fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Braun o wyborach w Gdańsku: Skręcone

Grzegorz Braun
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Każdy kto jest świadom, chociaż odrobinę tych rzeczy, rozumie, że jeżeli są wybory w mieście i wyników nie znamy do przedpołudnia następnego dnia, to znaczy, że wybory są skręcone - powiedział w Telewizji Republika Grzegorz Braun, kontrkandydat Aleksandry Dulkiewicz na stanowisko prezydenta Gdańska.

Braun, który w przedterminowych wyborach w Gdańsku (wygranych przez Dulkiewicz z poparciem 82 proc. głosujących)  zdobył 11,8 proc. głosów, ocenił, że jest to jego "fenomenalny sukces" - "jak na kandydata, którego tam w ogóle miało nie być, gdyż monopoliści partyjni umówili się na feudalne dziedziczenie, przekazanie władzy ponad głowami obywateli".

Braun jest zdania, że wybory w Gdańsku zostały "skręcone". Twierdzi, że Aleksandra Dulkiewicz wygrała jako kandydatka "POPiS-u", "wstawiona" na stanowisko przez premiera, który "na fali tych sztucznie napompowanych uniesień nominował na komisarz zarządzającą Gdańska".

- Jak na to wszystko, dwucyfrowy wynik to znaczy, że mniej już dać nie mogli, bo wyniki ogłosili dopiero dziś przed południem (w poniedziałek - red.). Każdy kto jest świadom, chociaż odrobinę tych rzeczy, rozumie, że jeżeli są wybory w mieście i wyników nie znamy do przedpołudnia następnego dnia, to znaczy, że wybory są skręcone - mówił Braun.

Gość programu "W punkt" Telewizji Republika ma pretensje do Prawa i Sprawiedliwości, że, nie wystawiając w gdańskich wyborach swojego kandydata, przemilczało jego start, przyprawiając go o "śmierć cywilną".

Stwierdził, że jest to przykład podejścia, które "tworzy ten stan żałosny, który w Gdańsku jest szczególnie jaskrawo widoczny".

Braun skomentował również swój wywiad dla "Sputnika", z powodu którego jest nazywany "ruskim agentem". Dobitnie podkreślił, że rozmawia z kim chce, a jest zdania, że relacje polsko-rosyjskie powinny zostać napisane od nowa.

Zdaniem Grzegorza Brauna Polacy od dziesięcioleci sa karmieni "historią urojoną", którą "fałszują cenzorzy czerwoni, brunatni czy tęczowi od poprawności politycznej". To jednak, jak zauważa - "pół biedy".

- Cała bieda jest wtedy, kiedy polscy patrioci w najlepszej wierze przejmują takie urojone wizję i potem bronią ich do upadłego - mówił Braun.

Źródło: Telewizja Republika
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA