fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Kiedy terroryści wyłączą nam prąd

Adobe Stock
Mimo akcji ekologów na terenie elektrowni i kolejnych dowodów na słabą ochronę obiektów tzw. infrastruktury krytycznej rządzącym najwyraźniej nie zapala się lampka ostrzegawcza.

Niedawne wtargnięcie ekologów na chłodnię kominową Elektrowni Bełchatów w proteście przeciw spalaniu węgla jednych może bulwersować, innym się podobać. Niewątpliwie jednak obnażyło słabość ochrony obiektów energetycznych w naszym kraju. Jak dziś piszemy, tę słabość potwierdza też w odpowiedzi na poselską interpelację resort energii.

Mówimy nie o pierwszej lepszej elektrowni, ale o gigantycznej siłowni, która produkuje około 20 proc. krajowej energii elektrycznej. To, że grupa aktywistów Greenpeace nie miała problemów z wejściem na jej teren, powinno budzić niepokój. Tym bardziej że działo się to tuż przed grudniowym szczytem klimatycznym w Katowicach, kiedy ochrona w firmach energetycznych powinna być wzmożona. Może to oznaczać, że na teren elektrowni przy odrobinie sprytu może wejść każdy. Szczęśliwie tym razem nie byli to terroryści.

A jakie byłyby konsekwencje awarii bloków w Bełchatowie, nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać. Próbkę tego, czym kończy się znaczące ograniczenie produkcji energii z krajowych źródeł, mieliśmy w sierpniu 2015 r. Wprowadzono tzw. 20. stopień zasilania i poważnie zmniejszono dostawy prądu do zakładów przemysłowych.

Słabość państwa w ochronie kluczowych inwestycji energetycznych wykazali też w ubiegłym roku redaktorzy serwisu Energetyka24. Stworzyli fikcyjnego eksperta, który nie miał problemów z pozyskaniem z kręgów rządowych wrażliwych dla firm tego sektora informacji, w tym o strategicznym dla Polski projekcie – budowie gazociągu Baltic Pipe. To powinno dać do myślenia rządzącym. Tymczasem reakcja jednego z ministrów była zaskakująca – całą sprawę zbagatelizował, za to publicznie stwierdził, że portal i autorzy tej prowokacji dziennikarskiej przestaną istnieć w branży.

Wiele nieprawidłowości u operatorów infrastruktury krytycznej stwierdziła także Najwyższa Izba Kontroli, która w latach 2015–2016 przeprowadziła kontrolę obiektów istotnych dla funkcjonowania państwa. Brak strażników w niektórych obiektach czy brak zabezpieczeń przed wejściem osób nieuprawnionych – to tylko niektóre zaniedbania, które wyliczyła.

Już po tym raporcie powinna się rządzącym i spółkom energetycznym zapalić lampka ostrzegawcza. Kolejne sukcesy ekologów we wspinaniu się na energetyczne kominy wskazują jednak, że ostrożności w tej materii wciąż jest za mało.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA