„Kolejne zatrzymania ws. fałszywych alarmów – łącznie zatrzymano 5 osób, 3 z nich mają już zasądzony areszt. Intensywne prace policji trwają. Planowane są kolejne zatrzymania i czynności śledcze. Zero tolerancji dla przestępców” – napisał 30 maja rano w serwisie X szef MSWiA Marcin Kierwiński. Nieco później dodał, że areszt zastosowano również wobec czwartej osoby.
Seria fałszywych alarmów. Za co prawicowa opozycja krytykuje rząd?
Zatrzymania są dokonywane w związku z fałszywymi alarmami dotyczącymi rzekomego zagrożenia życia, podłożenia ładunku wybuchowego lub pożaru m.in. u redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, na terenie nieruchomości Jarosława Kaczyńskiego (wszystkie te miejsca są w Warszawie) oraz w gdańskim mieszkaniu należącym do matki Karola Nawrockiego.
Opozycja zarzuca rządowi, że ten poważnie zajął się sprawą dopiero po fałszywym alarmie w mieszkaniu matki Nawrockiego (miał miejsce 23 maja). Jednak rząd podkreśla, że pierwszego zatrzymania w sprawie fałszywych alarmów dokonano 20 maja (kolejnych dwóch 24 i 25 maja).
Jednym z zatrzymanych mężczyzn – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” – był znany organom ścigania „bomber”, który w rękach policji znalazł się już w listopadzie. To 20-latek, który miał w ubiegłym roku wywołać 380 fałszywych alarmów, które dotyczyły ponad 1,5 tys. obiektów, w wyniku czego trzeba było ewakuować ponad 12 tysięcy osób.
Mężczyzna, o którego zatrzymaniu poinformował Kierwiński 30 maja, to, jak wynika z informacji przekazywanych przez policję, 29-letni mieszkaniec powiatu otwockiego, podejrzany o wykonanie 18 maja dwóch połączeń telefonicznych na numer alarmowy 112. Mężczyzna miał poinformować o groźbie zdetonowania ładunku wybuchowego na terenie jednej ze stacji telewizyjnych. „Mężczyzna przyznał się do zarzuconego czynu. Policjanci zabezpieczyli na miejscu 2 telefony komórkowe oraz komputer” – czytamy w komunikacie. Pozostali zatrzymani to również ludzie młodzi, w wieku ok. 20 lat.
– Na pewno jest dzisiaj za wcześnie, żeby definiować precyzyjnie, kto za tym stał, czy ktoś komuś płacił, czy to była tylko idiotyczna zabawa komputerowych maniaków – mówił 29 maja Donald Tusk informując o czwartym zatrzymaniu.
Czytaj więcej
Stanisław Żaryn: „Kolejne osoby są ofiarami ataków, które wyglądają na spoofing. Sprawę wyjaśnia policja i prokuratura, ale (...) te działania wpis...
– Takie fałszywe zawiadomienia zawsze się zdarzały. Ja nie chcę nikomu przypominać, jak w 2019 roku wszystkie matury zostały odwołane... (w rzeczywistości matury były opóźnione ze względu na fałszywe alarmy bombowe, przypadki przełożenia matur dotyczyły pojedynczych szkół) do dzisiaj nie wykryto sprawców. To są sprawy trudne. Takich fejkowych zawiadomień jest dużo. Zadaniem straży pożarnej będzie zawsze interweniować i ratować życie ludzkie, a nie analizować, czy ktoś dobrze zawiadomił, czy nie – mówił też Tusk nawiązując do krytyki, jaka spadła ze strony PiS na MSWiA i rząd za to, że w przypadku interwencji w mieszkaniu należącym do matki Nawrockiego w drzwiach wyłamano zamek, po otrzymaniu zgłoszenia, że w środku znajduje się osoba, której życie jest zagrożone (w rzeczywistości w mieszkaniu nikogo nie było). Zdaniem krytykujących służby powinny wiedzieć, do kogo należy mieszkanie i w związku z tym zachowywać się w sposób szczególny (mieszkanie nie należy do Nawrockiego, nie jest więc objęte ochroną SOP).
Rządzący wypominają z kolei dzisiejszej opozycji, że ta w ogóle nie wyjaśniła m.in. sprawy fałszywych telefonów, które nieznani sprawcy wykonywali, podszywając się pod numer telefonu byłego szefa CBA Pawła Wojtunika, do jego córki, informując ją, że jej ojciec nie żyje.
Sondaż: 63 proc. młodych uważa, że seria fałszywych alarmów świadczy o słabości państwa
Uczestników sondażu SW Research dla rp.pl spytaliśmy, czy – ich zdaniem – seria fałszywych alarmów, w tym alarmu dotyczącego mieszkania matki Nawrockiego, świadczy o słabości państwa.
„Tak” odpowiedziało 44,9 proc. badanych.
Odpowiedzi „nie” udzieliło 36,7 proc. respondentów.
Zdania w tej kwestii nie ma 18,4 proc. badanych.
– Najsilniej przekonane o tezie, że seria fałszywych alarmów świadczy o słabości państwa, są osoby do 24. roku życia (63 proc.), a najmniej zgodne były osoby powyżej 50. roku życia (41 proc.). Zdanie, że seria fałszywych alarmów świadczy o słabości państwa, najczęściej popierano w miastach liczących 100–199 tys. mieszkańców (56 proc.). Największy sprzeciw odnotowano natomiast wśród mieszkańców miast liczących 20–99 tys. mieszkańców (41 proc.) – komentuje wyniki badania Wiktoria Maruszczak, senior project manager w SW Research.
Metodologia badania
Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 16-27 maja 2026 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Próba została dobrana w sposób losowo-kwotowy. Struktura próby została skorygowana przy użyciu wagi analitycznej tak, by odpowiadała strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech związanych z przedmiotem badania. Przy konstrukcji wagi uwzględniono zmienne społeczno-demograficzne.