fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Białoruś boi się mediów Putina

Aleksander Łukaszenko nakazał rządowym mediom: „Nie kręcić i uczciwie pokazywać prawdę”
shutterstock
Łukaszenko zaapelował do redaktorów mediów państwowych, by brali wzór z Zachodu.

Rządzący od prawie ćwierćwiecza prezydent Białorusi postanowił zreformować główne media rządowe. Zmienił prezesa Narodowej Państwowej Kompanii Radiowo-Telewizyjnej (Biełteleradiokampanii), zarządzającej siedmioma ogólnokrajowymi stacjami telewizyjnymi i pięcioma radiowymi.

Odwołał też redaktora dziennika „Sowiecka Biełaruś” Pawła Jakubowicza, który stał na czele gazety od 1995 roku. Stanowisko stracił również wieloletni szef „Stołecznej telewizji” (STW).

Na ich miejsce Łukaszenko mianował młodszych, ale nie mniej zaufanych od ich poprzedników. Nowi redaktorzy najważniejszych mediów państwowych na Białorusi od lat są związani z instytucjami rządowymi.

– Potrzebne są zmiany. Jeżeli zapytacie mnie jakie, powiem wprost: oglądajcie zagraniczne stacje. Programy informacyjne, takie kanały jak Euronews, który nieco się uspokoił, CNN, BBC. Wybierajcie najlepsze ziarenka – oświadczył białoruski przywódca, mianując nowych szefów najważniejszych mediów państwowych. Na rosyjskich stacjach również kazał się wzorować, ale jedynie w kwestii „zdjęć” i „pracy operatorskiej”. – W żadnym wypadku nie możemy spaść do tego poziomu i sposobu pracy, jaki ma miejsce w rosyjskich stacjach. Nie brakuje nam własnych treści – mówił.

Wiele wskazuje na to, że władze w Mińsku zaczynają głośno mówić o tym, co białoruscy analitycy obserwują od czasu rosyjskiej aneksji Krymu. Kilka dni temu zastępca szefa prezydenckiej administracji Maksim Ryżenkow podczas narady w resorcie informacji powiedział, że białoruskie media „powinny tworzyć więcej własnych materiałów”. Jak twierdzi, ma to „wzmocnić suwerenność kraju”.

– Front wojny informacyjnej z Moskwą wciąż jest otwarty. Ta wojna czasem się zaostrza, a czasem ucicha. Łukaszenko dobrze pamięta te liczne nagonki rosyjskich mediów, które ostatnio często oskarżały go o próbę ucieczki na Zachód, a nawet porównywali Białoruś ze zdradzającą żoną – mówi „Rzeczpospolitej” Aliaksandr Klaskouski, znany białoruski politolog.

– Rosyjska propaganda imperialna przez lata kształtowała sposób myślenia Białorusinów. Pod względem jakości rosyjskie stacje rządowe pozostawiają daleko w tle media Łukaszenki. Przekłada się to na sondaże, z których wynika, że dwie trzecie Białorusinów popiera aneksję Krymu – dodaje. Jak twierdzi, największy opór wobec rosyjskiej propagandy stawiają niezależne media. – Są popularne w internecie, a zwłaszcza w sieciach społecznościowych. Ale Mińsk nie będzie ich wspierał, gdyż krytykują Łukaszenkę – uważa.

Białoruskie władze nie tylko nie wspierają, ale i często blokują niezależne media. Pod koniec stycznia lokalne ministerstwo informacji zablokowało najpopularniejszy niezależny portal informacyjny Charter97.org.

– Liczba odwiedzin zmalała, ale zyskaliśmy jeszcze większą popularność. Wprowadzając blokadę, władze wypromowały naszą stronę – mówi „Rzeczpospolitej” redaktor naczelna portalu Natalia Radina.

Z prasą i telewizją na Białorusi sytuacja jest podobna. Dotychczas nie powstała żadna stacja prywatna, która miałaby ogólnokrajowy zasięg. Z kolei nakład finansowanego przez administrację prezydenta dziennika „Sowiecka Biełaruś” sięga nawet 400 tys. egzemplarzy. To ponad cztery razy więcej niż wynosi nakład wszystkich niezależnych gazet, ukazujących się na białoruskim rynku.

Mimo to Paweł Jakubowicz twierdzi, że „wolności słowa na Białorusi jest nie mniej niż w Polsce”. – Działają tu legalnie media, które całodobowo ostro i często jednostronnie krytykują władze. Polska telewizja Biełsat ma tu spory zasięg, są nadające z Polski stacje radiowe, nadaje tu amerykańskie Radio Swaboda, jest wiele mediów rosyjskich. Białorusini mają wiele źródeł informacji – mówi „Rzeczpospolitej” były już redaktor naczelny „Sowieckiej Biełarusi”.

– W końcu mamy XXI wiek. Każdy może zainstalować telewizję satelitarną i oglądać wszystkie zachodnie stacje i w każdym języku – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA