fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Gliński chce klejnotów dla Dudy. Są warte kilka milionów złotych

Fotorzepa// Jerzy Dudek
Wicepremier rządu PiS za „uzasadniony” uznaje projekt nadania prezydentowi insygniów, wartych nawet kilka milionów złotych.

Stanisław August Poniatowski został królem w 1764 roku i z tej okazji słynny jubiler Joachim Friedrich Jacobson wykonał insygnium koronacyjne – złoty Łańcuch Orderu Orła Białego. Miał on służyć odróżnieniu króla, jako Wielkiego Mistrza, od innych posiadaczy tego orderu. Zabrany przez Rosjan, został odzyskany po pokoju ryskim i jest przechowywany na Zamku Królewskim. Składa się 24 emaliowanych ogniw przedstawiających naprzemiennie Orła Białego, Najświętszą Maryję Pannę i monogram maryjny, czyli ułożone w ornament litery MARIA.

W II RP łańcuch przyznano prezydentowi, a Ignacy Mościcki włożył go prawdopodobnie tylko raz. W „Rzeczpospolitej” pisaliśmy już, że do Senatu trafiła petycja, by łańcuch przywrócić głowie państwa. Głównie za sprawą senatorów PiS powstał nawet projekt ustawy. Krótka nowelizacja przewiduje, że łańcuch, zwany oficjalnie Klejnotem Rzeczypospolitej stałby się „uroczystą odznaką godności Wielkiego Mistrza”.

Ten temat przestaje być właśnie ciekawostką. Za projektem opowiedział się w piśmie do Senatu wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński. „Należy przy tym podkreślić, że przywrócenie łańcucha przynależnego Wielkiemu Mistrzowi Orderu jest inicjatywą uzasadnioną zarówno względami historycznymi, jak i symbolicznymi” – napisał.

Prezydent miałby otrzymać oryginalny łańcuch czy jego kopię? Z projektu to nie wynika. Adam Orzechowski, specjalista od insygniów królewskich i autor ich rekonstrukcji, mówi, że używanie zabytkowego oryginału mogłoby być dla niego niebezpieczne. I dodaje, że przyznanie klejnotów prezydentowi oznaczałoby astronomiczny wydatek.

– Do kopii łańcucha potrzeba by kilograma złota, wartego ponad 200 tys., ale to tylko początek kosztów – mówi Orzechowski. Zauważa, że niezależnie od tego, czy w użyciu byłby oryginał czy kopia, należałoby dorobić brylantowy krzyż orderowy, który zaginął. – Do jego wykonania potrzeba by ośmiu dwukaratowych brylantów po 160 tys. zł za sztukę oraz cztery 3,5-karatowe po minimum 300 tys. zł za sztukę. Trudno obliczyć, ile diamentów potrzeba by do wyłożenia orła, co najmniej 10 karatów. Mówimy o wielomilionowym wydatku – dodaje.

Czy Gliński szacował koszty przedsięwzięcia? Spytaliśmy o to Annę Pawłowską-Pojawę z Centrum Informacyjnego MKiDN, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi. – Proszę nie mylić opinii z poparciem. Pismo ministra kultury i dziedzictwa narodowego jest standardową w takich przypadkach opinią ekspercką – twierdzi.

Dodaje, że w pierwszej kolejności inicjatywa senacka powinna być konsultowana z Kancelarią Prezydenta. Ta w piśmie do Senatu napisała jednak, że nie będzie opiniować projektu.

Pismo Glińskiego trafiło do parlament 11 marca, czyli tydzień po dotarciu koronawirusa do Polski. – Ludzie chorują, zamykane są firmy, pracownicy zostają bez środków do życia, a politycy PiS rozmawiają o złotych łańcuchach? – dziwi się senator KO Krzystof Brejza. – Radziłbym im, żeby zamiast brylantami zajęli się brakującymi respiratorami – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA