fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W Brazylii zaczyna się chaos polityczny. Dilma Rousseff może stracić stanowisko

AFP
Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich rozpoczęła się procedura impeachmentu prezydenta, co oznacza chaos polityczny.

Specjalny komitet ds. odwołania prezydent Dilmy Rousseff niższej izby parlamentu przyjął większością głosów 38 do 27 postanowienie o przekazaniu sprawy do rozstrzygnięcia przez całą izbę. Oznacza to, że zrobiono pierwszy krok w całej dość skomplikowanej procedurze odwołania pani prezydent z urzędu. Zasadnicze zarzuty pod jej adresem dotyczą celowego wprowadzenia w błąd opinii publicznej w sprawie finansów publicznych w czasie ostatniej kampanii wyborczej oraz niewyjaśnionych do końca oskarżeń o korupcję w państwowym koncernie Petrobras. Dilma Rousseff piastowała tam swego czasu funkcję szefowej rady nadzorczej. Do koncernu przylgnęła już nazwa car wash, co jest rezultatem wielu afer z udziałem najbardziej znanych polityków, nie wyłączając byłego prezydenta Luli da Silvy.

W piątek niższa izba parlamentu rozpocznie dyskusję na temat losów pani prezydent. W najbliższą niedzielę spodziewane jest głosowanie. Jeżeli za wnioskiem o impeachment opowie się co najmniej 342 z 513 parlamentarzystów, a więc wymagane konstytucją dwie trzecie, sprawa zostanie przekazana do Senatu – wyższej izby parlamentu.

– Nie jest jeszcze jasne, kiedy Senat mógłby rozpocząć rozpatrywanie sprawy, ale z chwilą kiedy to nastąpi, Dilma Rousseff zostanie zawieszona na stanowisku głowy państwa – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Humberto Soccomandi, publicysta brazylijskiego dziennika „Valor Economico". Zawieszenie trwać będzie najwyżej 180 dni, gdyż tyle czasu ma Senat na wydanie ostatecznego werdyktu w sprawie politycznej przyszłości Dilmy Rousseff. Prawdopodobnie nastąpi to w październiku tego roku. Od momentu zawieszenia pani prezydent obowiązki szefa państwa sprawować będzie wiceprezydent Michel Temer. Jeżeli Senat odwoła panią prezydent, wicepremier stanie na czele państwa do wyborów w 2018 roku. – Wszystko wskazuje na to, że klamka zapadła i cała procedura impeachmentu będzie już jedynie formalnością prowadzącą do odwołania Dilmy Rousseff – przekonuje Soccomandi.

Wielu znanych analityków brazylijskich jest nieco bardziej ostrożnych, dając przeciwnikom pani prezydent 60–70 proc. szans na jej odwołanie. Podkreśla się, że 120 parlamentarzystów nie podjęło jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie. Wiadomo, że wielu z nich nie chce ujawnić swego stanowiska.

Patrząc na sondaże, ocena Dilmy Rousseff nie wygląda dobrze. Najnowsze badania instytutu Datafolha wskazują, że 61 proc. obywateli jest za impeachmentem pani prezydent. Jest to wprawdzie nieco mniej niż przed miesiącem, kiedy za odwołaniem było 68 proc. pytanych o zdanie. 60 proc. obywateli uważa, że sama powinna podać się do dymisji, nie czekając na zakończenie procedury impeachmentu.

Co ciekawe, taka sama liczba respondentów opowiada się za dymisją wiceprezydenta Michela Tamera, szefa Partii Ruchu Demokratycznego Brazylii (PMDB), do niedawna koalicjanta w rządzie Dilmy Rousseff. Świadczy to o braku zaufania obywateli do elity rządzącej.

W takiej atmosferze do dymisji podało się już kilku członków rządu, w tym minister sportu George Hilton. Ze swej funkcji zrezygnował także płk Adilson Moreira, który stał na czele sztabu zapewniającego bezpieczeństwo w czasie igrzysk olimpijskich. Rząd zapewnia, że co jak co, ale bezpieczeństwo olimpiady zostanie zapewnione.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA