fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jarosław Gowin: Wiek emerytalny? Jestem sceptyczny

Zawiązując koalicję z PiS deklarowałem, że poprzemy obniżenie wieku emerytalnego.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Na wydatki socjalne musimy zarobić. Dlatego popieram reformy Morawieckiego – tłumaczy wicepremier Jarosław Gowin

Rzeczpospolita: Opowiadał się pan przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego. W środę Sejm jednak przyjął ustawę w tej sprawie. Dał się pan przekonać czy do końca był przeciw? Czy Polskę stać na taką reformę?

Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego: Nie ukrywam, że jestem wobec tej zmiany sceptyczny. Procesy demograficzne do spółki z obniżeniem wieku emerytalnego w ciągu kilku lat doprowadzą do odejścia z rynku pracy prawie półtora miliona pracowników. To nie może nie odbić się na gospodarce. Trzeba mieć tego świadomość i podjąć jakieś kroki, które osłabią ten negatywny impuls.

Dlaczego w takim razie zagłosował pan za obniżeniem wieku?

Bo słowa trzeba dotrzymywać. Zawiązując koalicję z PiS zadeklarowałem, że ja i posłowie Polski Razem poprzemy obniżenie wieku emerytalnego, w zamian oczekując poparcia dla naszych postulatów wolnorynkowych. I jutro premier Mateusz Morawiecki ogłosi konstytucję dla biznesu, która w ogromnej mierze jest zgodna z programem mojej partii, powstawała zresztą przy naszym współudziale. Wierzę, że po okresie bezprecedensowych transferów socjalnych nadchodzi era wolności gospodarczej.

Jaka ma być rola polskiej nauki w konstytucji dla biznesu wicepremiera Morawieckiego?

Jednym z najważniejszych elementów planu premiera Morawieckiego jest przestawienie naszej gospodarki na tory innowacyjności. Może się to udać tylko pod jednym warunkiem: że rozwój gospodarczy będzie w zdecydowanie większym niż dotąd stopniu oparty na osiągnięciach polskich naukowców. Dlatego nasze dwa resorty – rozwoju i nauki – od początku kadencji ściśle z sobą współpracują. Najważniejszy efekt tej współpracy to ustawa o innowacyjności, która czeka na podpis prezydenta. Nie ukrywam też, że premier Morawiecki bardzo wsparł moje starania o zwiększenie nakładów na naukę.

Czy pana zdaniem dzisiaj nauka i biznes dobrze współpracują? Jaką ocenę by pan wystawił takiej współpracy w skali 1–5?

Sytuacja, którą przed rokiem zastał nasz rząd, była pod tym względem kiepska. Polska zajmuje miejsca w piątej dziesiątce na świecie, jeśli chodzi o absorbcję nowych technologii. Polskie firmy generują zdecydowanie zbyt mało nowych technologii oraz opartych na nich produktów i usług, koncentrując się raczej na adaptacji rozwiązań zakupionych za granicą. W rankingach innowacyjności też nie wypadamy dobrze. Na przykład Innovation Union Scoreboard plasuje nas w grupie „umiarkowanych innowatorów", co oznacza, że jak na wielkość naszej gospodarki „wytwarzamy" zdecydowanie za mało innowacji. Słabe przygotowanie do wdrażania innowacji przez biznes i mała kreatywność ze strony nauki nie ułatwiają zmiany tej sytuacji. Wdrożenie innowacji nie jest procesem prostym, wymaga szeregu kompetencji zarówno po stronie naukowców, jak i przedsiębiorców. Na szczęście od pewnego czasu obserwujemy pozytywne zmiany w obu środowiskach, wzmacniane instrumentami wsparcia oraz bodźcami regulacyjnymi. Potwierdzają to choćby rosnące nakłady przedsiębiorstw na działalność B+R – w 2015 r. nakłady te osiągnęły w Polsce poziom 1 proc. PKB. Wracając do pytania o ocenę: dziś postawiłbym -3, ale jesteśmy na drodze do +4. Wielkie nadzieje wiążę z ustawą o innowacyjności, reformujemy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, uruchamiamy nową, wdrożeniową ścieżkę kariery akademickiej... Wszystko to przyniesie efekty. Ale pamiętajmy, że na przełom musimy poczekać parę lat. Nie chodzi nam o spektakularny sukces wdrożenia kilku rozwiązań, ale o usprawnienie ekosystemu dla innowacji na każdym ze szczebli.

Czy wynalazki i patenty polskich uczelni wyższych mogą stać się kołem zamachowej polskiej gospodarki? Co trzeba zrobić, aby tak się stało?

Już wspomniałem, że taki cel sobie postawiliśmy. Ale trzeba do tego podchodzić realistycznie. Innowacyjność to z definicji sfera ryzyka i niewiadomych. Innowacje mają wymiar globalny, jest to działalność wysoce konkurencyjna. Po drugie, trudno opierać sukces gospodarki na kilku rozwiązaniach – raczej trzeba budować chłonną gospodarkę potrafiąca korzystać z wyników badań dostarczanych przez polskich naukowców, bez względu na ich liczbę i znaczenie (pamiętajmy, że tylko ok. 10% nowych produktów opartych jest na całkowicie nowych rozwiązaniach, gospodarka przede wszystkim usprawnia i poprawia istniejące produkty i usługi – są to tzw. innowacje kroczące).

Nie twierdzę, że w parę lat przebudujemy cały model polskiej gospodarki. Moim zadaniem jest jednak stworzenie takich warunków, aby do końca tej kadencji pojawiło się kilkadziesiąt firm, które w swoich niszach rynkowych dołączą do gron globalnych liderów. Dlatego z jednej strony konsekwentnie inwestujemy duże środki, zarówno krajowe, jak unijne, w badania i innowacje, a z drugiej poprawiamy otoczenie legislacyjne dla innowatorów.

Który kraj na świecie może być dla nas wskazówką, kierunkiem docelowym?

I jako minister sprawiedliwości, i jako minister nauki swoje reformy zawsze zaczynam od dobrego benchmarkingu. Pod względem deregulacji świetnym wzorem do naśladowania jest np. Nowa Zelandia. W ciągu jednej dekady potrafiła przekształcić się z kraju ociężałego etatyzmu i przeregulowania w światowego lidera jeśli chodzi o warunki prowadzenia biznesu. Są też inne dobre przykłady: kraje skandynawskie jeżeli chodzi o organizację sektora szkolnictwa wyższego, Niemcy w zakresie organizacji zaplecza B+R dla przemysłu, Izrael w obszarze budowy sektora proinnowacyjnych instrumentów finansowych. Musimy jednak pamiętać, ze sukcesy odnoszone w tamtych krajach dokonywały się w specyficznych, lokalnych okolicznościach i otoczeniu. Kluczem do sukcesu jest zatem nie naśladownictwo, tylko usprawnienie naszego krajowego ekosystemu.

Jak zachęcić uczelnie wyższe do bliskiej współpracy z biznesem, a biznes z uczelniami?

Pokazując konkretne korzyści dla obu stron – uczelnie zyskują dostęp do najnowszych technologii i kompetencji, które mogą być wykorzystane w procesach kształcenia, przedsiębiorcy mają dostęp do wyników badań czy wpływ na kształcenie przyszłych kadr do swojej działalności.

W ramach mojej strategii dla nauki przewidziałem kilka rozwiązań, które te korzyści będą wzmacniały. Oprócz ustawy o innowacyjności, dzięki której przedsiębiorcy za chwilę będą mogli korzystać ze znacznie zwiększonych ulg podatkowych na działalność B+R, i wdrożeniowej ścieżki kariery akademickiej to np. reforma instytutów badawczych, które powinny stać się naukowym zapleczem dla planu Morawieckiego czy większy nacisk na kształcenie kompetencji przydatnych na rynku pracy w ramach reformy szkół wyższych. Za tymi działaniami od stycznia będą także szły odpowiednie zmiany w finansowaniu działalności uczelni.

Czy można się spodziewać rosnących grantów dla uczelni na badania i rozwój?

W przyszłorocznym budżecie przewiduję wzrost środków Narodowego Centrum Nauki, które przyznaje granty na badania podstawowe, o ok. 100 milionów. NCBR dysponuje dziesiątkami miliardów złotych na badania wdrożeniowe. Ale kwestią kluczową jest wykształcenie w naszych jednostkach naukowych kompetencji w zdobywaniu finansowania drogą grantową. Mam na myśli zwłaszcza granty międzynarodowe. Obecnie w nikłym stopniu finansujemy nasze badania z programu „Horyzont 2020", największego tego typu instrumentu na świecie. Wszystkie dyskusje na temat przyszłości finansowania badań i innowacji wskazują na coraz większą rolę takich konkurencyjnych mechanizmów, także opartych na wykorzystaniu instrumentów zwrotnych. Polska nauka musi się do tego dobrze przygotować, nie może liczyć tylko na finansowanie statutowe.

Jakie obszary i dziedziny mogą i powinny liczyć na dofinansowanie?

Jeśli chodzi o nauki wdrożeniowe priorytetem w oczywisty sposób będą badania skorelowane z planem Morawieckiego. Przykładem może być tutaj elektromobilność. Trzeba jednak pamiętać o ważnej sprawie. Obecnie największe postępy w nauce dokonują się na styku różnych obszarów badań, de facto nie można już mówić o sukcesach w jakimś konkretnym obszarze bez wykorzystania instrumentów czy osiągnieć innej dyscypliny. Koronnym przykładem jest tu medycyna, gdzie odkrycia są w równej mierze zasługą lekarzy, jak fizyków czy informatyków. Planując nowy Krajowy Program Badań chcę odejść od wskazywania konkretnych obszarów czy dyscyplin naukowych na rzecz definiowania problemów społecznych i gospodarczych, które dzięki finansowaniu publicznemu nauki powinny zostać rozwiązane.

Jak wdrażać w życie i promować najbardziej innowacyjne pomysły naukowe? Czy są jakieś programy wsparcia?

Polscy naukowcy i przedsiębiorcy mają do dyspozycji niespotykaną w historii paletę instrumentów wsparcia. Można otrzymać dofinansowanie na pełen cykl innowacji – począwszy od badań naukowych (w tym podstawowych) do procesu demonstracji czy wdrożenia. Instrumentarium to jest wdrażane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Co trzeba zmienić w polskiej edukacji, aby jeszcze mocniej wspierała rozwój gospodarczy kraju?

Proces kształcenia powinien być zorganizowany wokół rozwiązywania zagadnień problemowych, powinien uczyć samodzielnego myślenia i rozwijać indywidualną kreatywność, ale budować także kompetencje w zakresie współpracy w grupie. W dzisiejszej gospodarce w pierwszym rzędzie liczą się m.in. te szeroko rozumiane kompetencje społeczne, wiedza dziedzinowa jest uzupełniana na bieżąco, zmienia się bowiem prawie z dnia na dzień. Nowoczesny przedsiębiorca i pracownik musi przede wszystkim szybko się uczyć i stosować nową wiedzę w praktyce.

Czy reforma oświaty jest skorelowana z reformą szkolnictwa wyższego?

Jesteśmy z panią minister Zalewską w stałym kontakcie. Na pewno będę chciał aktywnie współuczestniczyć w wypracowaniu nowego modelu liceum czy egzaminu maturalnego. Rozpocząłem też pracę nad nowym modelem kształcenia nauczycieli i tu z kolei bardzo liczę na pomoc ze strony pani minister.

Publicznie mówił pan, że reforma podatkowa nie może uderzyć w przedsiębiorców. Ma pan jakiś sukces na tym polu?

Jedną rzecz chciałbym sprostować. Jednolity podatek, który proponuje minister Kowalczyk, nie uderza w przedsiębiorców. Przeciwnie – zakłada np. zdecydowane zmniejszenie ZUS dla małych firm. Dużą zaletą propozycji ministra Kowalczyka jest także uproszczenie systemu podatkowego czy podniesienie kwoty wolnej od podatku. Ale faktycznie cała ta koncepcja zakłada wzrost opodatkowania dużego biznesu, a także ozusowanie umów o dzieło. Na te rozwiązania trudno mi się zgodzić. Szukamy zatem sensownego kompromisu. Nie ukrywam, że związani z moją partią eksperci pracują nad rozwiązaniami alternatywnymi. Ale zanim je pokażemy opinii publicznej, chcemy uzgodnić stanowisko wewnątrz rządu. W szukanie kompromisu zaangażował się Mateusz Morawiecki, podobne podejście ma premier Szydło, dlatego jestem optymistą.

Co uważa pan za swój sukces w pierwszym roku rządu?

Wspominaną już kilkakrotnie ustawę o innowacyjności, ustawę deregulacyjną, która powinna radykalnie ograniczyć biurokrację na uczelniach, oraz nowy algorytm finansowy, który wreszcie położy kres pladze masowości, a promować będzie jakość kształcenia i nacisk na badania naukowe. Za sukces uważam też ułożenie sobie wzajemnych relacji ze środowiskiem akademickim. Nie jest tajemnicą, że nie należy ono do entuzjastów rządu zjednoczonej prawicy. Udało się jednak nawiązać dialog i chyba naukowcy nie żałują, że zostałem ich ministrem. Nie ukrywam też, że jestem dumny z faktu, że wszystkie – co do jednego – projekty przygotowane przez mój resort zostały poparte przez wszystkie kluby parlamentarne. W sytuacji ostrego konfliktu, jaki trwa w parlamencie, stworzenie takiej enklawy dobrej współpracy z opozycją uważam za rzecz cenną dla polskiej kultury politycznej.

A porażki?

Nie jestem zadowolony z tempa, w jakim mój resort wykorzystuje fundusze unijne. Przyspieszenie w tej dziedzinie to jeden z głównych priorytetów na najbliższy rok. Żałuję też, że poza sferą nauki nie udało mi się skuteczniej działać na rzecz łagodzenia aury sporu politycznego. Chcę też jasno powiedzieć, że po spełnieniu w trakcie pierwszego roku naszych rządów prawie wszystkich głównych zapowiedzi z programu społecznego za pilne zadanie uważam przyspieszenie tempa reform gospodarczych. Na wydatki społeczne musimy zarobić zwiększeniem tempa rozwoju naszej gospodarki. Dlatego tak zdecydowanie popieram reformy premiera Morawieckiego.

No właśnie, jak na co dzień wygląda koordynacja ekonomicznej części prac rządu przez premiera Morawieckiego? Jak układa się współpraca w samym rządzie między ministrami?

Różnice zdań to sytuacja naturalna, nigdy jednak nie dochodzi do konfliktów. Oczywiście, musieliśmy się podocierać, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Nie było to bezbolesne, stąd zmiana na stanowisku ministra finansów. Ale dzisiaj stery spraw gospodarczych są w jednych rękach. I tak powinno pozostać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA