fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Polskie elektrownie są słabo chronione

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ekolodzy łatwo weszli na teren kluczowego zakładu. – Równie dobrze mogli to być terroryści – mówi ekspert.

Elektrownia Bełchatów w woj. łódzkim jest pod kilkoma względami rekordowa. To największa na świecie elektrownia wytwarzająca energię z węgla brunatnego, a w Unii Europejskiej największy emitent dwutlenku węgla i rtęci. W Polsce jest największym producentem prądu.

Czytaj także:

Kiedy terroryści wyłączą nam prąd

Na teren tego kolosa jednak łatwo się dostać. Wystarczy odpowiednio ucharakteryzowany samochód.

W obronie klimatu

Taki wniosek płynie z odpowiedzi na interpelacje posła Tomasza Rzymkowskiego z Kukiz'15. Zabezpieczeniem elektrowni zainteresował się, gdy w listopadzie 2018 roku na jej teren weszli aktywiści Greenpeace. Wspięli się na liczący ponad 180 metrów komin, by tuż przed rozpoczęciem szczytu klimatycznego w Katowicach zaprotestować przeciw niszczeniu środowiska.

– Ta elektrownia dostarcza około 20 proc. polskiej energii. Jej wyłączenie spowodowałoby zagrożenie bezpieczeństwa państwa – mówi poseł Rzymkowski. Dlatego ministrów energii, spraw wewnętrznych i koordynatora służb specjalnych spytał m.in. o to, „dlaczego aktywistom w tak łatwy w sposób udało się sforsować zabezpieczenia".

Najciekawszą odpowiedź dostał z Ministerstwa Energii. „W dniu 21 listopada 2018 r. o godz. 06:08 na teren PGE GiEK Oddział Elektrownia Bełchatów za uprawnionym samochodem ciężarowym wjechał nieuprawniony samochód typu BUS, podszywający się pod samochód służbowy spółki należącej do Grupy Kapitałowej PGE, świadczącej usługi na terenie Elektrowni Bełchatów" – pisze wiceminister Tadeusz Skobel.

Dodaje, że trwa audyt, który ma wyjaśnić, „czy działania pracowników służby ochrony mogły okazać się nieadekwatne do zaistniałej sytuacji", a elektrownia podjęła już kilka działań w celu zwiększenia zabezpieczeń. Wylicza m.in. zmiany w organizacji ochrony oraz „opracowanie koncepcji wydzielenia obszaru załadunku gipsu i rozładunku mączki kamienia wapiennego".

Niepokojący sygnał

Łatwością, z jaką Greenpeace przeprowadził akcję, zaniepokojony jest dr Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

– Greenpeace od lat radzi sobie z systemami bezpieczeństwa na całym świecie, od platform wiertniczych przez okręty po elektrownie. Jakiś czas temu mogliśmy to traktować w kategorii ciekawych happeningów, jednak takie zdarzenia mają inną wagę, odkąd pojawił się problem z zagrożeniami terrorystycznymi – mówi. – Wśród sympatyków Greenpeace jest wielu fachowców od zabezpieczeń, ale dostęp do takiej wiedzy mają też organizacje przestępcze i terrorystyczne – zauważa.

Dodaje, że to nie pierwszy podobny sukces Geenpeace w Polsce. Na teren elektrowni Bełchatów aktywiści weszli już raz w 2007 roku, a w ostatnich latach wspięli się też m.in. na komin elektrowni Turów, zablokowali port przeładunkowy w Małaszewiczach i spuścili się na linach do jednej z odkrywek Kopalni Węgla Brunatnego Konin.

Kłopot z infrastrukturą

Czy rzeczywiście takie obiekty są słabo chronione? Komentarza w tej sprawie odmówiła nam rzeczniczka Greenpeace. Jednak o tym, że istnieje problem z zabezpieczeniem kluczowych obiektów w Polsce, świadczy też raport NIK z 2016 roku.

Izba wzięła pod lupę około 100 obiektów z 600 zaliczanych do tzw. infrastruktury krytycznej, czyli m.in. elektrowni, rafinerii, wodociągów i mostów. Ich wykaz jest tajny, podobnie jak lista obiektów zbadanych przez NIK.

Z kontroli wynika, że wiele obiektów otaczały za niskie parkany, w dużej części obszarów brakowało kamer monitoringu, a trzy czwarte właścicieli lub zarządców obiektów nie wprowadziło rozwiązań na wypadek sabotażu. – Należy pochylić się nad zabezpieczeniem nie tylko infrastruktury energetycznej, ale też lotnisk, ujęć wody czy zapór wodnych – uważa Tomasz Rzymkowski.

Jednak problem z zabezpieczeniem infrastruktury krytycznej ma nie tylko Polska. W lipcu ubiegłego roku aktywiści Greenpeace rozbili drona przebranego za Supermana o ścianę jednej z francuskich elektrowni jądrowych. Chcieli w ten sposób pokazać, jak słabo jest chroniona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA