fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Angela Merkel zgadza się na małżeństwa dla gejów i lesbijek

Od 2001 roku funkcjonują w Niemczech partnerskie związki rejestrowane
shutterstock
W trosce o sukces wyborczy Angela Merkel otwiera instytucję małżeństwa dla wszystkich, z prawem do adopcji.

Życzyłabym sobie w tej sprawie dyskusji opartej na zasadzie wolności sumienia – powiedziała kanclerz przed publicznością w Teatrze Gorkiego w Berlinie. Ta sprawa to małżeństwo dla wszystkich, czyli otwarcie instytucji małżeństwa dla par homoseksualnych. Z wszelkimi tego konsekwencjami, a więc także z prawem do adopcji.

Do tej pory CDU kierowana przez kanclerz Angelę Merkel sprzeciwiała się zdecydowanie takiemu rozwiązaniu. To wystarczyło, aby nie trafiło pod obrady Bundestagu. Jednak na trzy miesiące przed wyborami sytuacja uległa zmianie.

Pułapka Schulza

W chwili gdy kanclerz Merkel ogłosiła odejście swej partii od polityki absolutnego sprzeciwu wobec koncepcji małżeństwa dla wszystkich, wiedziała już, że jej konkurent do stanowiska kanclerz Martin Schulz z SPD przygotowuje polityczną pułapkę.

Ma złe notowania w sondażach. Jego SPD może liczyć na 23 proc. poparcia i tylko cud może uratować socjaldemokratów od wyborczej porażki we wrześniu tego roku. Pułapka Schulza polegała na wyciągnięciu z politycznego lamusa sprawy małżeństwa dla wszystkich.

Ogłosił, że jego partia nie zawrze po wyborach koalicji rządowej z ugrupowaniem, które nie popiera otwarcia instytucji małżeństwa. Merkel nie przestraszyła się bynajmniej groźby zakończenia trwającej od czterech lat  współpracy koalicyjnej z socjaldemokratami.  Uznała ją jednak za sygnał, że SPD coś w tej sprawie knuje. Przy tym projekt ustawy jest już od dawna gotowy i leży w komisji prawnej Bundestagu.

Mógłby w każdej chwili uzyskać jej akceptację i trafić na forum Bundestagu, gdyż za takim rozwiązaniem opowiadają się ugrupowania posiadające w tej sprawie większość w izbie. A więc SPD, postkomuniści z Die Linke oraz Zieloni. Nie chciała tego jednak CDU/CSU.

Będąca w koalicji rządowej z tymi partiami SPD czuła się związana porozumieniem, w którym zapisano, że partnerzy koalicji będą głosować w komisji prawnej zawsze wspólnie. Dlatego też zgłaszane przez Zielonych wnioski o nadaniu projektowi ustawy dalszego biegu przepadły 30 razy od 2015 roku. W środę został przegłosowany przy udziale SPD, co oznacza, że trafi na forum Bundestagu.

W tej sytuacji decyzja Angeli Merkel zwalniająca deputowanych CDU z dyscypliny partyjnej ułatwia przegłosowanie ustawy o znaczeniu historycznym.

– Angela Merkel podjęła pragmatyczną decyzję o ucieczce do przodu. Wiedziała, że SPD uczyni wszystko, aby Bundestag zajął się sprawą małżeństwa dla wszystkich. Jasne było, że chadecja takie głosowanie przegra. Zniesienie dyscypliny partyjnej ma uniemożliwić ogłoszenie sukcesu przez SPD, co mogłoby zaszkodzić CDU – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Jochen Stadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

Kanclerz Merkel jest spokojną osobą, ostrożnym politykiem i rozważną szefową koalicyjnego rządu. Raz za razem jednak zaskakuje wszystkich. Tak było jesienią 2015 roku, kiedy ogłosiła „Wir schaffen das" (Damy radę), otwierając granice Niemiec dla tysięcy uchodźców i imigrantów. Wcześniej, w 2011 roku, po katastrofie w Fukushimie podjęła decyzję o rychłym zamknięciu wszystkich niemieckich elektrowni atomowych.

Jeszcze wcześniej odwróciła się demonstracyjnie od Helmuta Kohla, któremu zawdzięcza karierę polityczną i który w 1999 roku znalazł się w tarapatach z powodu czarnych kas partyjnych.

Nie ulega wątpliwości, że Merkel kieruje się w swych rozstrzygnięciach chłodną kalkulacją. Na ogół się nie myli. Doskonale pasują do niej słowa byłego ministra Franza Münteferinga, wielkiej postaci niemieckiej socjaldemokracji. Twierdzi, że jeżeli Merkel znajduje się za sterami samolotu, nie ma najmniejszych obaw, że dojdzie do katastrofy.

– Bezpieczne lądowanie jest zagwarantowane. Nie wiadomo tylko gdzie – mówi  Müntefering w  filmie „Die Unwertete" (Niepewna) prezentowanym w telewizji w grudniu ubiegłego roku. Autorzy zadają w nim pytanie o przyszłość szefowej rządu.

Wysyłała już wtedy sygnały, że będzie się ubiegać o kolejną, czwartą już kadencję. Sceptycznie ocenia to Timothy Garton Ash. Jego zdaniem jest niewzruszoną regułą, że  politycy po dziesięciu latach u władzy popełniają błędy. Merkel rządzi już lat 12.

Obywatele są za

Nie sposób przewidzieć, w jaki sposób sprawa małżeństwa dla wszystkich wpłynie na wynik wrześniowych wyborów. Wprawdzie trzy czwarte obywateli nie ma nic przeciwko całkowitemu zrównaniu praw mniejszości homoseksualnej z większości społeczeństwa, ale dla większości Niemców nie jest to temat pierwszorzędny w kampanii wyborczej.

Wprowadzona w 2001 roku instytucja rejestrowanych związków partnerskich wydawała się kompromisem, z którym mogły żyć konserwatywne partie chadeckie. Jak i ze stałym poszerzaniem uprawnień par homoseksualnych przez Trybunał Konstytucyjny, np. zrównaniem ich w sprawach podatkowych z małżonkami. Rejestrowane związki partnerskie różni od małżeństwa obecnie  jedynie sprawa adopcji oraz nazwy.

Opór przeciwko liberalizacji był w CDU/CSU wielki. Zwłaszcza w konserwatywnym tzw. kręgu berlińskim, platformie w CDU, zarzucającej od dawna kanclerz zbytnie przesuwanie partii w kierunku centrum.

Merkel zawsze znajdowała sposób, aby spacyfikować wewnętrzną opozycję. Nie musi się więc jej zbytnio obawiać. Jest w końcu lokomotywą wyborczą CDU i bez niej partia nie mogłaby liczyć na obecne sondażowe 40-proc. poparcie. – Wynik piątkowego głosowania będzie zakończeniem naszej prawie 30-letniej walki o równe traktowanie w społeczeństwie. Niemcy dołączą tym samym do 28 innych krajów świata, w których nie dyskryminuje się mniejszości seksualnych – mówi „Rz" Klaus Jetzt ze Stowarzyszenia Lesbijek i Gejów. W Europie małżeństwa homo są już praktykowane m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, krajach Beneluksu, Danii, Hiszpanii. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.jendroszczyk@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA