fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Portoryko. Czy warto być Amerykaninem

AFP
Po raz szósty w ciągu pół wieku mieszkańcy wyspy będą głosowali, czy chcą być jednym ze stanów USA z pełnią praw.

– Nasi obywatele mają szansę raz i na zawsze wybrać swoją przyszłość – powiedziała niezrażona ilością wcześniejszych referendów gubernator wyspy Wanda Vazquez. Te powinno odbyć się 3 listopada, wraz z wyborami prezydenta USA – jeśli one z kolei nie zostaną przesunięte z powodu pandemii.

Od 1967 do 2017 roku pięć razy już Portorykańczycy głosowali w sprawie zmiany statusu swej wyspy. Żaden projekt zmian nie zyskał zdecydowanej przewagi, choć w 2012 widać było, że większość chce coś zmienić, tylko nie wie co. Ostatni raz w 2017 roku za pełnoprawnym wejściem do USA opowiedziało się 97 proc. Problemem jednak była frekwencja, która wyniosła jedynie 23 proc. Do bojkotu wezwała bowiem druga co do wielkości siła polityczna Partia Ludowo-Demokratyczna.

Jednak od tego czasu Portoryko zostało dotknięte całą serią kataklizmów. Jesienią 2017 roku wyspę spustoszyły dwa huragany Irma i Maria. Ich ofiara padło około 3 tysięcy mieszkańców, zniszczona została też większość sieci elektrycznej. Dwa lata później huragan Dorian poważnie uszkodził prace renowacyjne na wyspie. W końcu stała się ona też ofiarą pandemii koronawirusa, w trakcie której część wybrzeża została uszkodzona podwodnym trzęsieniem ziemi.

Już po pierwszych dwóch huraganach straty szacowano na ok. 90 mld dol. Problemy z odbudową zniszczonej wyspy wielu mieszkańców łączyło z jej obecnym statusem, uważając, że władze federalne przeznaczają zbyt mało pieniędzy dla nich. Podobnego zdania jest gubernator Vazquez . – Nigdy nie jest za późno, by żądać równego traktowania – powiedziała, ogłaszając decyzję o wyborach.

Obecnie Portoryko formalnie nazywa się Wolne Stowarzyszone Państwo, dla Waszyngtonu – który włada hiszpańskojęzyczną wyspą od 1898 roku – jest to „terytorium zorganizowane nieinkorporowane". „Zorganizowane", gdyż objęte Organic Act, dające mu prawo do własnych władz, „nieinkorporowane", gdyż nie stanowi integralnej części USA, nie będąc stanem. Dzięki temu ostatniemu mieszkańcy nie płacą amerykańskich podatków dochodowych, ale też nie mają przedstawicielstwa parlamentarnego w Kongresie (jedynie reprezentanta bez prawa głosu). Choć mają obywatelstwo i prawo uczestniczenia w amerykańskich prawyborach.

W 2017 roku na wyspie wygrali w nich: demokratka Hillary Clinton i republikanin Marco Rubio. To prawdopodobnie sprawiało, że prezydent Trump jest przeciwny przyjmowaniu wyspy. – Absolutnie nie – powiedział, pytany o to. W dodatku miejscowe partie ciążą do demokratów na kontynencie, co nie przysparza im sympatii republikanów. A ewentualne przyjęcie Portoryko będzie wymagało zgody Kongresu.

Jednak seria katastrof zmieniła nastawienie Portorykańczyków do sprawy swej obecnej autonomii. Wcześniej byli zadowoleni z tego, że nie płacą amerykańskich podatków. Po huraganie Maria jednak ok. 200 tys. z nich schroniło się na kontynencie, głównie na Florydzie. Tam okazało się, że ich ubezpieczenia medyczne w większości nie są respektowane. Zemścił się dwuznaczny statut prawny Portoryko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA