fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nowy rząd w Berlinie czeka na ostateczny szlif

AFP
Nie ma pewności, czy czwarty gabinet Angeli Merkel w ogóle powstanie. Lecz wiadomo już, jaki mógłby być jego skład.

Na ten temat od dawna w niemieckich mediach trwają ożywione spekulacje. Tymczasem w trzech partiach rządowej koalicji toczą się zakulisowe rozgrywki personalne. Zwłaszcza w SPD, której członkowie zajęci są obecnie głosowaniem w wiążącym władze partyjne referendum na temat aprobaty lub odrzucenia liczącej 179 stron umowy koalicyjnej.

Z rozgrywki wypadł już Martin Schulz, niedawna nadzieja socjaldemokratów. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, że nie będzie członkiem rządu Angeli Merkel, zapragnął jednak objąć stanowisko szefa dyplomacji. Jest nim obecnie Sigmar Gabriel, były przewodniczący SPD. Sprzeciwił się stanowczo planom Schulza. Awantura ta przypieczętowała los Schulza. Nie znaczy to jednak, że Gabriel zachowa swe stanowisko.

– Nie czas obecnie na prowadzenie własnej kampanii – skarciła Gabriela Andrea Nahles, komisaryczna przewodnicząca SPD. – Szefem dyplomacji musi być doświadczony polityk, co nie znaczy, że musi to być Sigmar Gabriel – odpowiedział sam wezwany do tablicy. Pani Nahles uznała, że na monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa afiszował się ponad miarę ze swoim sukcesem w postaci uwolnienia Deniza Yücela, dziennikarza „Die Welt”, który w tureckim więzieniu spędził cały rok oskarżony o „propagandę terroru”.

Jak pisze „Die Zeit”, niewykluczone, że Gabriel pożegna się z polityką i postara się o stanowisko w biznesie. Tak jak jego były szef, kanclerz Gerhard Schröder, który jest obecnie szefem rady dyrektorów Rosnieftu.

Tak czy owak Gabriel nie będzie wicekanclerzem w rządzie Merkel. Funkcja ta przypaść ma Olafowi Scholzowi, obecnemu burmistrzowi Hamburga, który ma zostać ministrem finansów. Wyłuskanie tego resortu z gestii CDU jest bodajże największym sukcesem SPD.

Zgodnie z umową koalicyjną socjaldemokratom przypadają jeszcze cztery resorty: pracy i polityki społecznej (prawdopodobnie Eva Högl), środowiska (Barbara Hendricks), rodziny (Katarina Barley) i sprawiedliwości (Heiko Maas). Oznaczałoby to, że kobiety kierować będą trzema z sześciu ministerstw przypadających SPD.

W sumie w 16-osobowym gabinecie Merkel (wliczając panią kanclerz) będzie osiem kobiet. Ursula von der Leyen ma pozostać na stanowisku ministra obrony (CDU). Julia Klöckner (CDU) ma objąć resort rolnictwa, Anette Wildmann (CDU) Ministerstwo Zdrowia, a Dorothee Bär z bawarskiej CSU jest desygnowana na minister rozwoju. Szef CSU Horst Seehofer miałby objąć niezwykle ważny w dobie nierozwiązanych problemów imigracyjnych resort spraw wewnętrznych. Hermann Gröhe (CDU) będzie prawdopodobnie ministrem nauki, Andreas Scheuer (CSU) – komunikacji, a Peter Altmeier (CDU) – gospodarki. Pracę całości koordynować będzie Helge Braun (CDU) jako szef urzędu kanclerskiego.

Tak wygląda sytuacja na dzisiaj. Dopiero 4 marca znany będzie wynik referendum w SPD. Później rozstrzygną się ostatecznie sprawy personalne. Nieco bardziej przewidywalna jest sytuacja w CDU. Wszystko będzie jasne po zjeździe partii Angeli Merkel w najbliższy poniedziałek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA