fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Macron ryzykuje nową falę krytyki. Wybrał się do Egiptu

AFP
Prezydent Francji Emmanuel Macron rozpoczął w niedzielę trzydniową podróż do Egiptu, w trakcie której m.in. spotka się z prezydentem Abdelem Fattahem al-Sisi i podpisze umowy o wartości setek milionów euro. Może to wywołać nową falę krytyki w związku z oskarżeniami egipskich władz o łamanie przez nie praw człowieka.

Francuskiemu prezydentowi towarzyszy jego żona Brigitte i delegacja z udziałem ministra spraw zagranicznych Jean-Yvesa Le Driana oraz minister obrony Florence Parly.

W poniedziałek Macron spotka się z egipskim prezydentem Abdelem Fattahem al-Sisi. Rozmowy mają na celu umocnienie "strategicznego partnerstwa" między oboma krajami. Oczekuje się podpisania około 30 umów, wartych kilkuset milionów euro, dotyczących transportu, energii odnawialnej, zdrowia i rolnictwa.

Egipt jest istotnym rynkiem zbytu dla francuskiego przemysłu zbrojeniowego - kupuje francuskie myśliwce, okręty wojenne, pociski i satelity wojskowe. Francja uważa, że najgęściej zaludniony kraj świata arabskiego ma kluczowe znaczenie dla stabilności w regionie, pomimo obaw dotyczących respektowania praw człowieka.

Kolejni francuscy prezydenci rutynowo spotykali się z pytaniami dziennikarzy i działaczy na temat łamania praw przez władze w Kairze - zauważa stacja France24. Zazwyczaj odpowiedzi są wymijające, mimo nawoływań organizacji takich jak m.in. Amnesty International, które oskarżają Paryż o "głośną ciszę" w kwestii praw człowieka w Egipcie.

Od kiedy Sisi przejęła urząd w 2014 roku, sytuacja w zakresie bezpieczeństwa w Egipcie stale się pogarsza, a działania służb bezpieczeństwa, już wcześniej uważane za brutalne, stały się jeszcze ostrzejsze. Według raportu Human Rights Watch w kraju dochodzi do "powszechnego i systematycznego stosowania tortur". Obrońcom praw człowieka nie wolno opuszczać kraju, a niektórzy mają zamrożone aktywa. Strony internetowe, w tym witryny informacyjne, zostały zablokowane, doszło też do zamykania organizacji pozarządowych.

Przy okazji pierwszego spotkania obu prezydentów, w 2017 roku, Macron powiedział dziennikarzom, że nie chce "udzielać lekcji" Sisiemu na temat respektowania praw człowieka. - Respektuję suwerenność państw, a ponieważ sam nie zgodziłbym się, by inny przywódca udzielał mi lekcji, jak rządzić moim krajem, i ja nie udzielam ich innym - mówił.

Źródło: rp.pl/ France24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA