fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Poroszenko: To lepsze niż Watergate

Kijów, 8 lipca. Petro Poroszenko wśród zwolenników pod sądem
afp
Proces byłego prezydenta skompromitował ukraiński wymiar sprawiedliwości i uderza w rządzących.

W środę stołeczny Peczerski Sąd Rejonowy już po raz trzeci w ciągu ostatnich tygodni obradował w sprawie byłego prezydenta Petra Poroszenki. Po raz kolejny Poroszenko wygłosił przemówienie pod budynkiem sądu do zgromadzonych tam zwolenników. W nocy z wtorku na środę prokuratura przekonywała sąd, że śledztwo musi potrwać jeszcze do 10 października.

Sędzia zgodę wyraził i nad ranem ruszył proces w sprawie zastosowania środka zapobiegawczego wobec byłego przywódcy kraju na czas trwania śledztwa. Oskarżenie domagało się zakazu opuszczenia miasta. W otoczeniu byłego prezydenta spekulowano nawet, że grozi mu kilkumiesięczny areszt domowy. Jest podejrzany o to, że w 2018 roku skłonił ówczesnego szefa Służby Wywiadu Zagranicznego (SZR) Jehora Bożka (obecnie wiceminister spraw zagranicznych), by mianował na wiceszefa SZR Sierhija Siemoczkę, który obecnie jest zamieszany w kilka spraw karnych. Ogółem nazwisko Poroszenki figuruje już w ponad 20 sprawach karnych wszczętych przez Państwowe Biuro Śledcze (DBR).

Śledczy pod presją

Poroszenko od początku utrzymywał, że nie otrzymał zgodnie z procedurą aktu oskarżenia w siedzibie Prokuratury Generalnej 10 czerwca. Tam z kolei twierdzili, że otrzymał, ale odmówił podpisania dokumentu. Strona oskarżenia musiała się też tłumaczyć przed sądem, dlaczego w odpowiednich dokumentach brakowało np. daty albo podpisu. Obrońcy Poroszenki zarzucali, że cała sprawa jest sfałszowana i ma podłoże polityczne.

– Wszystko się zaczęło od konferencji prasowej prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który pod koniec maja zapowiedział, że wymiar sprawiedliwości będzie miał „wiele pytań” do Poroszenki. To oczywiste, że mamy do czynienie z prześladowaniem politycznym – mówił „Rzeczpospolitej” w środę nad ranem Ołeksij Honczarenko, deputowany Rady Najwyższej z Europejskiej Solidarności, na czele której stoi były prezydent.

Honczarenko był wśród tych, którzy w środę rozgrzewali tłum pod budynkiem sądu w Kijowie. Poroszenko w tym czasie wygłaszał mowę na sali sądowej. Zaskoczył wszystkich, gdy zwrócił się z prośbą o przesłuchanie szefa grupy śledczej DBR Ołeha Koreckiego, który prowadzi wytoczone wobec byłego prezydenta sprawy. W tym samym czasie jego obrońca Ilia Nowikow opublikował nagranie, na którym Korecki oświadcza, że przychodziły do niego „nieznane osoby z Charkowa” i wywierały presję. Zasugerował w ten sposób, że stoi za tym pochodząca z Charkowa prokurator generalna Iryna Wenedyktowa. Śledczy oświadczył też, że jest gotów spotkać się z mediami.

Zaskoczony sędzia ogłosił więc przerwę, po której jeszcze bardziej zaskoczyli go prokuratorzy. Mimo że w nocy sąd wydłużył śledztwo do 10 października, prokuratorzy raptem ogłosili, że w prokuraturze generalnej zapadła nowa decyzja i że śledztwo zostaje zakończone i już nie domagają się zastosowania środka zapobiegawczego wobec Poroszenki. Sędziemu nie pozostawało nic innego, jak zamknąć rozprawę. – To będzie mocniejsze od Watergate – komentował były prezydent. Następnie wyszedł do tłumu i zapowiedział powołanie komisji śledczej w parlamencie.

Wilk w owczej skórze

– Jakaś siła wyższa zmusza prokuraturę i inne ograny ścigania do masowego wszczęcia spraw karnych wobec Poroszenki. W państwie prawa komisja śledcza rzeczywiście powinna powstać, ale porównując tę aferę z Watergate, Poroszenko trochę ubarwia – mówi „Rzeczpospolitej” politolog Wiktor Zamiatin z kijowskiego Centrum Razumkowa.

– To uderza w wizerunek prezydenta za granicą, ale wewnątrz kraju większość jego zwolenników popiera procesy sądowe wobec Poroszenki. Dla większości epoka Poroszenki kojarzy się z poważnym pogorszeniem poziomu życia w kraju – dodaje. Z sondażu, który pod koniec czerwca przeprowadził kijowski ośrodek KMIS, wynika, że 51 proc. Ukraińców uważa, że zarzuty wobec byłego prezydenta nie są prześladowaniem politycznym, lecz „walką o sprawiedliwość”. Przeciwnego zdania jest 30 proc. respondentów.

– Prezydent Zełenski nie ma z tym nic wspólnego. Są poważne podstawy, by podejrzewać Poroszenkę o przekroczenie uprawnień i nadużycie władzy. Ale były prezydent przekształcił proces sądowy w spektakl, śpiewają pod gmachem sądu i przemawiają. To część jego strategii obrony. Niestety to działa, ponieważ strona oskarżenia wygląda słabo. Śledczy i prokuratorzy popełniają podstawowe błędy. Czy te sprawy rzeczywiście prowadzą najlepsi ukraińscy śledczy? – mówi „Rzeczpospolitej” Iryna Wereszczuk, deputowana z prezydenckiej partii Sługa Narodu.

– Poroszenko ma najlepszych prawników, znajomości na Zachodzie i własne stacje telewizyjne. Ale to nie Nelson Mandela. To wilk w owczej skórze – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA