manifestacje polityczne?

Lech Wałęsa, były prezydent RP: To zależy, jak na to patrzymy. Jeśli patrzymy podobnie jak na władzę komunistyczną, to warto.

Porównuje pan rządy PiS do rządów PZPR?

W niektórych przypadkach są jeszcze gorsi. Bezczelniejsi.

W czym PiS jest gorszy od partii komunistycznej?

Każdy samemu może sobie łatwo na to pytanie odpowiedzieć. PiS mówił o dekomunizacji, a sam sobie zaprzecza takimi osobami, jak Stanisław Piotrowicz.

Po co PiS, partii która na sztandarach ma antykomunistyczne hasła, poseł Piotrowicz?

Jarosław Kaczyński na niczym się nie zna. Nigdy nie pracował. W ogóle nie wie, jak normalna praca wygląda, dlatego potrzebuje takich ludzi, jak Piotrowicz, którzy znają się na pracy. On wykonał pracę za Kaczyńskiego. Pamiętam, że podobnie było w Kancelarii Prezydenta, kiedy byłem głową państwa. Kaczyńscy nie znali się na niczym, to trzymali ludzi starego systemu, żeby za nich robotę robili. To nie przypadek, że Piotrowicz znalazł się u boku Kaczyńskiego.

Jak 13 grudnia powinien być obchodzony?

Są różne koncepcje. Szczęśliwie żyjemy już w kraju demokratycznym. Jedni niech zastanawiają się nad przeszłością i nad tamtymi strasznymi czasami. Inni niech wykorzystują te straszne czasy do tworzenia nowych, lepszych.

Czy weźmie pan udział w manifestacji opozycji „Stop dewastacji Polski" w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego?

Nie. To nie jest czas dla mnie. Jeszcze nie czas na moje włączenie się.

A kiedy pan się włączy?

Kiedy będą decyzje. A dzisiaj decyzji nie może być, bo populizm i demagogia wciąż są w cenie. Polacy są podzieleni pół na pół. Ja pójdę z większością.

Większość stoi przy PiS.

To nie jest prawda, że większość stoi przy PiS. Jest pół na pół.

Platforma krytykowała PiS dwa lata temu, kiedy partia Kaczyńskiego urządzała manifestację polityczną w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, jutro sama wychodzi na ulicę w proteście społecznym. Nie uważa pan, że wzmocniłby pan opozycję, będąc razem z nimi w tym dniu?

Powtarzam, to jeszcze raz. Jeszcze nie czas na mnie! Ja już swoje się nachodziłem i naprotestowałem. Teraz są ludzie, którzy na takich spotkaniach się budują, pokazują, a ja już nie muszę. Będę wtedy, kiedy będą decyzje konieczne do podjęcia i ja je podejmę. Jeszcze nie czas na takie decyzje. Szkoda mojego chodzenia.

A czy w miesięcznice smoleńskie powinny być kontrmanifestacje dla manifestacji organizowanych przez PiS?

Kiedyś to się ułoży. W dogodniejszych czasach. Na razie swoją wolę narzuca PiS. Tak jak to widzieliśmy, tak się nie uzgadnia poważnych rozwiązań. To nie jest dobry czas na uchwalanie ustawy o zgromadzeniach, kiedy nie ma porozumienia społecznego. Jeśli tworzy się coś bez porozumienia i forsuje na siłę, to prędzej czy później będzie zmienione.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych chce pozbawić Wojciecha Jaruzelskiego stopnia generalskiego. Czy 13 grudnia jest czasem, kiedy ten temat powinien ponownie zostać podniesiony?

Niektórych awansować pośmiertnie, niektórym zabierać. To są tacy ludzie, którzy pracują przeszłością, a nie potrafią pracować dla przyszłości. Ja chcę pracować na dziś i jutro, nie na wczoraj.

Popiera pan wprowadzenie ustawy dezubekizacyjnej?

Oczywiście, że tak. Tylko że trzeba pamiętać, że bez tych, którzy nas poparli po tamtej stronie, nie byłoby żadnego sukcesu. Dobrze, że oni się podzielili, poróżnili i uzyskaliśmy chętnych z tamtej grupy, i przy ich pomocy można było zwyciężyć. I tych ludzi karać nie wolno. Natomiast wszystkich innych, gdzie udowodniono przestępstwa, należy karać.

Podpisał się pan pod listem „Stop dewastacji Polski", pod którym podpisał się również pułkownik Adam Mazguła, który występując przeciwko ustawie dezubekizacyjnej, bagatelizował stan wojenny i ścieżki zdrowia.

Podpisałem list, a nie listę uczestników.

Nie wiedział pan obok kogo się podpisuje?

Nie wiedziałem.

Inicjator listu Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji, postawił pana w niezręcznej sytuacji, kiedy płk. Mazgułę uczynił jednym z sygnatariuszy listu?

Niestety, tak czasem bywa. Wolałbym, żeby na przyszłość była większa odpowiedzialność w tworzeniu tego typu listów i dobierania pod nimi sygnatariuszy.

KOD nie nadużył pańskiego zaufania?

Nie chcę się kłócić. Chcę budować.

Czy poręczyłby pan za Józefa Piniora?

Tak, ale za ten czas, kiedy współpracowaliśmy, walcząc przeciwko komunie. Pinior był najuczciwszym człowiekiem, jakiego znałem. Trudno mi uwierzyć, żeby mógł się przez ten czas aż tak drastycznie zmienić. Za tamte czasy gwarantuję za Piniora. Ostatnio go nie widywałem.

Donald Tusk ostatnio uaktywnił się medialnie. Rząd PiS nie zamierza poprzeć byłego premiera na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej. Czeka pan na powrót Tuska do Polski?

Nie czekam na powrót Tuska. Ale oczywiście Tusk przydałby się w Polsce. Tym bardziej że sytuacja jest skomplikowana, a on jest dość dobry teoretycznie. Przydałby się.

PiS powinien poprzeć Tuska?

Polacy nie poprą Polaka? Powinni poprzeć. To oczywiste.

Pański syn będzie kandydował na prezydenta Gdańska, mimo że pan odradza.

W dalszym ciągu odradzam synowi kandydowanie na prezydenta Gdańska. Nie dlatego, że się nie nadaje, bo się nadaje, ale dlatego, że po wypadku ma problemy. Przy takiej ilości pracy i spotkań będzie się bardzo męczył. Straszliwy wypadek przeżył. Odradzam kandydowanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA