fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Powrót Tuska do Platformy nie przebiegnie gładko

Donald Tusk, Borys Budka
Borys Budka ma ustąpić miejsca Donaldowi Tuskowi
PAP, Leszek Szymański
Jacek Nizinkiewicz
Michał Kolanko
Jeden z wariantów zakład, że do wyborów powszechnych wcale nie dojdzie, a Tusk będzie przez najbliższe lata p.o. przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki staje się faktem. Po blisko siedmiu latach od odejścia z funkcji szefa Platformy były premier chce ponownie grać kluczową rolę na krajowej scenie. Jak wielką rolę w praktyce? Tu zaczynają się schody. Bo Rafał Trzaskowski już wprost zadeklarował, że jest gotów wziąć odpowiedzialność za Platformę Obywatelską. Rozmowy między Budką, Trzaskowskim a Tuskiem mogą trwać do ostatniej chwili. Pewne jest jedno: wydarzenia w Platformie nabierają przyspieszenia. Jak wynika z naszych rozmów, w Platformie możliwy jest nawet scenariusz szybkich wyborów powszechnych, połączonych jeszcze z planowanymi na jesień wyborami w strukturach. Pytanie, czy powrót Tuska na kierownicze stanowisko przebiegnie rzeczywiście tak gładko, jak wyobrażają sobie jego zwolennicy. Już teraz wygląda na to, że nie.

Tusk ruszy w Polskę?

O tym, że Tusk wróci do polskiej polityki i że zostanie to ogłoszone w trakcie Rady Krajowej Platformy, politycy tej partii od wielu dni mówią już oficjalnie. Najczęściej powtarzający się obecnie scenariusz – wśród zwolenników Tuska – to przejęcie władzy w Platformie jako p.o. wiceprzewodniczącego. Jak to miałoby się odbyć? Pierwszym krokiem jest rezygnacja jednego z wiceprzewodniczących partii, najpewniej byłaby to Ewa Kopacz. Później Rada Krajowa wybrałaby Tuska na wiceprzewodniczącego, który po ewentualnej rezygnacji Budki zostałby wtedy p.o. szefem Platformy jako najstarszy wiceprzewodniczący.

Co dalej? W PO mówi się o co najmniej dwóch ruchach Tuska. Pierwszy to zaproszenie Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Szymona Hołowni do rozmów o wspólnym bloku opozycji. Drugi to szybki – jeszcze przed IV falą koronawirusa – objazd po Polsce. Tak Tusk miałby wywindować PO dość szybko na poziom około 20 proc. i, co najważniejsze, wyrównać poparcie z Hołownią. Taki jest plan, o którym mówią zwolennicy powrotu. – Tusk jest w pełni zdeterminowany – słyszymy w partii, w której już teraz wróciła nadzieja, że jego powrót zwiastuje jednocześnie powrót do „starych, dobrych czasów", gdy PO rozdawała karty w ramach opozycji.

Trzaskowski się postawił

Ten plan może pokrzyżować Trzaskowski i grupa „młodych". Im bardziej okazuje się, że Tusk wraca do gry realnie, a nie tylko w spekulacjach tych, którzy źle życzą dotychczasowemu kierownictwu (jak Grzegorz Schetyna, który zdążył w międzyczasie wrócić do zarządu partii), tym jaśniejsze stawały się głosy niezadowolenia grupy wokół Rafała Trzaskowskiego.

W poniedziałek prezydent Warszawy wprost dał do zrozumienia, że gdy Tusk ujawni swoje ambicje, to on zrobi to samo, a w PO zmiana władzy oznacza proces wyborczy – wybory powszechne. W środę na antenie TVN24 powiedział wprost, że jest gotów wziąć odpowiedzialność za PO, jeśli dojdzie do rezygnacji Borysa Budki. – Partyjne doły nie przyjęły tego najlepiej – mówi nam jeden z tuskowców. Wariantów „starcia" z Donaldem Tuskiem jest kilka, ale najpowszechniejszy dotyczy właśnie wyborów powszechnych, które w PO są konieczne w razie zmiany władzy. Statut PO mówi jasno: „Przewodniczący Platformy wybierany jest w wyborach powszechnych przez wszystkich członków Platformy posiadających czynne prawo wyborcze". Donald Tusk musi być więc wybrany przez całą PO, a nie Radę Krajową ani nawet konwencję. To daje czas Trzaskowskiemu. Ale prezydent stolicy nie czekając na ruszający jesienią proces wyborczy od poziomu kół partyjnych, chce zmierzyć się z Donaldem Tuskiem już teraz walcząc o mało spektakularną funkcję p.o. przewodniczącego w trakcie rady i zarządu partii. To może zbudować jego pozycję i natchnąć zwolenników wiarą, że jest realnym przywódcą.

Pytanie tylko, kiedy zostaną rozpisane wybory. Jedna z opcji to ich organizacja po wyborach regionalnych jesienią, druga – wybory w statutowym terminie, czyli od stycznia 2022 roku. Trzecia, że do wyborów wcale nie dojdzie, a Tusk będzie przez najbliższe lata p.o. przewodniczącego. Wtedy Trzaskowski nie miałby żadnych szans na rywalizację w ramach partii, a z naszych rozmów wynika, że determinacja jego i jego otoczenia jest realna. – Trzaskowski wie, że jeśli teraz nie wejdzie do gry na serio, to przez najbliższe lata może być na bocznym torze – mówi nasz rozmówca z Platformy młodego pokolenia. – Przeciąganie liny trwa. Tusk nie może już liczyć, że jego powrót będzie prosty – dodaje nasz rozmówca. Spór o termin wyborów w partii może być najważniejszy w najbliższych godzinach.

Sytuacja za to w całej Koalicji Obywatelskiej przypomina czeski film: nikt nic nie wie. Nowoczesna, Inicjatywa Polska i Zieloni są zaskoczeni rozwojem wydarzeń w PO i nie wiedzą, jak zmiana szefa największej partii opozycyjnej wpłynie na losy KO. –Jestem przekonana, że nie dojdzie do żadnego ostrego konfliktu między Donaldem Tuskiem i Rafałem Trzaskowskim. Wierzę, że demokratyczne procedury w PO mają na celu jej wzmocnienie – mówi Katarzyna Lubnauer.

Na czwartkowy wieczór planowane było spotkanie „na szczycie" Tusk–Trzaskowski–Budka. W czwartek ruch wykonało też PiS. Prezes Kaczyński ogłosił, że Polski Ład oficjalnie będzie popierać Partia Republikańska, do Klubu PiS wrócił poseł Lech Kołakowski. Klub ma teraz 230 posłów, a Kaczyński stwierdził, że kolejne przyjścia mogą być kwestią czasu. – Powrót Tuska do polityki może być nas dobry. Pokazaliśmy, że da się rządzić inaczej, niż on rządził – twierdzi nasz rozmówca z PiS i dodaje, że w tej rywalizacji dla PiS „lepsze jest znane niż nieznane".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA