fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Francja: Premier z prowincji na trudne czasy

Jean Castex
AFP
Jean Castex, mer malutkiej miejscowości Prades w Pirenejach, zna głęboką Francję od podszewki. Stawiając go na czele rządu, Emmanuel Macron liczy, że pomoże to powstrzymać protesty, jakie zapewne wybuchną tej jesieni.

Ruch żółtych kamizelek po podniesieniu opodatkowania oleju napędowego i strajku generalnym przeciw reformie emerytur – prezydent przez trzy lata przekonał się, jak trudno namówić Francuzów do zaciskania pasa. Ale to były igraszki w stosunku do nawałnicy, jaka zapewne nadejdzie po letnich wakacjach. Pandemia sieje spustoszenie. Rząd spodziewa się, że gospodarka skurczy się w tym roku o 11 proc., najwięcej w czasach pokoju. Do rekordowego poziomu (11 proc.) ma wzrosnąć bezrobocie. Podobnie jak dziura w finansach państwa (250 mld euro) z powodu znów rekordowego (460 mld euro) programu ratowania przedsiębiorstw przed bankructwem.

Jean Castex, który w piątek z woli Macrona zastąpił Édouarda Philippe'a na stanowisku premiera, ma przekonać Francuzów do pogodzenia się z załamaniem poziomu życia, bo jak mało kto rozumie ich mentalność.

– Wystarczy zobaczyć, jak się ubiera, jak wygląda, aby zrozumieć, że to nie jest Paryżanin – mówią źródła „Le Figaro" w Pałacu Elizejskim.

Ale w oczach prezydenta Castex ma więcej atutów. Odpowiedzialny za nadzór nad służbą zdrowia ma opinię znakomitego organizatora. Dobrze sobie poradził ze znoszeniem blokady życia społecznego bez (na razie) wywołania drugiej fali pandemii. To w jakimś stopniu może przesłonić tragiczny bilans samego Macrona w pierwszym okresie zarazy.

Ale Castex, który był bliskim współpracownikiem Nicolasa Sarkozy'ego i do ubiegłego tygodnia należał do gaullistowskiej partii Republikanie, ma też pokrzyżować szyki kandydata prawicy w wyborach w 2022 r., przyciągając głosy konserwatystów do Macrona.

To ostatnie nie jest jednak wcale pewne. Philippe odchodzi z całkiem przyzwoitymi, biorąc pod uwagę trudną sytuację kraju, notowaniami. Ufa mu (sondaż Kantaru) 40 proc. Francuzów (56 proc. jest przeciwnego zdania), wyraźnie więcej niż samemu prezydentowi (33 proc. przy 64 proc. opinii negatywnych).

– W przeszłości, gdy prezydent żegnał się z szefem rządu, który był od niego bardziej popularny, spotykali się w najbliższych wyborach o Pałac Elizejski. Tak było z Lionelem Jospinem, Edouardem Balladurem, François Fillonem. Tak może być i teraz z Philippem – mówi „Rzeczpospolitej" Edouard Lecerf, wiceszef instytutu badania opinii publicznej BVA.

W poniedziałek Castex ma zaprezentować nowy skład rządu. W wywiadzie dla „Journal du Dimanche" zapowiedział, że jego priorytetem będzie dokończenie reformy emerytalnej. Jej projekt, który zakładał likwidację systemów branżowych na rzecz jednego funduszu, byłby największym osiągnięciem prezydenta. Macron zapowiadał co prawda głęboką przebudowę Francji i Unii, ale niewiele z tego wyszło.

Tu Philippe mierzył jednak wyżej. Został zganiony przez prezydenta, gdy na poważnie traktował przesunięcie do 64 lat wieku, w którym przysługiwałaby w pełnym wymiarze emerytura. Macron też się od niego odciął, kiedy ten chciał utrzymać wyższe opodatkowanie oleju napędowego i ograniczenie do 80 km/h prędkości na drogach krajowych. Castex zapewne nie będzie tak rozliczał ze złożonych obietnic swojego szefa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA