fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Marszałek Marek Kuchciński przeprasza. Ujawnia lot żony

Fotorzepa / Jerzy Dudek
- Pragnę wszystkich, którzy poczuli się urażeni, przeprosić - powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński (PiS), odnosząc się do sprawy lotów samolotami rządowymi. Przyznał, że był przypadek, gdy rządową maszyną podróżowała tylko jego żona i poinformował, że za ten lot wpłacił 28 tys. zł na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

- Od 12 listopada 2015 roku, kiedy posłowie powierzyli mi funkcję marszałka Sejmu, przyjąłem model pracy marszałka, który działa nie tylko na forum izby poselskiej w budynku Sejmu w Warszawie, ale także pracuje aktywnie w kraju i za granicą. Stąd wynika duża liczba spotkań i wyjazdów na uroczystości - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie marszałek Marek Kuchciński. Dodał, że takich spotkać w tej kadencji Sejmu odbyło się "ponad 900, niejednokrotnie kilka dziennie", także w weekendy.

- Uczestnictwo w wielu z nich wymagało korzystania ze specjalnego transportu lotniczego - oświadczył.

"Konieczność dynamicznego przemieszczania się"

Marek Kuchciński stwierdził, że loty do Rzeszowa oraz "na każde inne lotnisko w Polsce i za granicą" były związane z jego pracą marszałka Sejmu. W tym kontekście wymienił konferencje międzynarodowe i krajowe, spotkania związane z pracami Sejmu i "innymi bieżącymi wydarzeniami" oraz udział w uroczystościach rocznicowych.

Kuchciński powiedział, iż ma świadomość, że liczba lotów była duża, ale tłumaczył, że wynika ona z "modelu pracy, jaki przyjął". Marszałek stwierdził,że jego "bardzo napięty kalendarz spotkań i wydarzeń" spowodował konieczność "dynamicznego i sprawnego przemieszczania się pomiędzy odległymi punktami w kraju i za granicą".

- Dzięki użyciu szybkich środków transportu możliwe było łączenie licznych obowiązków realizowanych w Warszawie z wykonywanymi w innych częściach Polski a także poza jej granicami - oświadczył polityk PiS.

23 loty z rodziną

- Niezależnie od motywów przyświecających moim działaniom rozumiem, że korzystanie z przysługujących marszałkowi Sejmu środków transportu, także przez moją rodzinę, może budzić społeczne kontrowersje. W czasie całej czteroletniej kadencji wystąpiły 23 takie loty, w których oprócz mnie, na pokładzie byli moi najbliżsi - powiedział Kuchciński.

- Dlatego podjąłem decyzję o wpłaceniu kwoty 15 tys. zł na Caritas oraz klinikę Budzik - przypomniał.

Podkreślał, że marszałkowi Sejmu przysługuje "uprawnienie korzystania z wojskowych specjalnych statków powietrznych". Dodał, że decyzję o możliwości i sposobie wykonania lotu podejmuje jego realizator, czyli dowódca jednostki lotniczej, a instrukcja HEAD dopuszcza, aby podczas lotów z najważniejszymi osobami w państwie były obecne inne osoby.

Przepisy, według marszałka, nie precyzują, kto może być obecny, a za stworzenie listy pasażerów odpowiada podmiot organizujący lot.

Lot żony marszałka z Rzeszowa do Warszawy

Marszałek Kuchciński oświadczył, że "po dokładnej analizie wykonywanych lotów" okazało się, że bezpośrednio po jego jednym locie z Warszawy do Rzeszowa, z Rzeszowa do Warszawy rządowym samolotem poleciała jego żona. Zapewnił, że stało się tak "za zgodą dowódcy załogi oraz jego przełożonego".

- Podkreślam, nie był to lot zamawiany specjalnie w tym celu, gdyż po tym, jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD - oświadczył marszałek.

Dodał, że w celu rozwiania wątpliwości dotyczących tej sprawy zdecydował się pokryć koszty tego lotu. Powiedział, że wpłaci wyliczoną przez MON kwotę 28 tys. zł na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

Kuchciński przeprasza

- Mam świadomość, że opinia publiczna negatywnie ocenia takie postępowania, dlatego pragnę wszystkich, którzy poczuli się urażeni, przeprosić - oświadczył Marek Kuchciński.

- Jednocześnie chciałbym zdecydowanie stwierdzić, że działałem zgodnie z prawem - zadeklarował.

Stwierdził, że towarzyszenie mu przez członków rodziny nie podwyższało "w żadnym przypadku" kosztów lotu. - Poza jedną opisaną sytuacją nie było nigdy przypadku lotu mojej rodziny samolotem wojskowym bez mojej obecności - powiedział marszałek Sejmu.

W poniedziałek na stronach Sejmu mają się ukazać szczegółowe informacje o lotach marszałka Kuchcińskiego.

Posłowie PO-KO wnoszą o kontrolę NIK

Jak napisała poniedziałkowa "Rzeczpospolita", w ramach interwencji poselskiej posłowie Platformy Obywatelskiej otrzymali od Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych blisko 400 stron dokumentujących loty marszałka Sejmu od marca 2018 do lipca 2019 r. na trasie Rzeszów–Warszawa i Warszawa–Rzeszów.

Baza Lotnictwa Transportowego nie posiada dokumentów sprzed marca 2018 r. na temat zrealizowanych lotów marszałka – zostały już zniszczone.

Po publikacji "Rzeczpospolitej" posłowie PO-KO zwrócili się do Kancelarii Sejmu o ujawnienie wszystkich dokumentów w sprawie lotów marszałka Kuchcińskiego. Na konferencji prasowej poseł Mariusz Witkacz zapowiedział złożenie do Najwyższej Izby Kontroli wniosku o przeprowadzenie kontroli wydatkowania środków na loty marszałka.

Sprawa lotów marszałka Sejmu zaczęła się, gdy Radio Zet podało, iż dotarło do dokumentów potwierdzających sześć lotów, podczas których na pokładzie rządowego samolotu znajdował się Marek Kuchciński, członkowie jego rodziny oraz oficer Służby Ochrony Państwa.

Według informacji Radia Zet, w lotach marszałkowi Kuchcińskiemu towarzyszyli najbliżsi "w różnym składzie" - albo żona, albo córka, albo synowie. Dwa z sześciu lotów marszałek odbył na pokładzie najnowszego rządowego samolotu Gulfstream G550.

Na informacje Radia Zet zareagowało Centrum Informacyjne Sejmu. "Każda ze zrealizowanych samolotem rządowym podróży drugiej osoby w państwie miała charakter służbowy" - oświadczyło.

Według CIS, kalendarz marszałka Sejmu "jest bardzo napięty", a Kuchciński "realizuje średnio ok. 30 spotkań służbowych w miesiącu, nie licząc obowiązków podstawowych związanych z funkcjonowaniem" Sejmu.

Zdaniem Centrum, podróże lotnicze realizowane przy pomocy samolotów rządowych są najbezpieczniejszym i najkorzystniejszym logistycznie sposobem na pogodzenie licznych obowiązków.

"Odnosząc się do dat wskazanych w dzisiejszych doniesieniach CIS podkreśla, że były to podróże realizowane zazwyczaj w bezpośredniej styczności kalendarzowej z posiedzeniami Sejmu, co nakładało na Kancelarię Sejmu dodatkowe zadania o charakterze logistycznym" - stwierdziło CIS.

Odnosząc się do informacji, że z marszałkiem Kuchcińskim podróżowali członkowie jego rodziny Centrum oświadczyło, że "obecność dodatkowych osób na pokładzie nie wpływa w żadnej mierze na koszt przelotu".

"Z możliwości towarzyszenia marszałkowi Sejmu w podróżach korzystają zresztą przede wszystkim reprezentanci Izby, pracownicy Kancelarii Sejmu oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, co ułatwia sprawną realizację programu podróży, a zarazem nie ma nic wspólnego z korzyściami o charakterze osobistym" - podało CIS.

Po ujawnieniu informacji o podróżach rządowym samolotem Kuchcińskiego w towarzystwie rodziny, Platforma Obywatelska złożyła wniosek o jego odwołanie ze stanowiska.

Już w dniu ujawnienia informacji przez Radio Zet media podały, że Jarosław Kaczyński osobiście zdecydował, że Kuchciński ma pokryć koszty przelotów swojej rodziny rządową maszyną. Co więcej, stwierdził, że takie sytuacje są niedopuszczalne i nie mogą się nigdy powtórzyć. Taką informację podało RMF FM.

Informację o zwrocie kosztów i przekazaniu ich na cele charytatywne potwierdził dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. Dodał, że zgodnie z umową Kancelarii Sejmu z PLL LOT "koszty przelotów poselskich są zryczałtowane na poziomie 572,40 zł i w ten sposób zostanie ustalona wysokość przelewu".

Grzegrzółka przekazał później, że marszałek Sejmu przekazał 15 tysięcy złotych na cele charytatywne w związku z 23 lotami w tej kadencji, w czasie których marszałkowi towarzyszyli członkowie rodziny.

Poseł PO Sławomir Nitras ocenił, że przekazanie środków na organizacje charytatywne nie rozwiązuje sprawy, a marszałek Kuchciński powinien "zwrócić te pieniądze do Skarbu Państwa".

Z kolei europoseł SLD, były premier Leszek Miller mówił, że sprawą lotów marszałka powinna zająć się prokuratura. - Zwłaszcza, gdyby się okazało, że były przypadki lotów bez marszałka, natomiast z rodziną marszałka. Bo to już jest wtedy normalne zwykłe przestępstwo - podkreślił. - Prokuratura powinna wszcząć postępowanie, żeby zobaczyć, jak jest przestrzegana instrukcja HEAD i powinna przesłuchać wielu ludzi - dodał, wymieniając w tym kontekście pracowników obsługi lotniska, SOP, Kancelarii Premiera i Kancelarii Sejmu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA